Według najnowszej wiedzy, mama karmiąca piersią może jeść wszystko. Dotyczy to również okresu wigilijno – świątecznego. Nieprawdą jest, że zjedzenie pierogów z kapustą i grzybami skończy się kolką lub innymi dolegliwościami brzuszkowymi u dziecka. Karmiąca mama może jeść zarówno barszcz czerwony
z uszkami, jak i zupę grzybową, a nawet wypić kompot z suszu! Zapewne wiele mam, teściowych lub babć w tym momencie kręci z niedowierzaniem głową, bo jak one karmił to …. I tu się zaczyna cała lista zakazów dotycząca diety mamy karmiącej. Nie dziwcie się im, ponieważ przez wiele lat w ten sposób były edukowane. Ja sama zaczynając pracę w zawodzie 10 lat temu mówiłam matkom, że nie mogą jeść np. czekolady czy kapusty z grochem. Ale Świat poszedł do przodu, wiedza na temat laktacji także, więc porzućmy stare, złe zwyczaje i dajmy swobodę w wyborze dań wigilijnych.
Moim zdaniem powinny jednak obowiązywać dwie reguły. Przede wszystkim dania wigilijne musza być smaczne! Nie bójcie się doprawiania ich. Nadal krąży mit, że jeśli mama używa w swojej kuchni zbyt dużo przypraw, dziecko nie będzie chciało jej mleka….. Otóż moje drogie – przeprowadzono badania, w których jedne mamy używały dość dużo przypraw m. in. czosnku, a drugie prawie w ogóle. Wynikło z nich, że dzieci mam, które spożywały potrawy wzbogacone o czosnek, chętniej piły ich mleko, a co najważniejsze, w późniejszym czasie o wiele łatwiej przebiegał u nich proces rozszerzania diety. Jedyną przyprawą, którą warto ograniczyć, nie tylko w okresie świątecznym, jest sól. Drugą regułą obowiązującą przy wigilijnych potrawach jest to, żeby składniki, z których zostaną wykonane, pochodziły ze znanego źródła (np. grzyby).
Co zatem, jeśli po wigilijnych rozpustach nasze dziecko zrobi się niespokojne i płaczliwe? Pamiętać trzeba, że ten niepokój może wynikać nie tylko z problemów brzuszkowych. W czasie świąt spotykamy się lub wyjeżdżamy z dzieckiem na obiady do bliższej lub dalszej rodziny. Większość naszych krewnych chce zabawić dziecko biorąc je na ręce, „gugając”, robiąc śmieszne miny czy dając do zabawy głośne, migające różnymi światełkami zabawki. Są to dość mocne bodźce zewnętrzne dla naszego maleństwa, dlatego może ono wieczorami odreagowywać w płaczliwy sposób wszystkie emocje nagromadzone w ciągu dnia. Niekoniecznie zatem przyczyną jego niepokoju musi być potrawa wigilijna.