Do Szwajcarii pojechali na początku maja, we troje, razem ze swoim niespełna dwuletnim synkiem Hugo. Mieszkali – jak często podczas wspólnych wypraw – w kamperze. Kacper Tekieli, alpinista wspinał się w górach, brał udział w ambitnym wyzwaniu zdobycia 82 czterotysięczników. Justyna jeździła na nartach, jeździła na rowerze chodziła po górach. Na te wycieczki, w specjalnym nosidle, zabierała synka. Urodzony we wrześniu 2021 roku Hugo od pierwszych tygodni towarzyszył rodzicom w ich aktywnościach. Ale czy mogło być inaczej, skoro jego mama jest biegaczką narciarską, a tata alpinistą? „Mamy takie marzenie, żeby młody człowiek po prostu uwielbiał kulturą fizyczną, chciał się ruszać i czuł w tym przyjemność. Jeśli okaże się, że ma do czegoś predyspozycje i to połączy z pasją, będziemy go wspierać” – powiedziała kiedyś w rozmowie z DDTVN Kowalczyk. Rozstawali się rzadko, bo po prostu lubili ze sobą być, spędzać razem czas – jak to młode małżeństwo. Dużo też podróżowali, zwłaszcza tam, gdzie czekały górskie wyzwania – Dolomity, Skandynawia, Hiszpania, Czechy… Choć nie opowiadali o tym w mediach, to każdy, kto śledził ich profile na Instagramie, widział, że ciągle są razem – zakochani, pełni pasji, szczęśliwi. Justyna Kowalczyk kilka dni temu powiedziała o tym wprost. Gdy dziennikarz jednego z portali zapytał ją, czy czegoś jej w życiu brakuje, opowiedziała, że nie, bo razem z mężem robi, co chce. „Wyjeżdżam, gdzie chcę i kiedy chcę, nikt nie ma na to wpływu. Tylko mąż”.