Dziś mamy Światowy Dzień Pszczół. Owady, bez których nie byłoby jabłek, pomidorów ani migdałów

Pszczoły zapylają 80 proc. roślin uprawnych w Unii Europejskiej. Bez nich nasza dieta byłaby uboższa, a rolnicy stanęliby przed ogromnymi stratami. Tymczasem populacje tych owadów kurczą się w zastraszającym tempie. Dziś, 20 maja, obchodzimy Światowy Dzień Pszczół - dobra okazja, by przyjrzeć się temu, co się naprawdę dzieje.

Pszczoły z pasieki Amest Otwock.Pszczoły z pasieki Amest Otwock.
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Amest Otwock
Beata Smada

Kiedy mówimy o kryzysie środowiskowym, na myśl przychodzi plastik w oceanach albo smog nad miastami. Pszczoły pojawiają się w tej rozmowie rzadziej - a szkoda, bo to właśnie kondycja tych niepozornych owadów jest jednym z najlepszych wskaźników tego, w jakim stanie jest środowisko wokół nas.

Czy wiesz, że...

  • Pszczoła robotnica w ciągu swojego życia (około 6 tygodni latem) produkuje zaledwie jedną dwunastą łyżeczki miodu.
  • Jedna rodzina pszczela może liczyć nawet 80 000 osobników.
  • Pszczoły porozumiewają się za pomocą tzw. tańca pszczelego - specyficznych ruchów, którymi przekazują sobie informację o kierunku i odległości do źródła pożytku.
  • Pszczoła miodna potrafi odwiedzić nawet 1500 kwiatów, zanim wróci do ula z jednym ładunkiem pyłku.
  • Mózg pszczoły ma wielkość ziarnka sezamu - a mimo to jest ona zdolna do rozpoznawania ludzkich twarzy.
  • Pszczoły latają ze średnią prędkością około 25 km/h i mogą pokonać nawet 3-4 kilometry w poszukiwaniu pożytku.

Bez nich nie ma jedzenia

Wyobraź sobie sklep spożywczy, w którym zniknęła jedna trzecia produktów. Nie ma jabłek, pomidorów, ogórków, migdałów, słonecznika. Takie byłyby realne skutki zaniku pszczół - bo właśnie one, wraz z innymi zapylaczami, odpowiadają za zapylenie około 80 proc. unijnych gatunków roślin uprawnych i dzikich kwiatów.

Ekonomiści przeliczyli to na konkrety: wartość zapylania dla europejskiego rolnictwa szacowana jest na 5 do 15 miliardów euro rocznie. To nie jest abstrakcyjna ekologia. To żywność na talerzu.

Sygnał alarmowy płynie z uli

Dane, które zebrała Europejska Agencja Środowiska, nie są optymistyczne. Co trzeci gatunek zapylaczy notuje spadek liczebności. Niemal 40 proc. gatunków muchówek, 20 proc. motyli i 9 proc. gatunków pszczół jest w Europie zagrożonych wyginięciem.

Przyczyny są dobrze znane: intensyfikacja rolnictwa, masowe stosowanie pestycydów, zanik łąk i miedz, chemiczne zanieczyszczenie gleby i wód gruntowych. Pszczoły pochłaniają te substancje bezpośrednio - podczas zbierania nektaru i pyłku. Dlatego tak szybko reagują na zmiany w środowisku.

  • Pszczoły są doskonałym bioindykatorem. Ich stan odzwierciedla kondycję środowiska, w którym żyjemy. Kiedy ich populacje słabną, to sygnał, że coś niepokojącego dzieje się także z glebą, roślinami i wodą w danym rejonie. Dlatego ochrona zapylaczy nie jest sprawą wyłącznie rolników czy ekologów i dotyczy każdego z nas - mówi Lisa Scoccimarro, liderka Akademii Ekologicznej Amest Otwock.

Co możesz zrobić już dziś?

Unia Europejska podjęła działania na poziomie systemowym - w 2024 roku przyjęła rozporządzenie o odbudowie przyrody, a rok później wdrożyła wspólny system monitorowania populacji zapylaczy w całej Europie. Cel: odwrócić trend spadkowy do 2030 roku.

Ale realna zmiana zaczyna się bliżej - dosłownie za oknem. Nasadzenie lawendy, dziurawca czy koniczyny na balkonie albo w ogrodzie to jeden z najprostszych kroków. Równie ważna jest rezygnacja z chemicznych środków ochrony roślin w przydomowej zieleni. Nawet właściwie zagospodarowany skrawek trawy - zamiast przystrzyżonego trawnika - może stać się azylem dla zapylaczy.

Źródło danych: Europejska Agencja Środowiska (EEA, 2025), Akademia Ekologiczna Amest Otwock.

Wybrane dla Ciebie