Żałoba w Wysokiej. Mieszkańcy nie mogą się pogodzić ze śmiercią dwójki dzieci
Niewyobrażalna tragedia w Wysokiej. Dziś rano, w pożarze życie straciła dwójka dzieci: 1,5-letni chłopczyk i 3-letnia dziewczynka. Mieszkańcy nie mogą się z tym pogodzić.
- Co komu zawiniły te małe dzieci? Dlaczego musiały umrzeć - szlocha starsza kobieta spotkana przez nas w pobliżu domu, w którym doszło do tragedii. Dla mieszkańców tego małego miasteczka poranna wiadomość o tragicznym pożarze była prawdziwym szokiem.
- Przecież to aniołki. Takie malutkie, dopiero co rozpoczynały swoje życie, a już musiały zginąć i to w tak tragicznych okolicznościach - dodaje jeden z mieszkańców Wysokiej. Miejscowi próbują sobie wytłumaczyć dlaczego doszło do tragedii. Stają na chwilę pod domem, a oczu płyną łzy...
To co wydarzyło się dzisiaj rano w Wysokiej było prawdziwą tragedią. Gdy około 8.00 rano 24-letnia matka dzieci zauważyła pożar, na ratunek było już za późno.
- Nie mogła dostać się do łazienki, gdzie przebywały dzieci, ze względu na rozwinięty pożar - wyjaśnia mł. kpt. Mateusz Kentzer - oficer prasowy KP PSP w Pile.
Kobieta musiała ewakuować się przez okno. Później mogła tyko patrzeć na akcję strażaków i reanimacje córeczki i synka. Niestety lekarz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przybył na miejsce zdarzenia, stwierdził zgon obojga dzieci.
To niewyobrażalna trauma nie tylko dla matki, ale także dla ratowników, którzy robili wszystko co w ich mocy, by uratować dwoje dzieci. Niestety się nie udało.
Po zakończeniu działań gaśniczych do pracy przystąpili biegli, którzy mają odpowiedzieć na pytanie co było przyczyną tragedii.