Connect with us

Wiadomości

Sarbia – wieś z nielegalnymi odpadami

Published

on

fot. Krzysztof Dęga / Twoje7dni

Składowisko w Sarbii w pow. czarnkowsko-trzcianeckim jest jednym z siedmiu w kraju, na których zalegać ma w sumie ok. 35 tys. ton odpadów nielegalnie wysłanych z Niemiec. Według danych przekazanych przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Sarbii zgromadzono ponad 8,7 tys. ton odpadów pochodzenia komunalnego.

Od pięciu lat mieszkańcy Sarbii czekają na usunięcie z ich wsi składowiska zagranicznych odpadów. Okazałą pryzmę widać z sąsiedniej posesji; jeden z mieszkańców ma słoik z prusakami, które pojawiły się we wsi wraz z odpadami; zepsuła się też najlepsza w gminie woda.

Sołtys Sarbii Longina Wika powiedziała PAP, że dobrze pamięta pierwsze miesiące 2018 roku, gdy na plac dawnej bazy rejonu dróg publicznych zaczęły przyjeżdżać ciężarówki z odpadami. Powstała długa na ponad 110 metrów hałda odpadów różnego rodzaju.

Advertisement

Longina Wika przyznała, że kończy jej się wiara w to, że śmieci z Sarbii szybko znikną.

-W tej sprawie wszyscy umywają ręce. Nie ma chętnych, by to od nas zabrać, bo koszt, według naszych wyliczeń, może wynieść i 20 mln zł – podkreśliła.

Z relacji mieszkańców wsi wynika, że obecnie składowiska nie czuć, jednak wcześniej odór był nie do wytrzymania. Teraz boją się przede wszystkim o wodę – pryzmę z odpadami od ujęcia wody dla miejscowości dzieli kilkadziesiąt metrów.

Sołtys Sarbii podkreśliła, że z mieszkańcami nikt nie uzgadniał jakiegokolwiek składowania odpadów.

-Zezwolenie wydało starostwo. Odpady, które tu zwożono miały być ponoć sortowane, czyszczone. Nas nikt o tym nie informował. Dopiero, gdy nagle zrobiło się tu tłoczno od transportów, gdy każdego dnia mieliśmy tu i 20 tirów z odpadami, okoliczni mieszkańcy zwrócili uwagę na powstające śmieciowisko. Zwołaliśmy radę sołecką, zaczęliśmy pisać pisma. Udało się wstrzymać wwóz. Ale co przyjechało, to zostało – powiedziała.

Longina Wika dodała, że ludzie żyjący w pobliżu składowiska nie mogą mieć pewności, jakie odpady zgromadzono w ich wsi i jak one wpływają na otoczenie. A po sobotnim pożarze toksycznych odpadów w Przylepie, niepokój jest większy.

Advertisement

-Wiadomo, że to odpady z Niemiec i z Anglii. Wiemy, że w sprawie również naszego składowiska rozpoczęło się śledztwo, że byli zatrzymani. Nikt nas jednak nie poinformował, co ustalono, czy to śledztwo się skończyło. A pan, na którego załatwione było zezwolenie już nie żyje – tyle wiemy – powiedziała.

Jej zdaniem mieszkańcy mają niewielkie możliwości działania w sprawie nielegalnych odpadów: wysyłają kolejne pisma, urządzili pikietę przed siedzibą starostwa. Władze powiatu niezmiennie powtarzają, że samorządu nie stać na usunięcie odpadów z Sarbii.

-Ktoś nam śmieci nazwoził, zrobił na tym ogromne pieniądze, a my teraz to wszystko mamy sprzątać? Podstawić swoje samochody, przyczepki i wywieźć to śmieciowisko do spalarni? Nadal piszemy pisma do starostwa, informujemy media. Przyjeżdżają telewizje – ostatnio znów pojawiła się ekipa niemieckiej TV. Przypominamy i nagłaśniamy – to jedyne, co możemy zrobić. A śmieci leżą, jak leżały – powiedziała.

Najbliżej składowiska w Sarbii mieszka Roman Maćkowiak. Jego dom dzieli od hałdy odpadów około 100 metrów. Przez część roku, póki nie rozwiną się liście, widzi pryzmę ze swojej posesji.

-Teraz to wszystko na tej hałdzie już odparowało i nie śmierdzi. Przez pierwsze półtora roku smród był jednak nie do wytrzymania. Nie można było przebywać w ogrodzie, na podwórzu, śmierdziało w domu. Było pełno much. Jeszcze gorsze były prusaki, które zaatakowały połowę wioski. Część prusaków wyłapanych wtedy w domu wciąż trzymam w słoiku, są zalane spirytusem. Kilka dni temu w sprawie odpadów była u nas niemiecka telewizja, im też pokazałem ten słoik – powiedział PAP Maćkowiak.

Plagę robactwa udało się powstrzymać; mieszkańcy Sarbii wydali jednak sporo pieniędzy na środki chemiczne.

-Prusaków i tych jakichś świerszczy szczęśliwie nie widziałem już dawno. Nie widać też szczurów, choć taka hałda odpadów, takie otoczenie to pewnie dla nich idealne miejsce – inaczej niż dla ludzi. Wartość mojej posesji spadła właściwie do zera. W sąsiedztwie tej pryzmy mam ziemię. Pewnie można by było przekształcić ją na działki budowlane – ale kto to kupi? – zauważył Roman Maćkowiak.

Mieszkańcowi Sarbii szczególnie szkoda wody, która jeszcze kilka lat temu, była – jak podkreślił – najlepsza w gminie.

Advertisement

-Można było ją pić bez przegotowania; była rewelacyjna, pyszna. W czajniku nie było grama kamienia. Teraz do naszej wody dodawane są jakieś środki – pewnie zapobiegawczo. Te śmieci są położone w taki sposób, że wszelkie wypłuczyny spływają w stronę wodociągów. Pierwotnie one miały leżeć na utwardzonym terenie, zabezpieczonym przed przesiąkaniem. Tymczasem leżą i na utwardzonym, i na nieutwardzonym – kto wie, co tam przesiąka do gruntu – powiedział.

Maćkowiak powiedział też, że kilka lat temu była próba zweryfikowania, co kryje składowisko.

-Strażacy z ładowarką wgryźli się w kawałek, może kilka metrów w głąb tej pryzmy. Tam było wszystko: masa plastiku, guma, szmaty, kartony, śmieci luzem. Temu, kto to tu kazał zrzucać odpady bardzo się spieszyło, żeby to zrobić jak najszybciej. Ale że to było wyładowywane także w nocy, to nikt z nas nie wie, czy tam w środku nie ma również jakichś beczek z chemikaliami – mówił.

Mieszkańcy wsi są rozżaleni, że ich problemem częściej interesują się dziennikarze niż samorządowcy. “Nie ma nikogo, kto chciałby nam pomóc, nikogo, kto wiedziałby, co z tymi odpadami będzie dalej” – podkreślił Roman Maćkowiak.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Poznaniu (WIOŚ) poinformował, że zmagazynowane odpady w zdecydowanej większości znajdują się w postaci sprasowanych balotów owiniętych drutem, ułożonych jedne na drugich do wysokości ok. 4-5 m i tworzących nieregularną hałdę długą na ponad 110 metrów i o szerokości 35 metrów.

Advertisement

W przekazanym PAP komunikacie zastępca wielkopolskiego wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska Małgorzata Koziarska poinformowała, że w kwietniu 2018 roku WIOŚ zawiadomił Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Warszawie o ujawnieniu nielegalnego międzynarodowego przemieszczania odpadów z terytorium Niemiec do miejsca ich magazynowania w Sarbii w gminie Czarnków. GIOŚ zajmuje się sprawą.

-Do dnia dzisiejszego nie nastąpił zwrot przedmiotowych odpadów m.in. do Niemiec. W toku kontroli WIOŚ wykazał istotne naruszenia warunków decyzji na zbieranie odpadów wydanej przez starostę czarnkowsko-trzcianeckiego dla kontrolowanego podmiotu – podała Małgorzata Koziarska.

Poinformowała też, że zgromadzoną w toku śledztwa dokumentację, w związku z ujawnieniem podobnych nieprawidłowości na terenie innych województw, przekazano do Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, a postępowanie prowadzi CBŚP.

O wynikach kontroli w Sarbii Inspektorat poinformował starostę czarnkowsko-trzcianeckiego, który w maju 2018 roku cofnął udzielone na początku 2017 r. zezwolenie na zbieranie odpadów. Na podstawie ustaleń kontroli WIOŚ wymierzył administracyjne kary pieniężne.

Z ustaleń WIOŚ wynika, że w Sarbii zgromadzono głównie odpady tworzyw sztucznych m.in. odpady opakowaniowe po żywności, środkach czystości, odpady folii. Inspektorzy ustalili, że zdecydowana większość odpadów pochodzi z terytorium Niemiec; część pochodzi z terytorium Wielkiej Brytanii, część z Polski.

Advertisement

WIOŚ przekazał też PAP, że zgromadzone w Sarbii odpady są “inne niż niebezpieczne”, potencjalnie palne. “Istnieje więc możliwość niekontrolowanego zapłonu i pożaru. Podczas prowadzonych czynności kontrolnych inspektorzy nie stwierdzili odcieków do środowiska” – poinformowała PAP Małgorzata Koziarska. (PAP)

O sprawie pisaliśmy TUTAJ.

Advertisement
Continue Reading
Advertisement
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wiadomości

Harcerze i Zuchy z Powiatu Pilskiego na obozie w Próchnówku

Published

on

By

Ponad 40-osobowa grupa zuchów i harcerzy z gmin powiatu pilskiego wypoczywa na obozie w Stanicy harcerskiej w Próchnówku (gmina Tuczno, powiat wałecki).

Organizatorem obozu jest IV Szczep Zawiszacy, działający przy Szkole Podstawowej nr 4 w Pile. Komendantką obozu jest założycielka tego szczepu oraz komendantka Hufca ZHP Piła, Bożena Wojciechowska.

Wizyta Ważnych Gości

9 lipca harcerzy odwiedzili Rafał Zdzierela, starosta pilski, oraz Beata Dudzińska, prezydent Piły. Starosta Zdzierela wyraził wdzięczność instruktorom i opiekunom za ich wkład w przekazywanie harcerskiej wiedzy, umiejętności i wartości młodemu pokoleniu.

  • “Dziękuję instruktorom i opiekunom za przekazywanie młodemu pokoleniu, w warunkach obozowych, harcerskiej wiedzy, umiejętności i wartości, natomiast wszystkim życzę wspaniałych wrażeń” – powiedział starosta Rafał Zdzierela.

Drużyny i program obozu

Wśród uczestników obozu znajduje się jedna drużyna zuchowa (dzieci do lat 10) oraz dwie drużyny harcerskie. Dla młodych ludzi taki obóz to prawdziwa lekcja życia oraz okazja do zdobycia nowych umiejętności.

Obozowicze mieszkają w namiotach, śpią na łóżkach polowych, a posiłki przygotowywane i wydawane są w polowej kuchni. Codzienne zajęcia wypełniają m.in. kąpiele w pobliskim jeziorze Bytyń Wielki oraz zajęcia terenowe z kompasem czy nauka pierwszej pomocy przedmedycznej. Wieczory upływają przy ognisku i harcerskich piosenkach, co tworzy niezapomnianą atmosferę.

Advertisement

Stanica Harcerska w Próchnówku

Stanica harcerska należąca do Komendy Hufca Piła położona jest w Rezerwacie Przyrody nad jeziorem Bytyń Wielki, niedaleko Tuczna. Powstała w 1978 roku jako jedna z pierwszych stanic w Polsce. W sezonie, jest w stanie przyjąć nawet 300 osób na jeden turnus.

Wspomnienia na całe życie

Obóz w Próchnówku to dla młodzieży nie tylko świetna zabawa, ale także cenne doświadczenie, które pozostanie w ich pamięci na długie lata. Dzięki wysiłkom instruktorów i opiekunów, harcerze i zuchy mogą cieszyć się bezpiecznym i pełnym przygód wypoczynkiem na łonie natury.

Advertisement
Continue Reading

Wiadomości

Blues Express – Festiwalowy Pociąg pełen Muzyki i Nostalgii

Published

on

By

for. Krzysztof Dęga

W sobotę, 13 lipca, po raz 32. północną Wielkopolskę przemierzy Blues Express. Festiwalowy pociąg, składający się z zabytkowego parowozu i odrestaurowanych wagonów retro, zaplanował aż sześć koncertowych przystanków. Finał imprezy tradycyjnie odbędzie się w Zakrzewie, w powiecie złotowskim.

Koncertowy Start w Pile

Wydarzenie wspierane przez Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego (UMWW) rozpocznie się w piątek, 12 lipca, o godzinie 19:30 koncertem bluesowym nad Jeziorem Płotki w Pile. To wyjątkowa okazja, by rozpocząć muzyczną podróż w malowniczej scenerii.

Trasa Blues Expressu

W sobotę, 13 lipca, o godzinie 12:00 na Dworcu Letnim w Poznaniu zespół Wolna Sobota otworzy dzień koncertowy. Pociąg wyruszy o 13:03, a na trasie zaplanowano przystanki w Chodzieży, Pile, Krajence i Złotowie. Na wszystkich tych stacjach odbędą się bluesowe koncerty, tworząc niepowtarzalną atmosferę.

Advertisement

Finał w Zakrzewie

Finał festiwalu odbędzie się w amfiteatrze leśnym nad Jeziorem Proboszczowskim w Zakrzewie, gdzie koncert rozpocznie się o godzinie 19:00. Wśród zapowiedzianych wykonawców znajdą się artyści z Polski oraz goście z USA i Francji, tacy jak Big Daddy Wilson oraz Mazingo.

Powrót do Poznania

Blues Express wyruszy w drogę powrotną do Poznania w niedzielę, 35 minut po północy. Skład festiwalowego pociągu zapewnią samorządowe Koleje Wielkopolskie, a zabytkowy parowóz udostępni Parowozownia Wolsztyn. Pociąg osiągnie prędkość 60 km/h, a wodowanie, czyli napełnienie lokomotywy 10 tys. litrów wody, zaplanowano podczas postoju w Chodzieży.

Organizacja i Finansowanie

Organizatorem festiwalu jest Stowarzyszenie Strefa Kultury w Zakrzewie. Impreza została dofinansowana przez samorząd województwa wielkopolskiego kwotą 150 tys. zł.

Bilety i Program

Bilety na przejazd festiwalowym pociągiem są dostępne na stronie https://bilet.wielkopolskiebilety.pl/. Szczegółowy program wydarzenia można znaleźć na https://bluesexpress.pl.

Advertisement

Continue Reading

Advertisement
Advertisement