Kierowcy niezadowoleni z wysokich kosztów benzyny i oleju na napędowego na stacjach koncernu Orlen od kilku dni organizują protesty, polegające na blokadzie wybranych stacji. Części kierowców w czasie tankowania paliwa za kilka groszy psują się auta i muszą czekać na naprawę, inni w tym czasie łapią przysłowiową gumę. Wystarczy kilka samochodów, by stacja została sparaliżowana.
Tak też miało być w Pile. Miało, ale nie było, bo na stację nie dojechali protestujący kierowcy.