Jezioro Piaszczyte w Pile wysycha. Lustro wody opadło o kilka metrów. Co dalej z ośrodkiem MOSiR?

Jezioro Piaszczyte w Pile zmaga się z dramatycznym spadkiem poziomu wody. W ostatnich latach lustro wody obniżyło się o kilka metrów - tak dużych ubytków dawno tu nie odnotowywano. Dziś, w Światowy Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszą, problem nabiera szczególnej wagi. Eksperci alarmują: Wielkopolska wysycha w zastraszającym tempie, a pilski akwen to tylko jeden z wielu sygnałów ostrzegawczych.

Jezioro Piaszczyste w Pile, 2026, czerwiecJezioro Piaszczyste w Pile, 2026, czerwiec
Źródło zdjęć: © Twoje7dni | Krzysztof Dęga
Krzysztof Dęga

Kto przyjeżdża dziś nad jezioro Piaszczyte w Pile, może być zaskoczony. Linia brzegowa jest wyraźnie inna niż jeszcze kilka lat temu - woda cofnęła się o kilka metrów, odsłaniając dno, którego wcześniej nie było widać.

Ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem Piaszczyte w Pile wciąż jest czynny. Ustawiono jeden pomost, przebieralnię i śmietniki. Teren jest odgradzany od strony ulicy - wszystko wygląda jak co roku. Ale za tą pozorną normalnością kryje się niepokojąca rzeczywistość: jezioro z roku na rok kurczy się w oczach.

Lustro wody opadło w ostatnich latach o kilka metrów. Tak dużych ubytków pilanie dawno nie pamiętają. Pytanie, które zadają sobie mieszkańcy i władze miasta, brzmi: co dalej? Czy Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji będzie inwestował w infrastrukturę nad jeziorem, które - być może - za kilka kolejnych lat zmieni się nie do poznania?

Wielkopolska wysycha. Eksperci biją na alarm

Problem pilskiego jeziora nie jest odosobniony. Dokładnie dziś - 17 czerwca - obchodzimy Światowy Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszą, ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1995 roku. Jego celem jest promowanie świadomości społecznej na temat degradacji gleb i zagrożeń związanych z suszą. W tym roku ten dzień ma dla Wielkopolski wyjątkowo gorzki smak.

Jak ostrzega prof. dr hab. Mariusz Lamentowicz z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, pobór wody do celów rolniczych oraz długotrwała tradycja odwadniania krajobrazu przyczyniają się do obniżania poziomu wód gruntowych, jezior i rzek. - Problem jest alarmujący, co widać po wysuszonych glebach i mokradłach - podkreśla naukowiec.

Sytuacja jest na tyle poważna, że Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał serię ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną w regionie. Alerty dotyczą m.in. Warty, Noteci, Drawy oraz Kanału Mosińskiego.

Chmury pyłu nad polami - to nie jest scena z innego kontynentu

Naukowcy wskazują, że zmiany, które zachodzą w Wielkopolsce, były jeszcze niedawno kojarzone wyłącznie z klimatem stepowym lub pustynnym. Jak zauważa profesor Lamentowicz, podróżując latem przez Wielkopolskę, coraz częściej można zaobserwować unoszące się nad polami chmury pyłu, przypominające lokalne burze pyłowe.

Krótkie, intensywne opady deszczu nie są w stanie odbudować zasobów wodnych, które systematycznie się uszczuplają - a w przyszłości ten problem będzie się pogłębiał. Właśnie dlatego każde wysychające jezioro, każdy cofający się brzeg, każde suche dno - to nie jest lokalny kaprys pogody, ale fragment większego, niepokojącego obrazu.

Susza uderza w portfele i zdrowie

Skutki suszy wykraczają daleko poza estetykę krajobrazową czy utratę miejsca do kąpieli. Jak ostrzega prof. Lamentowicz, susza dotyka mieszkańców poprzez fale upałów w miastach, zakwit glonów i sinic w jeziorach i rzekach, a także pożary lasów i torfowisk. Takie ekstremalne zjawiska pogodowe będą pojawiać się coraz częściej. Brak wody przełoży się też na wzrost cen żywności.

Coraz częściej w ostatnich latach w Wielkopolsce pojawiają się sygnały związane z ograniczeniami w korzystaniu z wody do podlewania ogrodów i trawników - szczególnie w mniejszych miejscowościach. Deficyt wody odbija się też na kondycji lasów, w których widać wiele martwych sosen.

Do tego dochodzą konsekwencje zdrowotne. Ogólne złe samopoczucie, dolegliwości układu oddechowego i krążenia, wyczerpanie cieplne, udary cieplne oraz zaburzenia snu należą do najczęstszych skutków fal upałów - szczególnie niebezpiecznych w miastach, gdzie ich oddziaływanie jest wzmacniane przez zjawisko miejskiej wyspy ciepła. Największe ryzyko ponoszą grupy wrażliwe: osoby starsze, dzieci i osoby przewlekle chore.

Działania są, ale czy wystarczą?

Jak podkreśla Rafał Ratajczak, prezes WFOŚiGW w Poznaniu, Wielkopolska należy do regionów o niskiej sumie opadów i jednocześnie dużym zapotrzebowaniu na wodę w rolnictwie. Fundusz finansuje inwestycje, które zatrzymują wodę tam, gdzie spada - w miastach, przy domach i w lokalnych ekosystemach.

Co z ośrodkiem nad Jeziorem Piaszczystym?

Na razie MOSiR utrzymuje ośrodek w dotychczasowej formie. Jeden pomost, przebieralnia, śmietniki - infrastruktura minimalna, ale funkcjonalna. Pytanie o przyszłość inwestycji w tym miejscu pozostaje jednak otwarte. Jeśli trend spadku poziomu wody się utrzyma, każdy kolejny sezon letni może przynosić kolejne komplikacje: płytszą wodę, trudniejszy dostęp do linii brzegowej, a z czasem - pytania o sens utrzymywania ośrodka w dotychczasowej lokalizacji.

Jezioro Piaszczyte jest dziś nieplanowanym, ale bardzo wymownym pomnikiem klimatycznych zmian, które dotykają całą Wielkopolskę. I lustrem - dosłownie i w przenośni - tego, co może spotkać kolejne akweny w regionie, jeśli działania retencyjne i ochrona zasobów wodnych nie staną się prawdziwym priorytetem.

Wybrane dla Ciebie