Connect with us

Lifestyle

5 kwietnia zmarł Krzysztof Krawczyk. Dziś pierwsza rocznica jego śmierci

Published

on

fot. gov.pl / fot. Danuta Matloch

Wiadomość o śmierci muzyka obiegła media tuż przed ubiegłoroczną Wielkanocą. Miniony rok nie pozwolił jednak artyście spocząć w spokoju.

„Będzie z Ciebie wielki artysta” – takimi słowami 8 września 1946 roku na świecie powitał Krzysztofa Krawczyka jego ojciec. Nie pomylił się, bo – jak czas pokazał – muzyk stał się ikoną wśród polskich artystów.

Przygodę z muzyką zaczął w Podstawowej Szkole Muzycznej w Łodzi. Jego kariera na dobre rozpoczęła się jednak w 1963 roku, kiedy razem ze swoim przyjacielem ze szkoły wieczorowej Sławomirem Kowalewskim stworzyli grupę Trubadurzy.

Choć wówczas zespół nie był jeszcze znany, to jednak otworzył Krawczykowi drzwi do sukcesów. Kolejne lata przynoszą grupie coraz większą sławę i koncerty z takimi osobistościami ówczesnej polskiej sceny muzycznej, jak Anna German czy Tadeusz Woźniak. Utalentowani muzycy zgarniają też kolejne festiwalowe nagrody.

W 1973 roku Krzysztof Krawczyk podjął decyzję o odejściu z Trubadurów i rozpoczęciu solowej kariery. Trzy lata później wychodzi pierwszy album muzyka „Byłaś mi nadzieją”, z którego piosenki „Będzie tak, jak jest” czy „Nie żałuj róż, gdy płonie las” Polacy nucą do dziś. Na dyskografię artysty składa się kilkanaście płyt. W 2020 roku Krawczyk wydał swój ostatni album „Horyzont”. 5 kwietnia 2021 roku, zakażony koronawirusem, lecz z powodu innych, doskwierających mu wcześniej chorób, legendarny muzyk umiera.

Advertisement

Rodzina się kłóci

Po śmierci artysty media przez wiele miesięcy żyły głównie jego rodzinnymi sprawami. Zrobiło się głośno m.in. o synu piosenkarza z pierwszego małżeństwa i jego ostatniej żonie. Tabloidy rozpisywały się o rzekomej przemocy w rodzinie Krawczyków i pozostawionych testamentach, z których nie wiadomo, który był prawdziwy.
W publiczne pranie brudów włączali się i syn artysty, i jego trzecia żona Ewa Krawczyk. W marcu tego roku Krzysztof Krawczyk Junior chwalił się wydaną przez siebie biografią pt. „Mama, tata, muzyka… i ja”, w której z goryczą powrócił do czasów swojego dzieciństwa.
A w tle tej historii cały czas były spory o pieniądze, wzajemne pomówienia i obrzucanie się inwektywami w mediach, które chętnie to opisywały.

Jakim był sąsiadem?

O Krzysztofie Krawczyku jako zwykłym człowieku sporo mogą opowiedzieć jego sąsiedzi. Artysta kupił dom i działkę w miejscowości Jedlicze, która z tego powodu stała się jedną z najbardziej rozchwytywanych wsi w Polsce.

– Jak się rozniosło, że Krawczyk na takiej wsi będzie mieszkał, nagle działki zaczęły się tu sprzedawać. Furtka się u mnie nie zamykała. Przychodzili ludzie i tylko pytali, gdzie Krawczyk mieszka, bo każdy chciał mieć działkę w okolicy – przyznał w rozmowie z “Faktem” jej ówczesny sołtys Józef Bednarek.

Jego następczyni i córka Anna Bednarek przyznaje, że z czasem sąsiedztwo legendarnego muzyka przestało być sensacją. Wokalista chętnie pojawiał się w kościele, w którym śpiewał kolędy i witał się z innymi wiernymi. Z każdym odbywał też krótką pogawędkę.

Advertisement

– A na pasterce i w Wielkanoc na rezurekcji to był prawie zawsze. I zawsze przed kościołem z ludźmi się witał serdecznie i z każdym porozmawiał. I jak on tu wszystkim pomagał, to słów brakuje. To był taki człowiek, który miał serce na dłoni dla każdego. Jesteśmy dumni, że był tu wśród nas i żałujemy, że już go nie ma. On chyba też dobrze się tu czuł. Miał swoją trasę spacerów z psami, po drodze zatrzymywał się, przysiadł, pogawędził z sąsiadami. To był dobry człowiek. Brakuje nam go tutaj w tej naszej Trójwsi – opowiedziała dziennikowi obecna sołtys.

News4Media/fot. gov.pl / fot. Danuta Matloch

Continue Reading
Advertisement
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Lifestyle

50. lat komiksu „Kajko i Kokosz” na znaczku

Published

on

By

W roku 2022 przypada pięćdziesięciolecie jednej z najsłynniejszych polskich serii komiksowych – „Kajko i Kokosz”. Z tej okazji Poczta Polska przygotowała wyjątkowe wydawnictwo filatelistyczne. Znaczek upamiętniający 50. rocznicę ukazania się w 1972 r. pierwszego paska komiksowego z serii „Kajko i Kokosz” w „Wieczorze Wybrzeża”, został uroczyście zaprezentowany 27 maja br. w centrum konferencyjnym Międzynarodowych Targów Gdańskich „Amber Expo”.

Komiksy Janusza Christy, zwłaszcza kultowej serii „Kajko i Kokosz”, trwale zapisały się na kartach polskiej literatury i stanowią element naszego dziedzictwa kulturowego. Tytułowe postacie bez wątpienia urosły do rangi ikon popkultury. Co istotne, znalazło to także odzwierciedlenie również w kanonie lektur szkolnych, do którego włączono jeden z albumów Janusza Christy, a sam autor został udekorowany medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”.

Ten wyjątkowy jubileusz stał się przyczynkiem do zaprojektowania i wprowadzenia do obiegu, w przededniu Dnia Dziecka, znaczka emisji 50. lat komiksu „Kajko i Kokosz”. Walor wydany będzie w bloku. W polu znaczka widnieją postaci Kajka i Kokosza oraz smoka Milusia, a w polu bloku znaleźli się Jaga, Łamignat, Lubawa oraz Mirmił. Walor wystąpi w dwóch formach wydawniczych – perforowanej i nieperforowanej, obie będą numerowane. Znaczek nieperforowany wyprodukowany został w nakładzie 6 tys. szt. w specjalnym folderze komercyjnym. 31 maja pojawi się także w sprzedaży koperta pierwszego dnia obiegu, na której widnieje okładka lektury szkolnej do 4 klasy „Szkoła latania”.

Uroczystość zaprezentowania walorów filatelistycznych z postaciami tytułowych bohaterów albumów Janusza Christy, miała miejsce w Międzynarodowych Targach Gdańskich „Amber Expo”. Znaczek odsłonili wspólnie prezes Fundacji Kreska im. Janusza Christy, Paulina Christa, oraz wiceprezes Poczty Polskiej Wiesław Włodek.

Advertisement

Kto w latach 70. i 80. nie zaczytywał się w przygodach Kajka, Kokosza, kto nie pamięta smoka Milusia, Łamignata, Kaprala czy w końcu Krwawego Hegemona? Poczta Polska w rocznicę pierwszej publikacji ich przygód postanowiła przybliżyć ten komiks dzieciom i wnukom fanów serii Janusza Christy. Wydaliśmy numerowany znaczek w bloku, którego podstawą są oryginalne materiały przygotowane do historycznego komiksu. Na kopercie FDC natomiast znalazła się okładka „Szkoły latania”, która od 2016 roku jest na liście lektur obowiązkowych dla 4 klasy. W specjalnym folderze komercyjnym znajduje się natomiast druga forma wydawnicza znaczków nieperforowanych, również numerowana i wydana w nakładzie 6 tysięcy sztuk. Wierzę, że te prawdziwe rarytasy kolekcjonerskie, będą wspaniałym prezentem na Dzień Dziecka nie tylko dla naszych najmłodszych klientów – mówi wiceprezes Poczty Polskiej Wiesław Włodek.

Co warte podkreślenia, w krajach Europy Zachodniej, takich jak Francja czy Belgia, komiks jest niezwykle poważaną gałęzią kultury. W hołdzie dziełom rysowników emitowane są liczne wydawnictwa filatelistyczne poświęcone postaciom i tytułom. Dobrym przykładem jest zeszłoroczny jubileusz 60-lecia Asteriksa, który także doczekał swojego znaczka.

Emisja znaczka pocztowego to dla mnie osobisty sukces. Co ważne od samego początku pomysł wsparły rzesze fanów komiksu i środowisko filatelistów w Polsce. Dziękuję za to i wiem, że dziadek byłby po raz kolejny z nas wszystkich dumny – mówi Paulina Christa prezes Fundacji Kreska im. Janusza Christy, spadkobierczyni i wnuczka Janusza Christy. Bardzo się cieszę, że uniwersum Janusza Christy tak się rozrasta. W ostatnich dwóch latach powstał serial animowany, musical, wydania zbiorcze komiksu Kajko i Kokosz, a teraz znaczek pocztowy. Serce rośnie! – zaznacza Paulina Christa, prezes Fundacji Kreska.

Poczta Polska upamiętnia na znaczkach tematy związane nie tylko z ważnymi wydarzeniami historycznymi czy zasłużonymi postaciami, ale także z literaturą. Warto zaznaczyć, że postacie komiksowe utrwalone na walorach filatelistycznych cieszą się sporym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród młodszych filatelistów. Zbliżający się jubileusz „Kajka i Kokosza”, kultowej polskiej bajki, stanowi także świetną okazję do promowania na świecie polskiej kultury poprzez znaczki pocztowe.

O znaczku:

Autor projektu: Joanna Fleszar-Haspert, Radosław Gieremek
Liczba znaczków: 1 znaczek w bloku
Wartość: 8,00 zł
Nakład wersji perforowanej: 90 000 szt.
Nakład wersji nieperforowanej: 6 000 szt.
Technika druku: offset
Format znaczka: 31,25 x 43 mm
Format bloku: 90 x 70 mm
Papier: fluorescencyjny
Data wprowadzenia do obiegu: 31 maja 2022 r.

Advertisement
Continue Reading

Lifestyle

Królewski wieniec na Dzień Matki – przepis na bezę z owocami

Published

on

By

fot. Fermy_Drobiu_Jokiel

Zachwyca zarówno wyglądem, jak i smakiem. Niezwykle efektowny, lekki jak piórko wieniec bezowy uświetni każdą uroczystość. Ta wariacja na temat słynnej bezy Pavlovej to doskonały pomysł na Dzień Matki. Pamiętajmy tylko, że bezę najlepiej przygotować dzień wcześniej, a krem i owoce wyłożyć tuż przed podaniem.

Międzynarodowy spór o rodowód tego wykwintnego deseru toczy się od lat pomiędzy Australią a Nową Zelandią. Delikatna beza z kremem z bitej śmietany i owocami swoją nazwę zawdzięcza wybitnej baletnicy. Anna Pawłowa w latach dwudziestych XX w. wyruszyła na tournée, odwiedzając Australię i Nową Zelandię. Lekkość tańca primabaleriny i jej piękny, biały strój zainspirowały cukierników. Do dziś nie rozstrzygnięto, czy przepis powstał w hotelu Esplande w australijskim Perth czy w stolicy Nowej Zelandii Wellington. Nie zmienia to faktu, że beza Pavlova jest ważna nie tylko dla kuchni obu tych państw, ale też zdobyła światowy rozgłos i doczekała się licznych wcieleń. Tradycyjnie ma formę tortu w kształcie ściętego stożka. My proponujemy bezowy wieniec, zwieńczony puszystym kremem i udekorowany sezonowymi owocami.

Sekret bezy idealnej
Podstawą każdej bezy są dwa składniki – białka jaj kurzych i cukier. Wydawać by się mogło, że to niewiele, więc trudno coś tu zepsuć. Tymczasem wpływ na to, czy beza będzie naprawdę udana, ma wiele czynników.

– Kluczem do dobrej bezy są świeże jaja, bowiem tylko z takich białek powstanie sztywna, trzymająca odpowiednią strukturę piana – podkreśla Tomasz Jokiel, ekspert marki Fermy Drobiu Jokiel. – Wbijając je do miski, musimy starannie oddzielić białka od żółtek. Absolutnie nie mogą się wymieszać. Najlepiej wyjąć je z lodówki chwilę wcześniej. Białka w temperaturze pokojowej łatwiej się ubijają.

Ważny jest również dobór cukru. Dziś odchodzi się od przygotowywania bezy z wykorzystaniem cukru pudru, lepiej użyć zwykłego. Idealnie sprawdzi się drobnoziarnisty, który szybciej się rozpuści. Pianę ubijamy w dużej, najlepiej metalowej lub szklanej, misce – ręcznie lub za pomocą miksera.

Czas ma znaczenie
– Jeśli posługujemy się mikserem, zacznijmy od wolnych obrotów i zwiększajmy je stopniowo do najwyższych. Bardzo ważne jest przerwanie ubijania w odpowiednim momencie. Robimy to do uzyskania tzw. soft peaks, czyli chwili kiedy za pomocą mieszadła jesteśmy w stanie stworzyć wierzchołki, ale ich czubki opadają. To właściwy moment na dodanie cukru.

Advertisement

Dodanie cukru do piany z białek stabilizuje ją. Ważne jest nie tylko rozpoczęcie tego procesu w odpowiednim momencie, ale też wsypywanie cukru stopniowo, po jednej łyżce. Białka z cukrem ubijamy do całkowitego rozpuszczenia drobinek. Można to sprawdzić, rozcierając pianę w palcach (nie powinniśmy wyczuwać grudek).

– Prawidłowo ubita piana bezowa powinna być sztywna, gęsta, błyszcząca i nie rozlewać się na boki – wyjaśnia Tomasz Jokiel. – Bardzo ważne jest też pieczenie, a w zasadzie suszenie bezy, powoli i w niezbyt wysokiej temperaturze. Pamiętajmy też, aby po wyłączeniu piekarnika od razu jej nie wyjmować. Należy ją pozostawić w środku przy uchylonych drzwiczkach aż do pełnego wystudzenia, co najmniej na kilka godzin, najlepiej na całą noc.

Przepis na wieniec bezowy z kremem mascarpone i owocami
Składniki na bezę:
5 białek jaj M lub L (Fermy Drobiu Jokiel)
250 g cukru (najlepiej drobny)
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
szczypta soli

Składniki na krem:
250 ml schłodzonej śmietanki 30%
100 g serka mascarpone
1 łyżka cukru pudru

Owoce do dekoracji np. truskawki, maliny, borówki.

Białka starannie oddzielić od żółtek, wlać do wysokiej miski i zacząć ubijać ze szczyptą soli, początkowo na wolnych obrotach. Stopniowo zwiększać obroty miksera, dodając po jednej łyżce cukru. Kolejną porcję dodawać dopiero po całkowitym rozpuszczeniu poprzedniej. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną i sok z cytryny. Na papierze do pieczenia wyłożonym na blaszce odrysować duży okrąg (o średnicy ok. 22 cm). Ubitą masę z białek przełożyć do rękawa cukierniczego i wyciskać na papier „gniazdka” dookoła okręgu. Pozostawiać pomiędzy nimi niewielkie przerwy, lekko podnieść boki przy pomocy łyżki. Bezę natychmiast po wyłożeniu wstawić do piekarnika nagrzanego do 130 st., po chwili zmniejszyć temperaturę do 100 st.(tryb góra-dół) i suszyć bezę przez ok. 1,5 h. Po wyłączeniu, bezę pozostawić w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami do całkowitego ostudzenia.

Advertisement

Krem przygotować na krótko przed podaniem bezy (musi być całkowicie wystudzona!). Śmietankę ubić z cukrem, dodać serek mascarpone i delikatnie zmiksować. Krem nałożyć łyżką do bezowych „gniazdek”. Wierzch udekorować świeżymi owocami.

Smacznego!

Continue Reading
Advertisement