Loża Masońska, zbuntowany ksiądz i zapomniany kościół. Sekrety Starego Rynku w Pile

Stary Rynek w Pile kryje historie, o których dziś pamiętają już tylko nieliczni. Stała tu loża masońska odwiedzana przez miejską elitę, kościół założony przez zbuntowanego księdza katolickiego i kamienice polskich rodzin, które przetrwały wojnę. Dziś po większości tych miejsc nie ma śladu. O historii tego zakątka miasta opowiada Maciej Usurski, kustosz Muzeum Stanisława Staszica w Pile.

budynek dawnej Loży Masońskiej w Pilebudynek dawnej Loży Masońskiej w Pile
Źródło zdjęć: © Twoje7dni | Krzysztof Dęga
Krzysztof Dęga

Loża Świętojańska Borussia

Przy Starym Rynku swoją siedzibę miała niegdyś Loża Masońska Świętojańska Borussia, założona w 1820 roku. Należeli do niej przedstawiciele miejskiej elity, zarówno Niemcy, jak i Żydzi, właściciele hoteli, przedsiębiorcy, architekci. Członkiem loży był również burmistrz miasta Gustaw Wolf.

W siedzibie loży odbywały się spotkania oraz bale, z których dochody przeznaczano na cele charytatywne. Za budynkiem znajdował się ogród należący do stowarzyszenia, dziś zrewitalizowany jako miejski park. Część rosnących tam drzew może pamiętać jeszcze czasy loży.

Sam budynek loży spłonął w 1915 roku. Podczas pożaru mieścił się w nim jeden ze szpitali polowych dla rannych żołnierzy pruskich, a dokładną relację z tego wydarzenia opisywał ówczesny dziennik "Piła Kurier".

Ksiądz, który zbuntował się przeciw Kościołowi

Przy Starym Rynku stał niegdyś jeszcze jeden obiekt, dziś zupełnie zapomniany, popularnie nazywany kościołem Czerskiego. Jego historia zaczyna się od księdza Jana Czerskiego, pochodzącego z Warlubia wikariusza kościoła Świętych Janów w Pile, który w 1844 roku postanowił wystąpić z Kościoła katolickiego i założyć własną wspólnotę wyznaniową, Gminę Chrześcijańsko-Apostolsko-Katolicką.

- Dla władz pruskich taki rozłam wśród miejscowych katolików był na rękę. Niemcy bardzo się ucieszyli z tego, że tutaj wśród miejscowych katolików jest rozłam i dość szybko dali zgodę i wsparli finansowo Czerskiego, żeby wybudował kościół i taki kościół właśnie tutaj stanął - wspomina Maciej Usurski.

Nowa gmina nigdy nie była liczna, zaczynała od zaledwie 23 członków, a w najlepszym okresie liczyła około 100-150 osób. Po śmierci księdza Czerskiego w 1893 roku wspólnota praktycznie przestała istnieć, a sam kościół przejęli staroluteranie, którzy administrowali nim aż do 1945 roku.

Kościół, który przetrwał wojnę, ale nie PRL

Co ciekawe, w czasie walk o Piłę w 1945 roku kościół Czerskiego praktycznie nie ucierpiał. Maciej Usurski przywołuje rozmowę sprzed lat z mieszkańcem sąsiedniej kamienicy:

- Rozmawiałem paręnaście lat temu z panem, który tutaj mieszkał po wojnie w tej kamienicy i mówił, że codziennie się bawili z kolegami właśnie w tym kościele - dodaje kustosz Muzeum Staszica w Pile.

Z relacji tej wynika, że zniszczeniu czy rozgrabieniu uległo jedynie wyposażenie świątyni, natomiast sama bryła budynku, z kilkoma jedynie dziurami po pociskach w dachu, pozostała w dobrym stanie. Mimo to około 1950 roku kościół rozebrano.

Dłużej, bo aż do lat 90. XX wieku, stała murowana plebania między dzisiejszymi blokami. Miał tam swój gabinet dentysta Sopkowski, pochodzący z polskiej rodziny mieszkającej w Pile jeszcze przed wojną. Wielu mieszkańców miasta korzystało z jego usług.

Polska rodzina i dzwonek do roweru

Wschodnia pierzeja Starego Rynku, najbliżej rzeki, zabudowana była niegdyś kamienicami. W jednej z nich mieszkała polska rodzina Jasińskich, obecna w Pile przynajmniej od początku XX wieku. Państwo Jasińscy prowadzili sklep oraz zakład naprawy rowerów, po którym do dziś zachowały się klapy od dzwonków z nazwiskiem i logo firmy.

Wybrane dla Ciebie