Drewniana świątynia sprzed wieków
Trudno dziś jednoznacznie ustalić, kiedy powstał pierwszy kościół w tym miejscu. Wiadomo natomiast, że początkowo była to niewielka, drewniana świątynia, pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, świętego Stanisława i świętego Wojciecha. Z czasem wezwanie się zmieniało, aż od XVIII wieku patronami kościoła zostali święci Janowie, Chrzciciel i Ewangelista, dziś patroni całego miasta.
Ostoja polskości pod pruskim zaborem
Kościół pełnił w Pile rolę szczególną, i to nie tylko religijną. Jako najstarsza świątynia w mieście, po pierwszym rozbiorze Polski stał się miejscem, w którym gromadzili się przedstawiciele polskiej społeczności, obok Niemców i Żydów mieszkających wtedy w Pile. Nabożeństwa w języku polskim odbywały się tu aż do sierpnia 1939 roku, choć władze pruskie systematycznie ograniczały liczbę polskich kazań.
Przy kościele działał chór Halka, a w 1935 roku odprawiono tu uroczystą mszę świętą w intencji marszałka Józefa Piłsudskiego. W drugiej połowie XIX wieku i na początku XX wieku posługę pełniło tu kilkunastu wikariuszy polskiego pochodzenia, którzy oprócz obowiązków duszpasterskich uczyli języka polskiego, historii i pieśni patriotycznych.
Wikariusze pod obserwacją pruskiej policji
Działalność polskich duchownych nie umknęła uwadze władz. Trzech wikariuszy wydalono z Piły na żądanie władz pruskich, a dwóch kolejnych stanęło przed sądem oskarżonych o działalność antypaństwową. Wśród nich wyróżniał się ksiądz Wojciech Pyszka, duchowy opiekun Towarzystwa Przemysłowców Polskich, założonego w 1874 roku, które spotykało się właśnie na plebanii kościoła Świętych Janów.
W XX wieku najbardziej znanymi wikariuszami byli ksiądz Kazimierz Stachowiak, który przybył do Piły w 1915 roku i założył polski chór, a zginął w 1942 roku w obozie koncentracyjnym w Dachau, oraz ksiądz Zygmunt Dykiert. To on w 1917 roku doprowadził do powstania Towarzystwa Śpiewaczego Halka, a po zakończeniu I wojny światowej został przewodniczącym Polskiej Rady Ludowej i był za to nawet sądzony przez władze niemieckie.
Ruina, która stała przez 30 lat
Podczas II wojny światowej kościół został poważnie zniszczony i wypalony. Przez blisko trzydzieści lat stał jako trwała ruina w centrum miasta. Rozważano różne pomysły na jego zagospodarowanie, między innymi utworzenie w tym miejscu biblioteki, pojawiały się też koncepcje odbudowy świątyni. Żaden z tych planów nie doczekał się realizacji.
- W latach 70. przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej Stanisław Maciejski zaproponował budowę w tym miejscu hotelu, ale zabrakło na to funduszy. Decydujący moment nastąpił dopiero po utworzeniu województwa pilskiego, gdy pierwszy wojewoda, pan Śliwiński, podjął kroki w celu wyburzenia ruin kościoła - opowiada Maciej Usurski z Muzeum Stanisława Staszica w Pile.
Wysadzony w powietrze
Jak wspomina Maciej Usurski, prawdopodobnie doszło do rozmowy między biskupem gorzowskim a wojewodą, choć nie ma na to potwierdzenia źródłowego. Biskup miał zgodzić się na wyburzenie kościoła w zamian za zgodę władz na budowę nowej świątyni na osiedlu Górnym.
Rozbiórka okazała się trudniejsza, niż zakładano. Najpierw próbowano zerwać mury stalowymi linami zaczepionymi do ciężkiego sprzętu, ale konstrukcja okazała się zbyt solidna. Ostatecznie wynajęto firmę z Torunia, która założyła ładunki wybuchowe i kościół wysadzono w powietrze. Dziś w tym miejscu stoi hotel Gromada.
Cmentarz, na którym spoczywali przodkowie Staszica
Wokół świątyni, od strony północnej, wschodniej (czyli od Gwdy) i południowej, znajdował się dawniej cmentarz przykościelny. Zamknięto go w 1835 roku, a teren z czasem uległ degradacji. Podczas budowy hotelu w latach 70. teren został całkowicie przekopany i dziś nie ma tam żadnego śladu po nekropolii.
Warto jednak pamiętać, że spoczęli tu przodkowie Stanisława Staszica, patrona Piły: jego matka Katarzyna z domu Mędlicka, starszy brat Antoni oraz dziadek Andrzej, który przez trzydzieści lat pełnił funkcję burmistrza Piły. To właśnie w tym miejscu, dziś zupełnie niewidocznym dla przechodniów, splata się historia najstarszej świątyni miasta z historią jego najsłynniejszego mieszkańca.