Zamiast jechać w Bieszczady, przyjedź tu. Ten most wiszący nad jeziorem w Wałczu ma 130 lat historii i własnego ducha

Stoisz na środku mostu, pod stopami masz deski, które lekko się kołyszą, a po obu stronach rozciąga się jezioro rozcięte w połowie jak nożem. Za chwilę dowiesz się, że to miejsce ma 130 lat historii, własnego ducha i sekret, o którym nie mówią żadne popularne przewodniki. Most Kłosowski w Wałczu czeka na odkrycie - i zastanawiamy się tylko, czemu tak długo zajęło Polsce go zauważyć.

Jedyny w Polsce most wiszący nad jeziorem Raduń w WałczuJedyny w Polsce most wiszący nad jeziorem Raduń w Wałczu
Źródło zdjęć: © Twoje7dni | Krzysztof Dęga
Krzysztof Dęga

Skrót jeziora, który zmienił miasto

Zanim most w ogóle powstał, przeprawa przez jezioro Raduń była prawdziwym wyzwaniem. Mieszkańcy musieli albo obchodzić zbiornik dookoła, albo czekać na przewoźnika z łodzią - a ten nie zawsze słyszał wołanie z przeciwnego brzegu. Zima 1890-1891 przyniosła przełom: w najwęższym miejscu jeziora stanął drewniany most, który połączył wałecką Bukowinę z lasem po drugiej stronie. Las ten zwano "Klotzow" - i od tej niemieckiej nazwy pochodzi dzisiejsze imię przeprawy. Wałcz nosił wówczas nazwę Deutsch Krone i był pruskim miastem powiatowym. Most od razu stał się centrum życia towarzyskiego.

Statki parowe, które wszystko skomplikowały

Historia mostu ma swój zaskakujący zwrot akcji. W 1910 roku zamożny mieszkaniec Wałcza, który wyprowadził się do Berlina, podarował rodzinnemu miastu dwa statki parowe. Piękny gest - ale z jednym poważnym problemem. Statki miały dość wysokie kominy, a drewniany most wisiał zbyt nisko nad taflą wody. Trzeba było przebudować środkową część konstrukcji, podnosząc ją ku górze. Dzięki tej modyfikacji most zyskał charakterystyczny, wysklepiony kształt, który sprawił, że stał się ulubionym motywem na przedwojennych pocztówkach z Wałcza. Romantyczny zarys przeprawy przyciągał spacerujących jak magnes.

Duch Julii i legenda nieszczęśliwej miłości

Każde wyjątkowe miejsce potrzebuje swojej opowieści - i most Kłosowski ma własną, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Według legendy pewna dziewczyna o imieniu Julia zakochała się w mężczyźnie, który odpłynął łodzią i miał wrócić z oświadczynami. Codziennie wypatrywała go z pomostu - aż pewnego dnia zobaczyła jego łódź. Serce jej zabiło mocniej, lecz obok ukochanego siedziała obca kobieta - jego świeżo poślubiona żona. Julia w ślubnej sukni, którą wcześniej przygotowała, podobno przez wiele lat snuła się po moście jak biała zjawa. Dziś, gdy drewniana konstrukcja jest już tylko wspomnieniem, duch Julii miał przenieść się na brzeg jeziora - szukając starego pomostu, z którego wypatrywała miłości.

Wojenna tragedia i stalowy powrót

Most Kłosowski nie przeżył II wojny światowej w nienaruszonym stanie. Działania wojenne, które przetoczyły się przez Wałcz i okolice w lutym i marcu 1945 roku, zniszczyły drewnianą przeprawę. Po wyzwoleniu polscy żołnierze wybudowali nowy drewniany most w czynie społecznym, który służył mieszkańcom przez kolejne dekady. Dopiero w 1978 roku stanął obiekt, który znamy dziś - stalowa konstrukcja wisząca o długości 85 metrów. Drewno zastąpiła stal, ale klimat miejsca pozostał ten sam.

Rekord, o którym mało kto wie

Większość Polaków jedzie po dreszczyk emocji na mosty wiszące w Bieszczadach albo Kotlinie Kłodzkiej. Tymczasem w Wałczu od ponad 130 lat wisi most nad jeziorem - i niewielu turystów spoza regionu w ogóle o nim słyszało. To jeden z najstarszych mostów wiszących nad jeziorem w Polsce, zbudowany jeszcze w czasach, gdy miasto nosiło niemiecką nazwę Deutsch Krone. Osiemdziesiąt pięć metrów stalowej konstrukcji rozpięte nad wąską, rynnową taflą jeziora Raduń robi wrażenie niezależnie od pory roku - latem wśród zieleni, jesienią we mgle, zimą skute lodem brzegi po obu stronach. To jeden z tych obiektów, które powinny być w każdym polskim przewodniku turystycznym, a jakoś wciąż w nich nie ma.

Wałcz - Most Kłosowskiego, wiszący most
Jedyny w Polsce most wiszący nad jeziorem w Wałczu,
Jedyny w Polsce most wiszący nad jeziorem w Wałczu,
Jedyny w Polsce most wiszący nad jeziorem w Wałczu,

Sportowe legendy i codzienny spacer

Most Kłosowski to nie tylko historia - to żywe miejsce. Biegały po nim największe sławy polskiej lekkoatletyki, bo tuż obok funkcjonuje Centralny Ośrodek Sportu "Bukowina" - jeden z kluczowych ośrodków szkolenia kadry narodowej w Polsce. Wielu mistrzów olimpijskich i mistrzów świata trenowało tu przez dekady, przemierzając most podczas porannych biegów nad jeziorem. Dziś jest on miejscem codziennych spacerów mieszkańców i coraz liczniej odwiedzających turystów. Kołyszące się deski pod stopami i widok jeziora z połowy przeprawy to przeżycie, które zostaje w pamięci na długo.

Most Kłosowski a Wał Pomorski - turystyczna pętla

Wizyta na moście Kłosowskim to doskonały punkt startowy do odkrycia szerszego regionu. Mostem tym można dojść do umocnień Wału Pomorskiego - jednego z największych systemów fortyfikacji z okresu II wojny światowej w tej części Europy. Wał Pomorski w 1945 roku miał zatrzymać natarcie Armii Czerwonej i I Armii Wojska Polskiego. Dziś bunkry, okopy i ziemne umocnienia są dostępne dla turystów jako ścieżki edukacyjne. Most + bunkry Wału Pomorskiego + jezioro Raduń = gotowy plan na pełny dzień w terenie, który zadowoli zarówno miłośników historii, jak i szukających kontaktu z naturą.

Jak dotrzeć na Most Kłosowski w Wałczu?

Dojazd drogą krajową nr 22 z Wałcza w kierunku Gorzowa Wielkopolskiego do Centralnego Ośrodka Sportu "Bukowina". Dalej, na terenie ośrodka pieszo w kierunku jeziora Raduńskiego, po dojściu nad brzeg należy skierować się ścieżką nadjeziorną w prawo. Most jest bezpłatny i dostępny przez całą dobę, przez cały rok. Można do niego dojść również ze strony Ośrodka Edukacji Leśnej Morzycówka lub Wałeckiej Alei Gwiazd Sportu. Obiekt jest dobrze oznakowany i nie sprawia trudności nawet mniej doświadczonym turystom. Warto zabrać aparat - zdjęcia z mostu i spod mostu należą do najchętniej fotografowanych kadrów w regionie.

Artykuł sponsorowany Twoje7dni
Wybrane dla Ciebie