Ogień pochłonął stodołę i poddasze domu. Dramat strażaka z OSP w Róży Wielkiej
To miało być spokojne popołudnie 3 Maja. Niestety okazało się inaczej. O godzinie 13:14 do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Pile spłynęło zgłoszenie, które w ciągu kilku minut uruchomiło lawinę działań - pożar w miejscowości Róża Wielka, w gminie Szydłowo.
Budynek gospodarczy — stodoła będąca sercem zagrody — płonął w całości. Ogień zdążył już przerzucić się na poddasze sąsiedniego budynku mieszkalnego. Każda sekunda liczyła się podwójnie. Na szczęście mieszkańcy, wykazując się zimną krwią i przytomnym umysłem, ewakuowali się samodzielnie jeszcze przed przybyciem pierwszych wozów strażackich. Nie było ofiar ani rannych.
Scenariusz akcji komplikował jeden, nieustępliwy przeciwnik: wiatr. Silne podmuchy przyspieszały rozprzestrzenianie się ognia i utrudniały prowadzenie skutecznych prądów gaśniczych. Dowodzący akcją zdecydowali o zastosowaniu drona wyposażonego w kamerę termowizyjną. Dzięki temu można było na bieżąco śledzić ukryte ogniska żaru, niewidoczne dla ludzkiego oka, i koordynować pracę dziesiątek strażaków rozlokowanych wokół płonącego obejścia.
Gdy pierwsze płomienie zostały opanowane, strażacy przystąpili do najtrudniejszego etapu — rozbiórki nadpalonej konstrukcji dachowej. Spalone belki, tlejące krokwie, dymiące resztki wyposażenia — to wszystko trzeba było wynosić na zewnątrz ręcznie, kawałek po kawałku, by upewnić się, że żaden żar nie czai się w głębi zwęglonego drewna.
Łącznie przez ponad dwanaście godzin — od wczesnego popołudnia do późnych godzin nocnych — w akcji uczestniczyło 18 zastępów i 62 strażaków z jednostek Państwowej Straży Pożarnej i straży ochotniczych.
Pożar wybuchł w gospodarstwie strażaka z OSP Róża Wielka. Koledzy już uruchomili zrzutkę na pomoc w odbudowie. W ciągu zaledwie kilku godzin ( stan na godz. 13.50 ) udało się już uzbierać ponad 38.000 złotych. Link do znajduje się TUTAJ.