W tym artykule:
- Telefonofobia nie jest osobną diagnozą
- Czego można bać się w zwykłej rozmowie?
- Ciało też potrafi zareagować
- Problem istniał długo przed smartfonami
- Im więcej komunikacji cyfrowej, tym większy lęk? Nie tak szybko
- SMS zamiast rozmowy? Badano to już w 2007 roku
- 300 studentów i zaskakujący wynik
- Telefonofobia i nomofobia to dwie różne rzeczy
- Nie lubię telefonować. Czy mam się martwić?
- Co zrobić, kiedy telefon naprawdę paraliżuje?
Nie zawsze chodzi o wygodę czy niechęć do rozmowy. Istnieją osoby, u których wykonywanie i odbieranie połączeń wiąże się z rzeczywistym lękiem.
Naukowcy określają to zjawisko między innymi jako telephone anxiety. Spotykane jest również określenie telephobia, które po polsku można oddać jako telefonofobię.
Tyle że sprawa jest bardziej skomplikowana, niż sugerowałaby sama nazwa.
Telefonofobia nie jest osobną diagnozą
Nie powinno się stawiać znaku równości między niechęcią do dzwonienia a chorobą.
"Telefonofobia" jest terminem spotykanym w publikacjach naukowych, jednak nie należy przedstawiać jej jako odrębnego rozpoznania medycznego. Lęk związany z telefonowaniem może natomiast pojawiać się w szerszym problemie, jakim jest zaburzenie lęku społecznego.
Ciekawy szczegół znajdziemy na oficjalnej stronie brytyjskiego NHS. Wśród zwyczajnych sytuacji, które mogą być trudne dla osoby z lękiem społecznym, wymieniono między innymi spotkania z nieznajomymi, rozpoczynanie rozmów, zakupy i pracę. Na tej liście znalazło się również rozmawianie przez telefon.
Samo unikanie połączeń nie wystarcza więc do stwierdzenia zaburzenia. Jest jednak zachowaniem, które może występować u osoby mającej znacznie szersze problemy z lękiem społecznym.
Czego można bać się w zwykłej rozmowie?
Dla jednej osoby telefon do obcego człowieka jest czynnością tak zwyczajną jak kupienie chleba. Ktoś inny przed tym samym połączeniem może długo zastanawiać się, co powiedzieć.
W przypadku lęku społecznego istotny jest nie sam telefon, lecz kontakt z drugim człowiekiem i obawa związana z tym, jak zostaniemy odebrani.
Amerykański National Institute of Mental Health wskazuje, że osoby z tym zaburzeniem mogą silnie przeżywać sytuacje, w których inni ludzie zwracają na nie uwagę i mogą wyrobić sobie na ich temat opinię. WHO również wiąże lęk społeczny z sytuacjami niosącymi dla danej osoby ryzyko zawstydzenia, upokorzenia lub odrzucenia.
To pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego dla części osób nawet krótka rozmowa może stać się trudnym doświadczeniem.
Nie należy jednak automatycznie zakładać, że każda osoba unikająca telefonu boi się dokładnie tego samego. Przyczyny i nasilenie lęku mogą być różne.
Ciało też potrafi zareagować
Silny lęk nie musi kończyć się na myśli: "nie chcę dzwonić".
NIMH opisuje reakcje fizyczne występujące u części osób z zaburzeniem lęku społecznego. Może przyspieszyć puls, mogą pojawić się drżenie i potliwość. Niektórzy odczuwają dolegliwości żołądkowe albo w stresującej sytuacji nagle mają trudność z zebraniem myśli.
W praktyce oznacza to, że sytuacja, która dla jednej osoby trwa minutę i chwilę później zostaje zapomniana, dla innej może być źródłem silnego napięcia jeszcze zanim rozmowa w ogóle się rozpocznie.
Problem istniał długo przed smartfonami
Mogłoby się wydawać, że lęk przed rozmową telefoniczną pojawił się dopiero wtedy, gdy SMS-y, komunikatory i media społecznościowe pozwoliły praktycznie zrezygnować z dzwonienia.
Historia badań pokazuje coś innego.
W amerykańskiej bazie PubMed znajduje się publikacja Herberta I. Harrisa zatytułowana "Telephone Anxiety". Ukazała się w kwietniu 1957 roku w "Journal of the American Psychoanalytic Association".
To ponad pół wieku przed upowszechnieniem dzisiejszych smartfonów.
Współcześnie naukowcy nadal zajmują się tym zagadnieniem, choć badają je już w zupełnie innym świecie komunikacji.
Im więcej komunikacji cyfrowej, tym większy lęk? Nie tak szybko
Interesujące badanie opublikowali w 2023 roku Leanna T. Kim i Sang-Hwa Oh. Naukowcy analizowali między innymi zależność pomiędzy korzystaniem z cyfrowych sposobów komunikacji a lękiem związanym z telefonowaniem.
Stwierdzili, że częstsze korzystanie z komunikacji cyfrowej było związane z wyższym poziomem telephone anxiety. Zależność okazała się silniejsza wśród osób, dla których angielski nie był językiem ojczystym.
To ważny wynik, ale trzeba czytać go ostrożnie.
Badanie wykazało związek między zjawiskami. Nie daje podstaw, aby stwierdzić, że komunikatory, SMS-y czy inne technologie cyfrowe powodują lęk przed telefonowaniem. To dwie różne rzeczy.
SMS zamiast rozmowy? Badano to już w 2007 roku
Jeszcze wcześniej naukowcy z University of Plymouth sprawdzili, czy lęk społeczny i samotność mają związek z tym, w jaki sposób ludzie korzystają z telefonów komórkowych.
W badaniu uczestniczyło 158 osób.
Wyniki pokazały ciekawą różnicę. Osoby z większym nasileniem lęku społecznego chętniej wybierały wiadomości tekstowe. Inaczej zachowywali się uczestnicy bardziej samotni. Oni częściej preferowali rozmowę głosową, a wiadomości tekstowe postrzegali jako mniej intymną formę kontaktu.
Nie można na tej podstawie diagnozować kogokolwiek, kto częściej pisze, niż dzwoni. Badanie pokazuje natomiast, że preferowany sposób korzystania z telefonu może mieć związek z naszym funkcjonowaniem społecznym.
300 studentów i zaskakujący wynik
Jedno z nowszych badań dotyczących telephobii przeprowadzono wśród studentów medycyny w zachodnich Indiach.
Do udziału wybrano 320 studentów. Odpowiedzi uzyskano od 300.
Badacze wykorzystali dziesięciopunktowy kwestionariusz przygotowany do oceny unikania wykonywania i odbierania połączeń. Według zastosowanej przez nich klasyfikacji 33 procent uczestników osiągnęło wynik odpowiadający łagodnemu nasileniu telephobii. U 7,67 procent wynik znalazł się w przedziale umiarkowanym, a u 1,33 procent w ciężkim.
Łącznie do jednej z tych trzech grup zakwalifikowano 42 procent badanych.
Ta liczba może robić wrażenie, ale nie oznacza, że 42 procent ludzi boi się telefonów.
Badano studentów jednej uczelni medycznej, a autorzy posługiwali się specjalnie zmodyfikowanym kwestionariuszem. Wyniku nie wolno więc przenosić na całe społeczeństwo.
To przykład pokazujący jedynie, że unikanie rozmów telefonicznych jest zjawiskiem, które naukowcy próbują mierzyć i lepiej poznać.
Telefonofobia i nomofobia to dwie różne rzeczy
Nazwy brzmią podobnie, dlatego łatwo je pomylić.
W telephone anxiety problemem jest kontakt głosowy przez telefon – wykonanie albo odebranie połączenia.
Nomofobia dotyczy czegoś innego.
Duży przegląd naukowy opublikowany w 2021 roku objął 108 badań poświęconych temu zagadnieniu. W tym przypadku chodzi o niepokój związany z sytuacją, w której człowiek traci możliwość korzystania z telefonu i pozostawania w kontakcie, zostaje bez urządzenia albo bez połączenia z internetem.
Możliwa jest więc pozornie paradoksalna sytuacja: ktoś może bardzo często korzystać ze smartfona, a jednocześnie niechętnie prowadzić przez niego rozmowy głosowe.
Nie lubię telefonować. Czy mam się martwić?
Niekoniecznie.
Można preferować SMS-y, komunikatory albo e-mail i nie mieć żadnego zaburzenia. Różnica zaczyna być istotna wtedy, gdy nie jest to już swobodny wybór.
NHS opisuje lęk społeczny jako problem wykraczający poza zwykłą nieśmiałość. Lęk może wpływać na codzienne zajęcia, relacje z innymi ludźmi, naukę czy życie zawodowe.
Podobną granicę wskazuje NIMH. Przy diagnozowaniu zaburzenia znaczenie ma między innymi to, czy problem trwa przez dłuższy czas i rzeczywiście utrudnia człowiekowi normalne funkcjonowanie.
Dlatego jedna osoba może po prostu powiedzieć: "Wolę napisać SMS-a". Druga może przez lęk nie być w stanie wykonać ważnego telefonu, mimo że musi załatwić pilną sprawę.
Z zewnątrz oba zachowania mogą wyglądać podobnie. Ich przyczyna może być zupełnie inna.
Co zrobić, kiedy telefon naprawdę paraliżuje?
Jeśli problem jest częścią lęku społecznego i zaczyna poważnie przeszkadzać w życiu, istnieją metody leczenia o potwierdzonej skuteczności.
Jedną z najlepiej przebadanych jest terapia poznawczo-behawioralna, czyli CBT. NIMH opisuje ją jako metodę stosowaną w leczeniu lęku społecznego. Brytyjskie wytyczne NICE również rekomendują indywidualną CBT osobom dorosłym z tym zaburzeniem.
Nie ma natomiast podstaw, aby po kilku nieodebranych połączeniach samodzielnie stwierdzić: "mam telefonofobię".
Czasami telefon pozostaje nieodebrany, bo nie mamy ochoty rozmawiać. Czasami wolimy pisać. Czasami irytują nas nieznane numery.
Ale są również osoby, dla których naciśnięcie zielonej słuchawki naprawdę wiąże się z silnym napięciem. Lęk przed wykonywaniem i odbieraniem połączeń nie jest internetowym wymysłem. Jest zjawiskiem opisywanym w literaturze naukowej od dziesięcioleci.