Uszkodzone kamery, a następnego dnia włamanie
Do pierwszej sprawy doszło w połowie września. Według ustaleń policji sprawcy uszkodzili kłódkę oraz słupy, na których zamontowano kamery monitoringu na terenie jednej z pilskich firm. Śledczy ustalili, że chcieli w ten sposób uniknąć odpowiedzialności. Następnego dnia, 14 września, włamali się do pomieszczenia firmy i zabrali elektronarzędzia.
Kryminalni ustalili tożsamość dwóch mężczyzn mogących mieć związek z tym zdarzeniem. To mieszkańcy Piły w wieku 39 i 42 lat. Wartość skradzionego sprzętu wraz z kosztami zniszczeń oszacowano na ponad 28 tysięcy złotych. Obaj zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem oraz uszkodzenia mienia.
Właściciel dostał sygnał o intruzie
Druga sprawa dotyczy innego obiektu firmowego. Jego właściciel otrzymał informację, że na terenie posesji znajduje się intruz. Zadzwonił pod numer alarmowy i sam udał się do pilskiej komendy. Dyżurny skierował na miejsce patrole.
— Policjanci, którzy zjawili się na miejscu, zatrzymali na gorącym uczynku 41-letniego Pilanina - informuje mł. asp. Weronika Majcher z pilskiej policji.
W toku dalszych czynności funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna miał włamywać się do tego samego budynku kilkukrotnie w ciągu dwóch tygodni. Zabierał przede wszystkim przewody elektryczne i metalowe elementy, które można sprzedać w skupie złomu. Straty właściciela wyniosły blisko 6 tysięcy złotych.
Trzech podejrzanych, dwie sprawy
41-latek usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem i przyznał się do nich. Według policji za takie przestępstwo grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Taka sama górna granica kary dotyczy dwóch mężczyzn zatrzymanych w pierwszej sprawie. Policja podała również, że 39-latek działał w warunkach recydywy, co może wpłynąć na wymiar ewentualnej kary. O winie i karze zdecyduje sąd.