WAŻNE
TERAZ

Archeolodzy odkopują dawną Piłę. Zobacz co znaleźli!

Kościół, który zjadło morze. Najbardziej niezwykłe ruiny polskiego wybrzeża

Są zabytki, które trzeba zobaczyć, żeby uwierzyć, że natura potrafi być aż tak bezwzględna. Ruiny kościoła w Trzęsaczu to samotna ceglana ściana zawieszona nad krawędzią klifu, ostatni świadek świątyni, która przez sto lat cierpliwie przegrywała walkę z Bałtykiem. To nie skutek wojny ani pożaru. To dzieło morza, które metr po metrze odbierało ląd, aż z niegdyś okazałej budowli zostało dosłownie kilkanaście metrów muru. Dziś jest to jedyne takie miejsce w Europie i jedna z najbardziej poruszających historii polskiego wybrzeża.

Ruiny kościoła w TrzęsaczuRuiny kościoła w Trzęsaczu
Źródło zdjęć: © Twoje7dni | Krzysztof Dęga
Krzysztof Dęga

Świątynia, która stała dwa kilometry od morza

Trudno w to dziś uwierzyć, patrząc na ścianę wiszącą nad urwiskiem, ale kościół św. Mikołaja wcale nie powstał nad brzegiem. Pierwsza, drewniana świątynia stanęła w tym miejscu już w 1124 roku. Na przełomie XIV i XV wieku zastąpiono ją murowaną, gotycką budowlą wzniesioną z ręcznie formowanej cegły na fundamencie z polnych kamieni. Kościół stanął w centrum ówczesnej wsi, w odległości około dwóch kilometrów od linii brzegowej, i był jedną z najokazalszych wiejskich świątyń całego Pomorza Zachodniego, licząc niemal 23 metry długości i pięcioboczne prezbiterium.

Początkowo katolicki, po reformacji w 1534 roku stał się zborem ewangelickim. W połowie XVII wieku odnowiono go i wyposażono w renesansowe i barokowe ławy, stalle, ambonę oraz ołtarze. W 1650 roku dobudowano drewnianą wieżę, którą sto lat później zniszczyły uderzenia piorunów, a samo wnętrze świątyni zostało w międzyczasie ograbione przez Rosjan podczas wojny siedmioletniej. Wieża runęła ostatecznie pod naporem wichury w 1818 roku.

Bałtyk, który nie dawał za wygraną

To, co działo się później, brzmi jak scenariusz filmu katastroficznego rozgrywającego się w zwolnionym tempie przez ponad sto lat. Winowajcą była abrazja, czyli naturalny proces podmywania klifowego brzegu przez fale. W 1750 roku do urwiska było jeszcze 58 metrów. Sto lat później zaledwie 5. W 1868 roku klif dzielił od murów świątyni już tylko jeden metr. Próby ratowania brzegu przy pomocy faszyny i palowań, podejmowane od połowy XVIII wieku, okazały się bezskuteczne.

Mimo ogromnego niebezpieczeństwa nabożeństwa odprawiano tam do samego końca. Ostatnia msza odbyła się 2 marca 1874 roku, po czym świątynię zamknięto dla wiernych ze względu na realne ryzyko katastrofy budowlanej. Przez kolejne miesiące trwała ewakuacja wyposażenia, zanim ostatecznie, 2 sierpnia 1874 roku, kościół zamknięto na dobre. Barokowy ołtarz trafił do nowo wybudowanej świątyni Miłosierdzia Bożego w Trzęsaczu, gotycki tryptyk do Rewala, stalle do katedry w Kamieniu Pomorskim, a część zabytków wywieziono do muzeów w Szczecinie i Berlinie. Niektóre z nich zaginęły później podczas II wojny światowej.

Ruiny kościoła w Trzęsaczu, woj. zachodniopomorskie
Ruiny kościoła w Trzęsaczu, woj. zachodniopomorskie © Twoje7dni | Krzysztof Dęga

Ostatnia ściana i dramatyczny finał

Opuszczonej budowli nikt już nie uratował. W nocy z 8 na 9 marca 1901 roku do morza runęła cała północna ściana kościoła. Przez kolejne dekady Bałtyk zabierał kolejne fragmenty, aż do 1930 roku, gdy na krawędzi klifu pozostała już tylko ściana południowa z fragmentem prezbiterium. Ostatnie wielkie osunięcie nastąpiło 1 lutego 1994 roku, podczas silnego sztormu, kiedy runęła znaczna część tej ostatniej ściany.

To wydarzenie okazało się przełomowe. Władze gminy Rewal, wspólnie z założoną w 2000 roku fundacją "Ratujmy Trzęsacz", postanowiły w końcu zatrzymać erozję raz na zawsze. W 2001 roku u podstawy klifu ułożono osiemdziesięciometrową opaskę z gabionów, czyli koszy wypełnionych kamieniem. Rok później pod ruinami wykonano nowy fundament, wzmocniony dwiema piętnastometrowymi kolumnami wapienno-cementowymi oraz kotwą gruntową. Od tego czasu ostatni fragment kościoła, ściana o długości 12 i wysokości 6 metrów, nie ulega już dalszemu zniszczeniu, choć nikt nie potrafi zagwarantować, że morze nie zaskoczy tego miejsca w przyszłości.

W 2009 roku przy ruinach oddano do użytku nowoczesną platformę widokową o długości ponad 36 metrów, wznoszącą się 20 metrów nad poziomem morza. To stamtąd najlepiej widać skalę tego, co odebrał czas.

Legendy, bez których nie sposób opowiedzieć o Trzęsaczu

Miejsce z tak dramatyczną historią nie mogło obyć się bez legend. Najpopularniejsza opowiada o Ewie i jej ukochanym Kniażce, którzy spotykali się potajemnie pod murami kościoła. Gdy mężczyzna zginął jako dowódca statku w walce na morzu, dziewczyna zmarła z tęsknoty, a jej duch podobno wraca w noc świętojańską, by choć na chwilę znów być z ukochanym.

Druga legenda dotyczy Zielenicy, bogini morza przypadkowo złowionej przez rybaków i uwięzionej przez miejscowego proboszcza. Według podania to właśnie gniew jej ojca, władcy Bałtyku, miał być prawdziwym powodem, dla którego morze rok po roku odbierało kościołowi ziemię. Pomnik syreny stoi dziś w pobliżu ruin.

Co warto zobaczyć w Trzęsaczu dzisiaj

Ruiny znajdują się przy ulicy Klifowej, tuż przy zejściu na plażę, w gminie Rewal. Obok warto odwiedzić Multimedialne Muzeum Trzęsacza MuzeON, gdzie w interaktywny sposób opowiedziana jest cała historia kościoła, łącznie z symulacją jego zawalenia się. To jedna z tych atrakcji, które na pierwszy rzut oka wyglądają skromnie, jedna ściana z cegły, ale po poznaniu historii zapadają w pamięć na długo. Z platformy widokowej rozciąga się panorama Bałtyku, a przy dobrej pogodzie można godzinami patrzeć na fale i myśleć o tym, ile czasu potrzebowało morze, żeby pokonać kamienny mur.

Artykuł sponsorowany Twoje7dni
Wybrane dla Ciebie