Pałac w Pietronkach stoi pusty od dekady. Zabytek niszczeje, bo nikt nie wie, czyj jest
Neoklasycystyczny pałac w Pietronkach pod Chodzieżą świeci pustkami już od 2014 roku. Obiekt wpisany do rejestru zabytków, w którym bywali Julian Fałat i Sylwester Mańczak, czeka na rozstrzygnięcie postępowania administracyjnego zawieszonego od 2012 roku. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, który nim zarządza, przyznaje wprost: generalnego remontu nie będzie. Dopóki nie wiadomo, czyj jest pałac, miliony w niego nie popłyną.
Kto jedzie dziś do Pietronek w gminie Chodzież, znajdzie spokojną wielkopolską wieś, stary park i pałac wyglądający jakby czas go omijał. Nie dlatego, że dobrze go konserwują - ale dlatego, że nawet ruina potrafi trwać latami, gdy nikt nie kwapi się do działania. A w przypadku pałacu w Pietronkach przyczyna jest jedna: zawiłości prawne, które blokują jakąkolwiek inwestycję od ponad dekady.
Pałac powstał w 1839 roku. Świetność przyszła później
Pałac w Pietronkach datuje się na rok 1839. Neoklasycystyczna budowla założona na planie prostokąta ma kubaturę 2800 m³ i powierzchnię użytkową 700 m². Jej fasadę zdobią czterocolumnowe portyki dźwigające balkony z tralkową balustradą - ta sama balustrada obiega cały budynek na wysokości dachu. Od strony ogrodu wyrastają dwa półokrągłe, jednokondygnacyjne ryzality z balkonami. Budowla składa się z trzech zasadniczych części, z których środkowa jest najwyższa.
Wieś Pietronki ma jednak historię znacznie dłuższą. Pierwsze wzmianki sięgają 1367 roku, kiedy osadę założono na prawie magdeburskim. Przez kolejne stulecia majątek przechodził przez ręce różnych właścicieli, a sama wieś - jak odnotowuje lokalna tradycja - wielokrotnie przeżywała wzloty i upadki, bywała też terenem działań wojennych.
Bnińscy i złoty wiek majątku
Przełomowy rok to 1901, kiedy posiadłość nabył hrabia Bernard Ignacy Bniński - wielki miłośnik sztuki i prezes Towarzystwa Sztuk Pięknych w Poznaniu. To za jego rządów pałac przeżywał prawdziwy rozkwit. Tętniło tu życie kulturalne, a wśród gości bywali malarz Julian Fałat i rzeźbiarz Sylwester Mańczak. Kolekcja dzieł sztuki zgromadzona w Pietronkach należała do najciekawszych w całej Wielkopolsce.
Wojna, PRL i pustostan
Wrzesień 1939 roku zakończył prywatną historię pałacu. Właściciele zostali wyeksmitowani, a dobrami zarządzali Niemcy. Po wojnie majątek upaństwowiono i rozparcelowano. W pałacu urządzono przedszkole, ale bez odpowiedniej opieki i nakładów budynek stopniowo niszczał. Remont przyszedł dopiero w latach 70. i 80. XX wieku - ostatni generalny zakończono w 1988 roku.
Po 1992 roku obiekt trafił do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa po zlikwidowanym KPGR w Strzelcach - decyzją ówczesnego Wojewody Pilskiego. Kolejno zarządzały nim AWRSP, potem ANR, a dziś KOWR. W 2005 roku podpisano umowę dzierżawy z przeznaczeniem na turystykę, hotelarstwo i gastronomię. Umowa wygasła 15 maja 2014 roku - wcześniej niż planowano. Od tamtej pory pałac stoi pusty.
Zawieszone postępowanie. Bez końca
Serce problemu tkwi w postępowaniu administracyjnym toczącym się przed Wojewodą Wielkopolskim. Spadkobiercy dawnych właścicieli złożyli wniosek o stwierdzenie, że działka, na której stoi pałac, nie podpadała pod dekret PKWN o przeprowadzeniu reformy rolnej. Postępowanie toczy się od lat. Od 15 października 2012 roku jest zawieszone - z powodu trwającego wciąż ustalania kręgu spadkobierców. Przepisy nie przewidują żadnego granicznego terminu takiego zawieszenia.
KOWR w odpowiedzi na pytania naszej redakcji nie pozostawia złudzeń: "Do czasu wyjaśnienia sytuacji prawnej (...) KOWR nie planuje wydatkowania środków finansowych SP na generalne wyremontowanie pałacu." I dalej: inwestowanie wielomilionowych kwot w obiekt, wobec którego toczy się postępowanie o zwrot w naturze, byłoby - jak ujmuje to instytucja - niegospodarnością.
Sprzedaż pałacu? Też niemożliwa, dopóki postępowanie nie zostanie prawomocnie zakończone. Sporadyczne zainteresowanie obiektem dotyczy wyłącznie zakupu - a to droga zamknięta.
Rynny i konserwator. Tyle można zrobić
W ramach dostępnych możliwości KOWR prowadzi prace zabezpieczające pod nadzorem Wielkopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W ostatnich latach naprawiano pokrycie dachowe, uszczelniano rynny i rury spustowe, zabezpieczano otwory okienne i drzwiowe po kolejnych włamaniach, usuwano dziką roślinność przy murach, naprawiano parapety. Na ten rok zaplanowano kolejne czyszczenie rynien i rur spustowych oraz prace porządkowe w parku - złożono już wnioski o pozwolenie na wycinkę drzew do WUOZ.
Kaplica tam, gdzie miał stanąć kościół
Na terenie dawnego parku dzieje się jednak coś, co lokalnej społeczności daje powód do dumy. Helena Bnińska ufundowała niegdyś budowę kościoła parafialnego p.w. Ignacego Loyoli. Budowa ruszyła w 1939 roku - świątynia miała być poświęcona 3 września 1939 roku. Wybuch II wojny światowej uniemożliwił uroczystość. Pod koniec września 1939 roku Niemcy z Radwanek rozebrali kościół do fundamentów, używając cegły do budowy innych obiektów.
W 2008 roku z inicjatywy ówczesnego sołtysa Piotra Rozpłochowskiego odbyło się spotkanie mieszkańców, leśników, władz Chodzieży i przedstawicieli parafii. Efektem była zgoda społeczności na budowę kaplicy myśliwskiej właśnie na tych fundamentach. Uroczyste nabożeństwo inauguracyjne odbyło się 22 maja 2010 roku - połączono je z odsłonięciem odrestaurowanego pomnika Ignacego hr. Bnińskiego na miejscowym cmentarzu.
Pałac czeka
Pałac w Pietronkach stoi. Technicznie zabezpieczony, prawnie zamrożony. Piękna neoklasycystyczna bryła z 1839 roku, która przeżyła Bnińskich, dwie wojny i PRL, dziś przegrywa z zawieszonym postępowaniem administracyjnym. Na generalne ocalenie poczeka - tak długo, jak trwać będzie ustalanie spadkobierców właścicieli sprzed ponad stu lat.
Kto chce zobaczyć pałac, może to zrobić od strony drogi - obiekt jest widoczny z zewnątrz. Teren wewnątrz nie jest udostępniony do zwiedzania.
Artykuł powstał na podstawie oficjalnej odpowiedzi Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa Oddział Terenowy w Poznaniu oraz tablicy informacyjnej "Ocalić od zapomnienia" przy pałacu w Pietronkach.