Connect with us

Polityka

30 lat temu upadł rząd Jana Olszewskiego

Published

on

fot. PAP

30 lat temu, późnym wieczorem 4 czerwca 1992 r., upadł rząd Jana Olszewskiego, pierwszy gabinet po II wojnie światowej wyłoniony przez Sejm po całkowicie wolnych wyborach. Przyczyną jego odwołania była sprawa lustracji polityków. O jego upadku zadecydowały również podziały w środowisku „Solidarności”.

Pierwsze od kilkudziesięciu lat w pełni wolne wybory odbyły się 27 października 1991 r. O ich wyniku w dużej mierze zadecydowała przyjęta przez Sejm kontraktowy ordynacja proporcjonalna, nieprzewidująca ogólnopolskiego progu wyborczego. Takie prawo wyborcze w połączeniu z kształtującym się systemem partyjnym zaowocowało niezwykle rozbitym składem Sejmu. W ławach poselskich zasiedli reprezentanci aż 24 ugrupowań, z których tylko dziesięć wprowadziło do izby więcej niż dziesięciu posłów. Powołanie nowego rządu wymagało zawarcia niezwykle szerokiej koalicji, łączącej formacje o bardzo różnym programie. Legitymizację nowego Sejmu osłabiała także wyjątkowo niska frekwencja wyborcza, która wyniosła zaledwie 43 proc.

 

Jesienią 1991 r. prezydent Lech Wałęsa powierzył misję sformowania nowego gabinetu Bronisławowi Geremkowi reprezentującemu posiadającą najwięcej mandatów Unię Demokratyczną. Jednak Geremek nie był w stanie utworzyć większości wystarczającej do uzyskania wotum zaufania. Ostatecznie więc Rada Ministrów została skonstruowana przez Jana Olszewskiego w oparciu o koalicję Porozumienia Centrum, ZChN i Porozumienia Ludowego, bez trwałej większości parlamentarnej. Co równie istotne, rząd nie cieszył się wsparciem głowy państwa ani sympatią zdecydowanej większości mediów. W kolejnych miesiącach konflikt polityczny z ośrodkiem prezydenckim coraz bardziej się zaostrzał. Spór dotyczył m.in. obsady stanowiska szefa Sztabu Generalnego.

 

Advertisement

Mimo niestabilnej większości parlamentarnej w programie nowego gabinetu pojawiły się ambitne założenia. Wśród nich na plan pierwszy wysuwało się przyspieszenie reform politycznych, dekomunizacja sfery publicznej oraz zacieśnianie kontaktów z Unią Europejską. Po raz pierwszy jako strategiczny cel Polski wymieniono członkostwo w NATO.

 

„Musimy podjąć wyzwanie szybko biegnącej historii. Musimy sprostać chlubnym tradycjom naszego narodu. Świadomi naszych słabości i wad, z pokorą, ale w poczuciu dziejowej odpowiedzialności musimy starać się podjąć dziedzictwo Najjaśniejszej Rzeczypospolitej” – powiedział Olszewski w exposé z 21 grudnia 1991 r.

 

Przedmiotem sporu z obozem prezydenckim i wspierającymi go stronnictwami parlamentarnymi były także kwestie związane z negocjowanym wycofaniem wojsk rosyjskich z terytorium RP. 22 maja 1992 r. prezydent Lech Wałęsa po raz pierwszy udał się z wizytą do niepodległej Rosji. W trakcie rozmów wynegocjowano porozumienie, którego jeden z punktów mówił, że obie strony „stworzą warunki” dla zakładania mieszanych przedsiębiorstw polsko-rosyjskich na terenie baz opuszczanych przez armię rosyjską w Polsce. Rząd wysłał wtedy do przebywającego w Moskwie Wałęsy szyfrogram sprzeciwiający się podpisaniu porozumienia. Zdaniem premiera Olszewskiego zapis ten czyniłby z Polski rosyjską niesuwerenną kolonię gospodarczą, bo byłyby to dla kraju „spółki przymusowe”.

Advertisement

 

Po powrocie z Moskwy prezydent Wałęsa rozpoczął konsultacje polityczne zmierzające do obalenia premiera Olszewskiego. 26 maja napisał w liście do marszałka Sejmu Wiesława Chrzanowskiego, że „stracił zaufanie” do gabinetu Olszewskiego.

 

Wiosną roku 1992 w MSW działał kierowany przez Piotra Woyciechowskiego Wydział Studiów stworzony na polecenie Antoniego Macierewicza. W maju ten zespół był już w dużym stopniu gotowy do podania informacji o współpracy z komunistyczną bezpieką parlamentarzystów i najwyższych rangą urzędników. 28 maja w dzienniku „Nowy Świat” ukazał się wywiad z działaczem opozycji Krzysztofem Wyszkowskim, który stwierdził, że w Sejmie zasiada 60 posłów będących tajnymi współpracownikami SB. Pod wrażeniem tego wywiadu i w obliczu groźby odwołania rządu 28 maja 1992 r. poseł Unii Polityki Realnej Janusz Korwin-Mikke zgłosił wniosek o przyjęcie uchwały ujawniającej nazwiska posłów, senatorów, ministrów, wojewodów, sędziów i prokuratorów będących tajnymi współpracownikami Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Po upadku Rady Ministrów Korwin-Mikke zaznaczył, że celem jego działań było przerwanie serii oskarżeń o agenturalność, wysuwanych wobec wielu osób publicznych, m.in. szefa MSZ prof. Krzysztofa Skubiszewskiego. Nie powiodła się podjęta przez opozycję próba zerwania quorum. W głosowaniu wzięło udział 233 posłów.

 

Advertisement

Wykonując sejmową uchwałę lustracyjną, szef MSW Antoni Macierewicz o poranku 4 czerwca przekazał szefom klubów parlamentarnych listę zawierającą nazwiska 64 posłów, senatorów i członków rządu, których nazwiska widniały w zasobach archiwalnych MSW. Wśród nich byli m.in. prezydent Wałęsa, marszałek Sejmu Wiesław Chrzanowski, minister spraw zagranicznych prof. Skubiszewski i minister finansów Andrzej Olechowski. Po przyjęciu przez Sejm uchwały lustracyjnej, podczas spotkania z ministrem Macierewiczem, Wałęsa skrytykował próbę ujawnienia agentury, a także poprosił o przekazanie mu „jego teczki”. Macierewicz argumentował, że głównym celem jego działań jest nie tylko ujawnienie tajnych współpracowników bezpieki. „Rzecz nie w oskarżeniu, ale w tym, aby ludzie, których dotknęło to nieszczęście, sami się usunęli” – odpowiedział szef MSW.

 

W dniu ujawnienia tzw. listy Macierewicza, 4 czerwca, w południe Kancelaria Prezydenta przesłała do PAP oświadczenie, w którym Lech Wałęsa przyznawał się do współpracy z bezpieką. „Aresztowano mnie wiele razy. Za pierwszym razem, w grudniu 1970 roku, podpisałem 3 albo 4 dokumenty. Podpisałbym prawdopodobnie wtedy wszystko, oprócz zgody na zdradę Boga i Ojczyzny, by wyjść i móc walczyć. Nigdy mnie nie złamano i nigdy nie zdradziłem ideałów ani kolegów” – napisał prezydent. Po kilkudziesięciu minutach oświadczenie zostało wycofane, a Wałęsa uznał materiały SB za „sfabrykowane”. „Zastosowana procedura [na podstawie uchwały Sejmu – przyp. PAP] jest działaniem pozaprawnym. Umożliwia polityczny szantaż. Całkowicie destabilizuje struktury państwa i partii politycznych. Kwestie etyczne związane z całą tą operacją, mającą już w swoim założeniu charakter manipulacji pozostawiam bez komentarza” – oświadczył prezydent.

 

„Nie da się tworzyć nowej historii Polski bez odtworzenia jej moralnych fundamentów. Istniejemy jako państwo tylko dzięki temu, że przez pokolenia umieliśmy sprostać wielkim wymaganiom. Chwila obecna stawia nas przed nowym egzaminem. Wolnym narodem, niepodległym państwem, nie mogą rządzić ludzie zniewoleni własną przeszłością” – mówił premier Jan Olszewski w wystąpieniu telewizyjnym wyemitowanym w obu programach TVP wieczorem 4 czerwca 1992 r. Była to ostatnia, skazana na niepowodzenie, próba uchronienia jego gabinetu przed odwołaniem.

Advertisement

 

W tym samym czasie w Sejmie trwały gorączkowe konsultacje prezydenta Wałęsy z liderami ugrupowań postsolidarnościowych przeciwnych rządowi (Kongresu Liberalno-Demokratycznego, Unii Demokratycznej, Konfederacji Polski Niepodległej) oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. W ich trakcie ukształtowała się tymczasowa koalicja zdolna (przy poparciu posłów klubów postkomunistycznych – PSL i SLD) do odwołania rządu Olszewskiego. Wałęsa naciskał na głosowanie wniosku o wotum nieufności jeszcze tej samej nocy.

 

Tuż przed głosowaniem premier Olszewski po raz ostatni zabrał głos z trybuny sejmowej. „Chciałbym mianowicie, wtedy, kiedy ten gmach opuszczę, kiedy skończy się dla mnie ten – nie ukrywam – strasznie dolegliwy czas, kiedy po ulicach mojego miasta mogę się poruszać tylko samochodem albo w towarzystwie torującej mi drogę i chroniącej mnie od kontaktu z ludźmi eskorty, że wtedy, kiedy się to wreszcie skończy – będę mógł wyjść na ulice tego miasta, wyjść i popatrzeć ludziom w oczy. I tego wam – Panie Posłanki i Panowie Posłowie – życzę po tym głosowaniu” – mówił. Za wotum nieufności głosowało 273 posłów przy 119 przeciw i 33 wstrzymujących się.

 

Advertisement

„Rząd Jana Olszewskiego, gdyby nie podjął tematu lustracji, to i tak zostałby obalony. Być może stałoby się to kilka lub kilkanaście dni później. Ten rząd nie miał większości, a to sprawiało, że w warunkach braku mechanizmu konstruktywnego wotum zaufania musiał zostać odwołany. W podobny sposób upadł rząd Hanny Suchockiej” – podkreślił w rozmowie z PAP historyk prof. Antoni Dudek.

 

Konflikt i upadek gabinetu Olszewskiego zaostrzył dotychczasowe podziały ideowe, szczególnie widoczne w przestrzeni medialnej. Jednoznacznie przeciwko lustracji opowiedziało się środowisko „Gazety Wyborczej”. Na łamach tego dziennika popularna była także teza o przygotowywanym przez rząd Olszewskiego zamachu stanu. Plan ten miał zakładać m.in. aresztowanie prezydenta Wałęsy. Podnoszono argumenty niekompletności archiwum, sfałszowania części materiałów SB oraz konieczności ochrony praworządności. Pisano, że lustracja byłaby „pośmiertnym zwycięstwem esbecji” lub kompromitacją Polski na arenie międzynarodowej. Po stronie Olszewskiego opowiadała się prasa związana z prawicą. „Olszewski odchodzi – agenci pozostają” – zwrócono uwagę w dzienniku „Nowy Świat”, podsumowując wydarzenia z „nocy teczek”.

 

Czerwiec 1992 r. nie przerwał jednak gry teczkami toczonej przez tych, którzy dokonali „prywatyzacji” materiałów bezpieki. „Wielu myśli, że kupili sobie milczenie i że ich tajemnice spoczywają w archiwach MSW. Ale być może nie wszystko znajduje się na Rakowieckiej” – mówił w wywiadzie dla „Trybuny” jeden z liderów SdRP, Leszek Miller. Zdaniem prof. Antoniego Dudka sprawa lustracji była jednak głównie przedmiotem sporu politycznego, a nie społecznego. Przypomniał o apatii społecznej, która była wynikiem fatalnej sytuacji gospodarczej. „Większość pozostawała obojętna. Dowodem tego jest fakt, że po upadku rządu nie było żadnej reakcji w postaci manifestacji w jego obronie. Przestrzeń publiczną zdominowały dwie radykalne mniejszości – antylustracyjna i prolustracyjna” – ocenił historyk.

Advertisement

 

5 czerwca nowym pełniącym obowiązki premiera został przedstawiciel PSL Waldemar Pawlak. Był pierwszym po 1989 r. członkiem formacji postkomunistycznej na czele Rady Ministrów. „Trzeba docenić odwagę prezydenta Lecha Wałęsy, który zgłaszając kandydaturę Pawlaka, dokonał kroku rzeczywiście historycznego” – argumentował lider SdRP Aleksander Kwaśniewski. Po nieskutecznej próbie powołania rządu Pawlak podał się do dymisji. Obóz ugrupowań postsolidarnościowych w lipcu 1992 r. stworzył nową większość, która wyłoniła gabinet Hanny Suchockiej. Latem 1992 r. w Sejmie przedstawiono kilka projektów ustaw lustracyjnych, ale nie zostały one rozpatrzone. „Musiało upłynąć kilka lat, aby Sejm uchwalił ustawę lustracyjną” – przypomniał w rozmowie z PAP prof. Dudek.

 

Dyrektor Biura Lustracyjnego IPN, prokurator Jarosława Skrok, ocenił, że fakt, iż Polska była jednym z ostatnich krajów bloku komunistycznego, który przyjął procedury lustracyjne, negatywnie wpłynął na funkcjonowanie państwa. „Powodem takiego stanu rzeczy był silny i skuteczny opór ze strony wpływowych wówczas grup i środowisk, skierowany na nieujawnianie kompromitującej – agenturalnej przeszłości wielu osób pełniących eksponowane funkcje publiczne. Skutki opóźnienia procesów lustracjach są trudne do oszacowania, tym niemniej takie opóźnienie – z punktu interesów państwa – należy ocenić jednoznacznie krytycznie” – zauważył w rozmowie z PAP. W jego opinii celem lustracji jest nie tylko poznawanie przeszłości, lecz i doprowadzenie do samooczyszczenia polskiego życia publicznego. „Jednym z ważnych efektów ustawy lustracyjnej z 1997 r. było doprowadzenie do sytuacji, w której wiele osób, które miały kontakty z organami bezpieczeństwa państwa, postanawia zrezygnować z pełnienia funkcji publicznych. Taki sam efekt prewencyjny obserwujemy w związku z aktualnie obowiązującą ustawą lustracyjna z 2006 r.” – zauważył.

 

Advertisement

Wydarzenia, które do historii przeszły jako „nocna zmiana”, wciąż są przedmiotem licznych dyskusji historyków i publicystów. Większość z nich niezależnie od poglądów politycznych podkreśla, że działania Jana Olszewskiego w tamtych dniach nie miały na celu utrzymania władzy, lecz realizację jego wizji oczyszczenia życia publicznego w Polsce.

 

W wywiadzie rzece opublikowanym przez dziennikarzy „Tygodnika Solidarność” trzy miesiące po wydarzeniach czerwca 1992 r. były premier bronił swojej decyzji o ujawnieniu listy agentów SB oraz wyjaśniał, jakie czynniki zdecydowały o jego odwołaniu. Jego zdaniem o upadku rządu przesądził „wspólny interes całej sfery nomenklaturowej i okrągłostołowej […], który przez ujawnienie teczek i proces lustracji zostałby zburzony. Bo po rzetelnym przeprowadzeniu lustracji układ ten poniósłby tak olbrzymie straty personalne, że nie dałoby się go utrzymać”.

 

W opinii prof. Antoniego Dudka ówczesne podziały polityczne mają swoją kontynuację na dzisiejszej scenie politycznej. „Obszar sporów był nieco inny. Przesłaniała je sprawa lustracji, ale w tle były m.in. kwestie dotyczące polityki zagranicznej oraz kontroli nad siłami zbrojnymi” – zaznaczył. Według historyka na pozycję gabinetu Olszewskiego wpływały również ambicje prezydenta Wałęsy, który w okresie premierostwa Jana Krzysztofa Bieleckiego dominował na polskiej scenie politycznej. „Jan Olszewski, w zgodzie z konstytucją, uważał, że pozycja rządu musi być niezależna. To było podstawą tego konfliktu. Dopiero w maju pojawiła się sprawa lustracji, która przesądziła upadek rządu. Gdyby Olszewski miał większość parlamentarną lub poparcie prezydenta Wałęsy, to funkcjonowałby dłużej” – dodał prof. Dudek.(PAP)

Advertisement

 

Autor: Michał Szukała

 

szuk/ skp/

Advertisement
Continue Reading
Advertisement
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Polityka

Marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki w Zakrzewie

Published

on

By

Marszałek Senatu RP, prof. Tomasz Grodzki wraz z senatorem Adamem Szejnfeldem wzięli udział w międzyregionalnych obchodach stulecia Związku Polaków w Niemczech „Rodło” w Domu Polskim – Centrum Idei Rodła w Zakrzewie.

Małe Zakrzewo na północy Wielkopolski stało się wielką stolicą pamięci o historii. Z okazji 100-lecia Związku Polaków w Niemczech zjechało tu bowiem mnóstwo gości, w tym aż pięciu marszałków. I trudno się dziwić. Wszak Dom Polski w Zakrzewie, był dla wielu pokoleń przez ostatnie dziesięciolecia kolebką kultywowania historii i nadal jest ośrodkiem dbania oraz czczenia polskiej tradycji. Ogromną zasługę w tym mają wszyscy jego pracownicy, działacze i wolontariusze, a szczególnie pani dyrektor Barbara Szopińska oraz radny wojewódzki, pan Henryk Szopiński – podkreślił senator Szejnfeld.

-Działacze Związku Polaków w Niemczech jeszcze na długo przed wojną zostali wpisani na listę wrogów Rzeszy. 1200 z nich oddało życie lub przeżyło gehennę w obozach koncentracyjnych. Jesteśmy winni im cześć – powiedział w swoim wystąpieniu prof. Grodzki.

„Pamiętajmy o tych, którzy w czasach ogólnoświatowej katastrofy za cenę życia i krwi kultywowali polskość, bo wykazali się oni niezwykłym poświęceniem i hartem ducha” – podkreślał Marszałek Senatu.

Prof. Grodzki zwrócił uwagę na analogie historyczne pomiędzy losami Polaków w czasie II WŚ, a wojną toczącą się obecnie w Ukrainie.

„Zdaliśmy egzamin z solidarności, bo wiemy, co to znaczyło być uchodźcą” – powiedział.

Advertisement

-Pokój i dobrobyt, którymi dzięki Wspólnocie Europejskiej cieszymy się od ponad 70 lat, są jednak zagrożone” – ostrzegał Marszałek. „Za naszą granicą wybuchają pociski. Naród ukraiński płaci ogromną cenę za to, że chce dołączyć do rodziny wolnego świata – mówił.

W uroczystości oprócz marszałka Tomasza Grodzkiego i senatora Adama Szejnfelda udział wzięli także m.in. posłanka Małgorzata Janyska, były senator Mieczysław Augustyn, marszałkowie czterech województw: wielkopolskiego – Marek Woźniak, opolskiego – Andrzej Buła, warmińsko-mazurskiego – Gustaw Marek Brzeziny oraz pomorskiego – Mieczysław Struk, a także samorządowcy Ziemi Złotowskiej.

Podczas uroczystości do zebranych swoje przesłanie wygłosili senator Adam Szejnfeld, były senator Mieczysław Augustyn, posłanka Małgorzata Janyska, wójt gminy Zakrzewo Marek Buława oraz starosta złotowski Ryszard Goławski.

Continue Reading

Polityka

Kampania #bezprzedawNIEnia – czas by zapłacono za krzywdy wyrządzone Polsce

Published

on

By

Felieton

W 83. rocznicę wybuchu II wojny światowej ruszyła kampania informacyjna poświęcona stratom, jakie Polska poniosła w wyniku agresji Niemiec i później, 17 września, ataku Związku Sowieckiego na nasz kraj. Niestety za poniesione szkody Polska nigdy nie otrzymała reparacji od żadnego z agresorów – ani od Niemiec, ani od ówczesnego ZSRR.Podczas II Wojny Światowej zginęło ponad 5 mln Polaków. Byli masowo mordowani na oczach bliskich lub ginęli w obozach zagłady. Niestety, Polska poniosła największe straty w ludności.

W wyniku działań wojennych doznała też strat we wszystkich innych dziedzinach życia. Zrównano z ziemią wiele miast i wsi. Zniszczono 25 muzeów, 35 teatrów i 665 kin, ok 6 tys. szkół, 352 szpitali i 1450 gabinetów lekarskich.

Nieodwracalnie zniszczono wiele zbiorów muzealnych, archiwalnych i bibliotecznych. Okupant niemiecki dokonał w okupowanej Polsce rabunku ok. 516 tys. pojedynczych dzieł sztuki, z których udało się odzyskać tylko niewielki procent. Dlatego całkowicie zgadzam się ze słowami Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotra Glińskiego, że zostaliśmy pozbawieni szans rozwojowych na wiele lat. Ze szkodą dla nas nie powstało i już nie powstanie setki tysięcy dzieł sztuki, książek czy wynalazków.Skala tych zbrodni i tych strat jest bezprecedensowa.Właśnie dlatego mówimy #bezprzedawNIEnia”. Nadszedł czas by Niemcy zadośćuczyniły za krzywdy wyrządzone Polsce podczas II Wojny Światowej!W cywilizowanym świecie nie ma prawa istnieć takie coś jak przedawnienie zbrodni z czasów II wojny światowej. My jako Naród nie możemy puścić tego w zapomnienie. To był okrutny czas dla Polaków i najwyższy czas by w końcu za to zapłacono.

Często słyszałam, że jako Naród nigdy nie będziemy tak dobrze sobie radzić jak kraje zachodnie, często słyszałam, że nie potrafimy, że jesteśmy gorsi. Nigdy nie zgadzałam się z tymi twierdzeniami, gdyż znam przyczynę i wiem, dlaczego. Gdy inne kraje Europy korzystały choćby z Planu Marshalla i rosły w siłę, nas dalej rozkradał kolejny okupant – Stalin. Porzuceni, sprzedani pod ruski but, my Polacy, nasi dziadkowie, którzy przelewali krew za wolny świat, zostaliśmy przez ten świat sprzedani za ułudę pokoju, który dzieliła Żelazna Kurtyna.
Prawda jest taka, że jesteśmy wielkim Narodem, który tworzą wspaniali, pomysłowi i pracowici ludzie. Dogoniliśmy Europę a teraz z podniesioną głową stawiamy czoła kryzysowi jaki jest na świecie, dalej walcząc o pokój, wspierając choćby Ukrainę.

O skali naszych strat poniesionych podczas II Wojny Światowej przypomina ogólnopolska kampania #BezPrzedawNIEnia. Jest ona sprzeciwem wobec perspektywy odrzucenia historii i odpowiedzialności za wywołanie II Wojny Światowej przez Niemców. Wystawa na Pl. Piłsudskiego,stanowiąca element kampanii, jest wizualną opowieścią o wybranych miejscowościach zniszczonych podczas II wojny światowej. Za pomocą specjalnych plansz wydrukowanych w technice soczewkowej odbiorcy mogą porównać obrazy miast na ziemiach dzisiejszej Polski. Dramatycznej atmosfery tamtych dni dopełniają utwory poetyckie m.in. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego oraz wspomnienia polskich profesorów, wybitnych specjalistów, którzy po wojnie brali udział w szacowaniu strat i dziele odbudowy: Jana Zachwatowicza i Stanisława Lorentza.Na ekspozycji znalazły się widoki takich miast jak: Warszawa, Lublin, Kraków, Zabłudów, a także Kołobrzeg, Wrocław i Malbork. Niestety w każdym regionie współczesnej Polski można odnaleźć ślady tej wojny. Wystawę można oglądać do 20 września 2022 roku. Ekspozycja jest również dostępna na stronie niepodlegla.gov.pl.

Advertisement

Prowadzona kampania jest ogólnopolska, dlatego spoty kampanii #bezprzedawNIEnia są wyświetlane na nośnikach cyfrowych w przestrzeni publicznej, m.in. na dworcach, stacjach metra i w środkach komunikacji, a także w mediach społecznościowych. Ponadto w Warszawie i w największych miastach Polski na nośnikach reklamowych pojawiły się okolicznościowe plakaty, zaś w najbardziej poczytnych tygodnikach i dziennikach – okolicznościowe grafiki.Specjalne spoty poświęcone rocznicy wybuchu II wojny światowej są emitowane w Telewizji Polskiej oraz m.in. w TVP World w różnych wersjach językowych.

Trzeba przypominać o prawdzie, która coraz częściej jest negowana. Trzeba pokazać międzynarodowej opinii publicznej, że Polska nie zapomniała i za zbrodnie wymaga zadośćuczynienia ze strony winnych. Dlatego właśnie całym sercem wspieram kampanię #bezprzedawNIEnia. To mój hołd wobec ofiar tamtej wojny oraz tych, którzy cudem ocaleli i odbudowywali nasz kraj. Czas wyrównać szanse.

Marta Kubiak

Poseł PiS

Advertisement
Continue Reading
Advertisement