Żałoba po tragicznej śmierci chłopca. 13-letni Kacper zginął przysypany ziemią
Niewyobrażalna tragedia w Gminie Tarnówka. 13-letni Kacper zginął przysypany ziemią na terenie dawnego wyrobiska, tuż przy miejscowym cmentarzu. Mieszkańcy są w szoku. Nie mogą się z tym pogodzić.
Przypomnijmy, że do tragedii doszło 24 kwietnia br. w Tarnówce w pow. złotowskim. Pisaliśmy o tym TUTAJ. 13-letni Kacper po skończonych zajęciach w szkole, pojechał hulajnogą do Tarnówki. Tam miał spotkać się z kolegami. Gdy nie wrócił do domu jego mama rozpoczęła poszukiwania.
- Żegnaj Kacper, niech Aniołowie uniosą Cię do Nieba bram. [*] Rodzinie oraz sąsiadom składam najszczersze kondolencje. Nie wszystko musimy rozumieć - napisał na Facebooku sołtys wsi Węgierce.
Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że 13-letni Kacper w dniu zaginięcia miał wyjechać z domu hulajnogą w kierunku tzw. "piasków" – wyrobiska znajdującego się w okolicy oczyszczalni i cmentarza w Tarnówce. Z domu wyruszył około godz. 15.00. Tak zwane "piaski", to miejsce, jak podkreślają mieszkańcy, jest dobrze znane lokalnej młodzieży i bywa wykorzystywane do różnego rodzaju aktywności, choć nie należy do bezpiecznych.
Gdy chłopiec nie wrócił do domu do godz. 17.30 rozpoczęły się nerwowe poszukiwania. Matka Kacpra, zaniepokojona jego nieobecnością, ruszyła go szukać wraz z bliskimi oraz mieszkańcami wsi. Wiedząc, że nastolatek wspominał o wyjeździe na "piaski", skierowali się właśnie w stronę wyrobiska.
To tam rozegrał się najbardziej dramatyczny moment. Według przekazywanych informacji, chłopiec został odnaleziony przej ysypany sypkim piaskiem. Z relacji świadków wynika, że do jego odkopania przystąpiła matka wraz z dwiema kobietami oraz osobami postronnymi, które włączyły się w akcję. Niestety na ratunek było już za późno.
Mieszkańcy podkreślają, że dół, w którym doszło do tragedii, miał około 2–3 metrów głębokości, jednak znajdował się tam tzw. "żywy piasek", który mógł się nagle osunąć. Wydarzenie wstrząsnęło lokalną społecznością wsi Węgierce. Jak mówią mieszkańcy, to ogromna tragedia i "straszna śmierć", która na długo pozostanie w pamięci całej okolicy.
- To bardzo grzeczne dziecko było. Do teraz nie mogę się z tego otrząsnąć. Dlaczego musiał zginąć w tak młodym wieku? - pyta retorycznie jedna z mieszkanek rodzinnej miejscowości Kacpra.
- Kacper to bardzo uczynny chłopiec. Grał często w piłkę i bawił się w pobliżu sali wiejskiej i placu zabaw. Nie raz zagadywał, aby z nim pograć, lecz zawsze mu odpowiadałem ze mam dwie lewe nogi. Mam z nim bardzo miłe wspomnienia. To straszna tragedia - mówi Wojciech Zając - sołtys wsi Węgierce.
Część mieszkańców wsi Węgierce nie chce nic mówić, są zalani łzami. Tu każdy znał młodego chłopaka. Miał opinię uczynnego i miłego. To tragedia nie tylko dla rodziny, ale całej lokalnej społeczności.