Czarodziejska Górka między Strącznem a Rutwicą - tam gdzie fizyka gra w chowanego

Wyobraź sobie, że stawiasz butelkę wody na asfalcie, puszczasz ją i... zamiast stoczyć się w dół, zaczyna powoli wędrować pod górę. Albo że wyłączasz silnik samochodu, zdejmujesz nogę z hamulca i auto samo rusza - pod wzniesienie. Brzmi jak scena z filmu fantasy? A jednak dokładnie tak dzieje się na pewnym niepozornym odcinku drogi w województwie zachodniopomorskim, między wsiami Strączno a Rutwicą, niecałe dziesięć kilometrów od Wałcza.

Czarodziejska Górka koło WałczaCzarodziejska Górka koło Wałcza
Źródło zdjęć: © Twoje7dni | Krzysztof Dęga
Krzysztof Dęga

To właśnie tu mieści się słynna Czarodziejska Górka - jedno z najstarszych i najlepiej znanych tego typu miejsc w Polsce, które od ponad trzech dekad przyciąga rzesze turystów, naukowców i poszukiwaczy zagadek.

Skąd wiadomo o jej istnieniu?

Historia odkrycia jest zadziwiająco prosta i przez to tym bardziej urocza. Rok 1991. Pewien turysta odpoczywający w okolicach Strączna sięga po butelkę wody. Przypadkiem wypuszcza ją z rąk. I zamiast potoczyć się w dół stoku, butelka rusza w górę. Mężczyzna przetarł oczy ze zdumienia, sprawdził jeszcze raz - efekt ten sam. Wieść o niezwykłym miejscu szybko rozeszła się po okolicy, a z czasem dotarła do mediów i do świadomości turystów z całej Polski.

Od tamtej pory Czarodziejska Górka, zwana też Magnetyczną lub Magiczną, stała się jedną z bardziej rozpoznawalnych atrakcji Pojezierza Wałeckiego.

Czarodziejska Górka koło Wałcza
Czarodziejska Górka koło Wałcza

Co tu się właściwie dzieje?

Na tym odcinku drogi obserwujemy zjawisko znane na całym świecie - setki podobnych miejsc odkryto w Szkocji, Kanadzie, Australii, Indiach czy Stanach Zjednoczonych. W Polsce Czarodziejska Górka pod Wałczem należy do najwcześniej opisanych.

Efekt jest zawsze ten sam i zawsze robi wrażenie: przedmioty - butelki, puszki, piłki, samochody z wyłączonym silnikiem - toczą się lub jadą w kierunku, który ludzkie oko i mózg klasyfikują jednoznacznie jako "pod górę". Woda wylana na jezdnię płynie nie w dół, lecz w górę. Samochód puszczony na biegu jałowym nie stacza się, lecz wjeżdża na wzniesienie.

Przez lata próbowano to wyjaśnić na rozmaite sposoby. Padały hipotezy o anomaliach magnetycznych, podziemnych ciekach wodnych, złożach rud żelaza odchylających pole grawitacyjne, a nawet - co już zakrawa na science fiction - o ingerencji obcych cywilizacji. Żadna z tych teorii nie uzyskała naukowego potwierdzenia.

Najbardziej wiarygodne wyjaśnienie jest zarazem najbardziej prozaiczne: to złudzenie optyczne. Gminny geolog Henryk Kotewicz, który przeprowadził pomiary w terenie, wykazał, że punkt, który nasz wzrok interpretuje jako szczyt wzniesienia, jest w rzeczywistości położony niżej niż punkt, który wydaje się stopą góry. Pomiary geodezyjne potwierdziły ten wniosek - droga w miejscu "wspinaczki" w istocie opada. Brak wyraźnych punktów odniesienia na horyzoncie, leśne otoczenie i specyficzne nachylenie terenu razem tworzą idealną pułapkę dla ludzkiej percepcji. Podobne wnioski płyną z badań naukowców z University of California.

Tyle mówi nauka. Tyle mówi rozum. Ale kiedy się tu stanie i na własne oczy zobaczy toczącą się "pod górę" butelkę - rozum na chwilę milknie.

Atmosfera miejsca

Wielu odwiedzających wspomina nie tylko o wizualnym zaskoczeniu, ale i o pewnym trudnym do opisania klimacie tego miejsca - dziwnym ucisku w głowie, uczuciu lekkiego otępienia, które ustępuje po opuszczeniu odcinka. Inni nie odczuwają nic poza rosnącym zdumieniem. Jak to zwykle bywa z miejscami owianymi legendą - relacje są skrajnie różne.

Samo miejsce ma swój niepowtarzalny charakter. Drewniana tablica przy wjeździe, ozdobiona rysunkiem czarodzieja w gwiaździstej szacie, wita przybyszy opisem fenomenu w trzech językach - polskim, niemieckim i angielskim. Informuje, że podobnych miejsc na Ziemi jest tylko kilka, że prowadzone przez naukowców i badaczy-amatorów doświadczenia dawały różne wyniki, i że żadnej wersji nie można przyjąć za ostateczną. Na końcu zaproszenie: Spróbuj wykonać własne doświadczenie. Może Tobie uda się wyjaśnić niezwykłość tego miejsca i zachodzących tu zjawisk?

To zaproszenie działa. Rocznie miejsce odwiedzają tysiące turystów.

Legenda, która żyje

Jak każde niezwykłe miejsce, Czarodziejska Górka obrosła legendami. Jedna z nich opowiada o owdowiałej kobiecie, która w noc świętojańską odkryła pod wzniesieniem skarbiec pełen złota. Zaślepiona bogactwem zabrała klejnoty, zapominając o własnym dziecku, które zostało w podziemiu. Rok później, skruszona i pełna rozpaczy, zwróciła wszystko i odnalazła dziecko żywe i zdrowe. Wtedy wypowiedziała klątwę: "Bodaj by się w miedź zmieniło". I tak podobno się stało.

Jak dojechać?

Czarodziejska Górka leży na drodze krajowej nr 22, około 9–10 km od centrum Wałcza. Z Wałcza należy kierować się na zachód w stronę Gorzowa Wielkopolskiego, a po minięciu Strączna skręcić w kierunku Nakielna, następnie na Rutwicę. Po przejechaniu przejazdu kolejowego, po około dwóch kilometrach, po prawej stronie pojawi się leśny parking i charakterystyczna tablica. Odcinek, na którym działa "magia", ma długość około 200 metrów.

Wstęp jest bezpłatny, parking darmowy. Miejsce dostępne całą dobę, przez cały rok.

Na koniec: warto tu przyjechać?

Zdecydowanie tak - choć nie wyłącznie po to, by rozwiązać zagadkę. Tej najpewniej nie rozwiążesz. Ale spędzisz chwilę w miejscu, gdzie świat chwilowo staje na głowie, gdzie dorośli z nieukrywanym entuzjazmem toczą butelki po asfalcie, a dzieci chichotają patrząc na samochód jeżdżący bez kierowcy. To rzadka rzecz: proste miejsce, które wywołuje prawdziwe zdumienie.

Artykuł sponsorowany Twoje7dni
Wybrane dla Ciebie