Dwa pałace, 36 hektarów parku i ponad 70 zabytkowych fortepianów - to miejsce zachwyca przez cały rok
Zaledwie 17 kilometrów od centrum Bydgoszczy, nad samą Wisłą, kryje się jedno z najpiękniejszych miejsc w północnej Polsce. Podbydgoska wieś Ostromecko na przestrzeni stuleci gościła polskich powstańców, pruskiego cesarza i kompozytorów, a dziś otwiera podwoje dla każdego, kto szuka wypoczynku połączonego z prawdziwą dawką historii.
Dwa charaktery, jedna rezydencja
Wjeżdżając do Ostromecka, oko natychmiast przyciąga okazały Pałac Nowy - klasycystyczna bryła w odcieniu kremowej bieli, otoczona rozległymi tarasami. To projekt pracowni Karla Fryderyka Schinkla, jednego z najwybitniejszych pruskich architektów XIX wieku, który odpowiadał m.in. za berlińskie Altes Museum i tamtejsze Neues Schauspielhaus na Gendarmenmarkt. Pałac powstawał etapami między 1832 a 1840 rokiem na zlecenie Jakuba Marcina Schönborna, a kolejne pokolenia właścicieli stopniowo go rozbudowywały. Pod koniec XIX wieku od południa dobudowano neobarokowy Pałacyk Myśliwski, na początku XX wieku zaś od północy elegancką salę balową w porządku toskańskim, z werandą zamkniętą neoklasycystycznym portykiem.
Nieco dalej, na skraju wiślanej skarpy, stoi znacznie bardziej kameralny, ale równie fascynujący Pałac Stary. Wzniosła go rodzina Mostowskich około 1730 roku, w miejscu znacznie starszego dworu szlacheckiego. Bogdan Teodor Mostowski, kasztelan płocki, przebudował pierwotny budynek do dwóch kondygnacji, a jego syn Paweł Michał nadał mu formę wielkopańskiej siedziby w stylu warszawskiego rokoka.
Dziś pałac imponuje trójkondygnacyjną bryłą z mansardowym dachem, zdobionym pilastrami i sztukaterią. Wewnątrz wciąż stoją oryginalne, dwustuletnie biegi schodowe - dwa symetryczne, przeciwległe ciągi, które od holu wejściowego prowadzą na wyższe piętra tak samo jak przed dwustu laty.
W środku czeka muzyczna niespodzianka
Pałac Stary kryje w sobie jeden z najbardziej zaskakujących zbiorów w Polsce. Działa tu Kolekcja Zabytkowych Fortepianów im. Andrzeja Szwalbego - druga pod względem wielkości tego rodzaju kolekcja w kraju, licząca ponad 70 instrumentów. W pałacu stoją instrumenty z XIX i pierwszej połowy XX wieku. Są to fortepiany skrzydłowe, stołowe, pionowe, a nawet rzadkie hybrydy łączące kilka form jednocześnie.
Kolekcję stworzył w 1978 roku Andrzej Szwalbe, wieloletni dyrektor Filharmonii Pomorskiej - z myślą o muzykach, studentach i wszystkich, którzy chcą usłyszeć, jak fortepian brzmiał w różnych epokach. W Parku można spotkać nawet drzewo z jego podobizną.
Pałac Nowy zachwyca natomiast wystrojem pałacowych wnętrz i kuchnią opartą na historycznych, regionalnych recepturach. Goście mogą tu wpisać się do Bydgoskiego Sztambucha - otwartego pamiętnika, który pełni rolę żywej kroniki miejsca. Najnowszą atrakcją jest wystawa pod nazwą "Huhuczny strych" z kolekcją liczącą 8 tysięcy sów z całego świata. Tą kolekcję po prostu trzeba zobaczyć.
Park, który zaplanował mistrz
Obydwa pałace stoją pośrodku parku o powierzchni 36 hektarów. Jego kompozycja to dzieło Petera Josepha Lennégo - pruskiego planisty krajobrazu, który w trakcie kariery zaprojektował ponad 250 ogrodów na całym świecie, w tym słynne ogrody Sanssouci w Poczdamie i Tiergarten w Berlinie. W Polsce Ostromecko pozostaje jego najlepiej zachowaną i najrozleglejszą realizacją.
Lenné hołdował zasadzie, że dobry ogród nie walczy z naturą - wkomponowuje się w nią. Dlatego spacerując ostromeckimi alejkami, trudno powiedzieć, gdzie kończy się zaplanowana zieleń, a gdzie zaczyna się las rosnący tu od wieków. Spośród blisko 4,5 tysiąca drzew rosnących na terenie parku ponad 60 ma status pomnika przyrody - część z nich zasadzono jeszcze przed budową pałaców.
Wędrując alejkami, można trafić na Mauzoleum rodzin Schönbornów i Alvenslebenów - dawnych właścicieli posiadłości. Ten niewielki obiekt z 1887 roku, otoczony ceglanym murem i okryty bluszczem, ze zdobiącą wejście mozaiką posadzkową, jest jednym z tych miejsc, przy których spacer mimowolnie zwalnia. Będąc w tym miejscu przenosimy się do XIX wieku. Stajemy się świadkami tamtych wydarzeń.
Historia, która nie jest czarno-biała
Losy Ostromecka obfitują w dramatyczne zwroty. W październiku 1794 roku w Pałacu Starym kwaterował oddział wojska powstańczego pod wodzą generała Michała Sokolnickiego, wysłany przez Henryka Dąbrowskiego na ziemię chełmińską. Na wieść o klęsce pod Maciejowicami żołnierze odmaszerowali w kierunku Warszawy. Sto dziesięć lat później, w 1904 roku, pałacowe sale gościły cesarza Wilhelma II.
Ostatni właściciele przed II wojną światową - ród Alvenslebenów - pozostawili po sobie historię pełną paradoksów. Starszy z braci, Albrecht, związał się z nazizmem, młodszy - Ludolf - całkowicie utożsamił się z polskością. Po wojnie pałace przejął Skarb Państwa, a w 1946 roku przydzielono je Zakładowi Głuchych, który gospodarzył w nich przez ponad cztery dekady.
Dlaczego warto tu przyjechać?
Ostromecko działa przez cały rok - pałace są otwarte dla zwiedzających, restauracja serwuje regionalne dania, a park zaprasza niezależnie od pory roku. Jeden dzień wystarczy, by przekonać się, że historia Kujaw jest o wiele bogatsza, niż większość z nas podejrzewa.