Piechowiak: piątka Tuska to cięcia i podwyżki podatków

Na briefingu poświęconym nowej "piątce" Koalicji Obywatelskiej poseł Grzegorz Piechowiak przedstawił własną wersję tego programu. Zdaniem polityka PiS to nie obietnice, lecz lista skutków, które przyniesie przekroczenie progu 55 proc. długu publicznego. W spotkaniu uczestniczył także Przemysław Jarecki z PiS.

Konferencja Grzegorza Piechowiaka i Przemysława Jareckiego z PiS. Konferencja Grzegorza Piechowiaka i Przemysława Jareckiego z PiS.
Źródło zdjęć: © Twoje7dni | Redakcja Twoje7dni
Redakcja Twoje7dni

Deficyt i próg, o którym głośno się nie mówi

Punktem wyjścia była ocena stanu budżetu. Piechowiak wskazał, że tegoroczny deficyt sięga 282 mld zł, a dług państwa nieuchronnie zbliża się do 55 proc. Optymiści widzą ten moment w 2028 roku, pesymiści już w przyszłym. Poseł przypomniał, że po przekroczeniu progu zadziała art. 86 ustawy o finansach publicznych.

Jak wyjaśnił, oznacza to budżet bez deficytu i redukcję programów finansowanych dotąd z państwowej kasy. Taka sytuacja, według posła, mocno odczują mieszkańcy. Właśnie z tego powodu polityk zaproponował, by "piątkę" Donalda Tuska czytać jako pięć konsekwencji, a nie pięć obietnic.

Pięć punktów w wersji PiS

Pierwszy to podwyżki podatków. Piechowiak zwrócił uwagę, że budżet na przyszły rok zakłada już wzrost stawki PIT z 19 do 22 proc. Jeśli dług przekroczy próg, pod znakiem zapytania staną jego zdaniem także CIT i VAT. Już teraz, jak mówił, trudno liczyć na stabilność podatkowych reguł.

Drugi punkt dotyczy programów społecznych. Poseł wymienił 800+, trzynastą i czternastą emeryturę, dobry start oraz babciowe. Wszystkie, nawet te uchwalone przez obecny rząd, miałyby zostać automatycznie zawieszone, ponieważ państwo nie mogłoby zaciągać nowych zobowiązań. To, jak podkreślał, byłby cios w budżety domowe.

Trzeci i czwarty punkt łączą się ze sobą. Chodzi o brak podwyżek dla nauczycieli, policjantów, urzędników i żołnierzy oraz o ograniczenie waloryzacji rent i emerytur. Piechowiak ocenił, że przy likwidacji dodatkowych świadczeń zamrożona waloryzacja byłaby koszmarem dla seniorów.

Piąty punkt to inwestycje lokalne. Według posła zabrakłoby pieniędzy na drogi, wodociągi i hale sportowe, czyli na to, co samorządy realizują na co dzień. Politycy PiS mówią o tym z niepokojem. "Boimy się tego wszyscy, bo dochodzimy do ściany" - mówił Piechowiak.

Gdzie szukać oszczędności

Pytany o przyczyny, poseł sięgnął do bilansu rządów PiS. Jak przypomniał, jego formacja kończyła władzę przy zadłużeniu w granicach 49 proc., a dziś na każde 100 zł wydatków trzeba mieć pokrycie w 141 zł. Czterdzieści jeden złotych to pożyczka. Na to, jak stwierdził, państwa już nie stać.

Piechowiak zaznaczył, że PiS od dawna postuluje wyłączenie wydatków na zbrojenia z limitu 55 proc. i nie chce oszczędzać na bezpieczeństwie. Ciąć trzeba gdzie indziej, a przede wszystkim przeprowadzić reformy systemowe. Jako przykład podał ochronę zdrowia, gdzie jego zdaniem pieniądze "wylatują przez palce".

Komisja bez ustaw gospodarczych

Poseł zasiada w sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju i stamtąd przyniósł najostrzejszą ocenę. Przez dwa i pół roku, jak relacjonował, komisja nie procedowała ani jednej ustawy gospodarczej, a zajmowała się głównie sprawozdaniami rocznymi instytucji.

Jako przykład zaniedbań wskazał firmy energochłonne. Posiedzenie komisji w tej sprawie jest od dwóch lat przekładane, bo rząd, jak twierdzi Piechowiak, nie potrafi wyznaczyć ministra odpowiedzialnego za ten obszar. Brak decyzji może skończyć się falą upadłości.

Wybrane dla Ciebie