Connect with us

Biznes

Jak wykończyć mieszkanie, zanim ono finansowo wykończy Ciebie? Oto jak uniknąć ukrytych kosztów!

Published

on

Tylko w okresie styczeń-marzec 2022 r. deweloperzy oddali do użytku 54,7 tys. nowych mieszkań w całej Polsce. To oznacza, że co miesiąc w naszym kraju przybywa średnio kilkanaście tysięcy szczęśliwych nabywców swojego „M”. Uważać trzeba także na ekipy remontowe, które remontują nasze mieszkania. Oszustów nie brakuje.

Najpierw zakup lokum, które istnieje tylko na papierze, a potem odebranie już kluczy do własnego nowego mieszkania to dla wielu spełnienie marzeń, ale kiedy pierwsze emocje już opadną, okazuje się, że stajemy przed kolejnym, nie mniej wymagającym zadaniem: wykończeniem i aranżacją wnętrza. Budżet, który trzeba przeznaczyć na ten cel, to obok zakupu, kolejny duży koszt, tym bardziej, że ceny potrzebnych materiałów i usług rosną w astronomicznym tempie.

Przykład? W marcu 2022 r. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku, ceny najpopularniejszych materiałów budowlanych są wyższe średnio o 28%2 i ciągle rosną! Sytuacji nie poprawia też rekordowa dwucyfrowa inflacja, wyższe oprocentowanie kredytów hipotecznych, rosnące ceny prądu i gazu. Rachunki za ten pierwszy są już o 24 proc. wyższe niż w 2021 r.3 To wszystko sprawia, że kwoty, które świeżo upieczeni właściciele mieszkań zabezpieczyli na wykończenie i zagospodarowanie swoich lokali, topnieją z dnia na dzień. Jeśli nie będziemy wystarczająco ostrożni, łatwo możemy wpaść w nieplanowane długi! O tym, jak tego uniknąć w kolejnym materiale Intrum z cyklu „Ogarniam finanse”!

Niekorzystna umowa z ekipą wykończeniową lub jej brak, nieprzemyślany projekt na zamówienie, który staje się skarbonką bez dna, a nawet mandaty, o których wielu z nas nie wie, mogą sprawić, że nieoczekiwanie będziemy zmuszeni wydać wszystkie oszczędności, by wykończyć lokal i zostaniemy przez to bez poduszki finansowej na „czarną godzinę”. Wtedy często jedynym wyjściem staje się kolejny kredyt, ale kiedy spłacamy już ten na mieszkanie, zaciąganie kolejnych zobowiązań grozi wpadnięciem w spiralę zadłużenia. Jak temu zapobiec i gdzie mogą czaić się finansowe pułapki? Jeśli w obliczu trwającego kryzysu gospodarczego jest jakaś uniwersalna finansowa rada dla osób planujących właśnie teraz wykończenie mieszkania, to na pewno jest nią zapobiegliwość:

– Planując obecnie duże wydatki, które są przy tym rozłożone w czasie, tak, jak szeroko zakrojone projekty wykończeniowe, zawsze musimy przyjąć finansowy „zapas”. Zabezpieczenie kwoty choćby 20-30% większej niż zakładana, zminimalizuje ryzyko nagłego stresu finansowego, bo niestety to właśnie planowanie budżetu „na sztywno” przy tak dużych przedsięwzięciach, często prowadzi do tego, że później się zadłużamy – podkreśla Patrycja Karolczak, ekspert Intrum.

Umowa z ekipą wykończeniową to podstawa!

Advertisement

Planując prace wykończeniowe, których w nowym lokalu jest przecież bez liku, możemy zdać się wyłącznie na własne umiejętności albo też zatrudnić fachowców. Jeśli zdecydujemy się na to drugie rozwiązanie i potrzebujemy standardowego zakresu prac wykończeniowych, czyli np. malowania, położenia gładzi, glazury, przygotowania podłączeń elektrycznych, czy zamontowania drzwi i parapetów, to powinniśmy podpisać z fachowcami umowę
o dzieło, często określaną też po prostu umową remontową – w odróżnieniu od budowlanej.

Zazwyczaj szukamy ekipy z polecenia, co oczywiście jest bardzo dobrym krokiem, bo już na starcie, dzięki opinii znajomych czy rodziny, wiemy, że mamy do czynienia z profesjonalistami, którzy wykonają pracę solidnie i w terminie. Zazwyczaj potwierdzenie wiarygodności nam wystarcza i nie podpisujemy z fachowcami stosownej umowy. Niektórzy widzą w tym także pozorną okazję do oszczędzenia: przy nieformalnym „dogadaniu” się z wykonawcami, bez umowy, firma remontowa unika płacenia podatku, a nas, klientów kusi niższą niż na umowie ceną. Ale czy naprawdę zagwarantuje nam to oszczędność? Musimy być świadomi, że brak umowy to bardzo duże zagrożenia dla bezpieczeństwa dla naszego budżetu! Może się przecież zdarzyć, że ekipa otrzyma zaliczkę i zamiast rozpocząć pracę… zniknie. A my nic nie będziemy mogli zrobić, bo przecież stron nie wiążą na żadne formalne ustalenia! A jeśli wynajmujemy kilka oddzielnych ekip: np. specjalizujących się w określonym typie prac, np. malarzy, glazurników czy stolarzy, wtedy możemy stracić nawet kilka zaliczek. Przyjdzie też konieczność znalezienia innych wykonawców,
a zazwyczaj fachowcy „złapani” na ostatnią chwilę to ci, do których nie ustawiają się kolejki chętnych i przy takiej usłudze istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziemy musieli dopłacać jeszcze do poprawek…

– Miejmy na uwadze, że podpisanie umowy zawsze leży w naszym interesie, bo to podstawowe zabezpieczenie naszych pieniędzy i wszelkich późniejszych roszczeń, np. bezpłatnego naprawienia usterek czy zwrotu zaliczki. Solidny i uczciwy fachowiec nigdy nie powinien unikać spisania umowy. Pamiętajmy, że możemy zawrzeć ją także z osobą, która nie prowadzi działalności gospodarczej. Jeśli wykonawca próbuje nas przekonać, że umowa nie jest konieczna, to takie zachowanie powinno być dla nas czerwoną flagą. Brak umowy to ogromne ryzyko, że nasz i tak już nadwyrężony kupnem mieszkania budżet zostanie obciążony kolejnymi kosztami, które przy szalejącej inflacji, rosnących cenach materiałów i usług wykończeniowych, szybko zachwieją naszą płynnością finansową i zagrożą długami, których nie będziemy w stanie spłacić – podkreśla Patrycja Karolczak, ekspert Intrum.

Na te kosztowne „kruczki” w umowach z ekipami remontowymi trzeba uważać!

Umowa z indywidualnym fachowcem czy ekipą, a tym bardziej wieloma ekipami, jest nieodzowna. Ale sztuką jest nie tylko podpisać „jakąś” umowę, ale DOBRĄ umowę, tzn. taką, która nie będzie pierwszym lepszym formularzem ściągniętym z Internetu, zawierającym tylko ogólne warunki, ale będzie dostosowana indywidualnie do naszej sytuacji, zakresu wykonywanych prac i ryzk finansowych z tym związanych. Co powinno znaleźć się w umowie o dzieło na prace wykończeniowe i czego dopilnować szczególnie?

Oznaczenie stron w umowie: tu ważne są dane i podpisy obu stron. Uwaga: jeśli podpisujemy umowę
z firmą, musi być tu jej nazwa, a podpis musi złożyć osoba do tego uprawniona – w takich firmach może być ich wiele, ale jeśli nie mamy podpisu osoby do tego upoważnionej, postanowienia umowy mogą być potem łatwo podważone!

Advertisement

– Przed podpisaniem umowy z wykonawcą, który prowadzi jednoosobową działalność, warto zweryfikować go
w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Jeśli w jego imieniu umowę ma podpisać inna osoba niż ta widniejąca w rejestrze, żądajmy przedstawienia pełnomocnictwa na piśmie. To bardzo ważne dla naszego bezpieczeństwa finansowego, ponieważ gdy na umowie będzie widniał podpis osoby, która nie ma prawa do reprezentowania przedsiębiorcy i dojdzie do sytuacji, że usługa zostanie wykonana źle lub w ogólnie nie zostanie rozpoczęta, będziemy mieli ogromny problem z odzyskaniem pieniędzy. To dlatego, że najpierw na drodze sądowej trzeba będzie ustalić, od kogo możemy w ogóle dochodzić swoich roszczeń. Niestety pociągnie to za sobą kolejne wydatki, bo musimy się przy tym liczyć z wieloletnim procesem, a jego koszty mogą nas uwikłać w kolejne problemy finansowe – przestrzega Patrycja Karolczak, ekspert Intrum.

Dokładny zakres prac, czyli przedmiot umowy: wypunktujmy krok po kroku co jest do zrobienia, w jakich pomieszczeniach. Unikajmy ogólników typu: „kanalizacja”, zapiszmy zamiast tego np.: „rozprowadzenie instalacji wodno-kanalizacyjnej i montaż sprzętów łazienkowych (armatura, ceramika łazienkowa, kabina prysznicowa)”. A gdy zamawiamy np. u ekipy stolarskiej meble na wymiar, upewnijmy się, że w cenie będzie uwzględniony także ich montaż – jeśli nie mamy takiego zapisu, często okazuje się po fakcie, że za tę usługę trzeba będzie dodatkowo zapłacić! Warto przy tej okazji dołączyć do umowy także szczegółowy projekt jako załącznik, oczywiście także z podpisami obu stron.

Terminy: w umowie powinny się tu znaleźć zarówno terminy rozpoczęcia, jak i zakończenia prac. Warto zwrócić uwagę na zapisy typu: „wykonawca zastrzega sobie możliwość przesunięcia deklarowanego terminu oddania dzieła”, bo taki „asekuracyjna” adnotacja może oznaczać, że dojdzie do sytuacji, że roboty będą się przeciągały w nieskończoność. Jeśli w trakcie robót okaże się, że chcemy zlecić dodatkowe prace, powinny się one znaleźć w aneksie, na którym również powinien widnieć konkretny termin ich zakończenia.

Wynagrodzenie, zaliczki i zapis o karach umownych: w przypadku różnych rodzajów usług wykończeniowych, ceny mogą być podane za metr prac (np. w położeniu płytek), kwota może być ryczałtowa albo też stosowne opłaty będą obejmować kolejne etapy prac. Jeśli dotyczy nas ten ostatni przypadek, zadbajmy, by umowa zawierała też harmonogram, z datami i cenami odnośnie etapów.

Zakup i jakość materiałów budowlanych: często bywa też, że do wykończenia osobiście kupujemy jedynie „duże” elementy: płytki łazienkowe, podłogi czy kabinę prysznicową, ale zapominamy o drobnych: np. gniazdkach elektrycznych, fugach, klejach, przewodach. W trakcie rozpoczętych prac i przy goniących nas terminach zazwyczaj zdajemy się na ich wybór i zakup przez fachowców. Jeśli się na to decydujemy i dajemy im w tym zakresie „wolną rękę”, nalegajmy, żeby wszystko spisywane było na bieżąco w kosztorysie, do którego mamy wgląd, by na koniec nie okazało się, że dopłacamy zawyżone sumy za pozornie niewielkie elementy: ceny podobnych produktów w zależności od jakości i producenta, mogą się różnić nawet o kilkaset procent!

Gwarancja: przy pracach remontowych i wykończeniowych standardowo gwarancja jest udzielona na okres 2 lat5 i ten okres reguluje Kodeks cywilny.

Advertisement

– Po pierwsze zadbajmy, by w umowie koniecznie znalazł się zapis o gwarancji, która przysługuje nam w świetle prawa, bo to właśnie ona uchroni nas przed wyłożeniem pieniędzy z własnej kieszeni, gdyby jakaś kosztowna wada ujawniła się już po wykonaniu prac. Po drugie, jeśli godzimy się na wpłatę zaliczki, żądajmy pokwitowań, a potem rozliczajmy się tylko za w pełni wykonane prace, nigdy wcześniej. Takie kroki pozwolą nam zachować kontrolę nad finansami przez cały okres trwania prac. A gdy już zainwestowaliśmy pieniądze w wykończenie, a ekipa ciągle opóźnia ukończenie zamówionej usługi, także nie jesteśmy bezbronni. Przy dobrze spisanej umowie, możemy także domagać się odszkodowania6. Co prawda, wyegzekwowanie go najczęściej nie jest natychmiastowe, ale w momencie, gdy już zdążyliśmy „zamrozić” sporą kwotę z naszych bieżących środków w kosztach kupionych materiałów i w zapłaconych zaliczkach, uzyskane odszkodowanie może pomóc podratować nasz budżet w razie nastąpienia zadłużenia – mówi Patrycja Karolczak, ekspert Intrum.

Projekty wnętrz na zamówienie mogą okazać się… skarbonką bez dna

Podążając z trendami, coraz więcej osób rozważa również wynajęcie projektanta wnętrz, co nie dziwi. Bez wątpienia, przyspiesza to całą sprawę i pozwala wykorzystać cały potencjał lokalu i sprawić, by pomieszczenia były jak najbardziej wygodne w użytkowaniu i dostosowane do indywidualnych potrzeb. Ale i w tym wypadku trzeba do sprawy podjeść ze szczególną troską o nasze finanse. Tak, jak w przypadku każdego innego fachowca, należy zadbać o umowę.

Szczególną uwagę w tym wypadku powinniśmy zwrócić na dopuszczalną ilość korekt projektu: w umowie powinna się znaleźć informacja, ile takich zmian i kiedy możemy je wprowadzić w ramach spisanych ustaleń i płaconej kwoty. Doprecyzujmy też z architektem, co jest poprawką, a co już zmianą, która na tyle ingeruje w projekt, że będzie się wiązała z koniecznością dopłaty. Sprawdźmy też, czy w umowie jest punkt dotyczący ubezpieczenia od błędów projektowych. W przypadku mniejszych biur czy jednoosobowych działalności ciągle jest to jeszcze rzadkością. Takie ubezpieczenie daje nam gwarancję, że koszty finansowe ewentualnych błędów pokryje projektant, ale oczywiście takie ubezpieczenie podnosi cenę usługi. Ale elementem, który obecnie może szczególnie drastycznie podnieść koszty są materiały, a konkretnie problemy z ich dostępnością, które w ostatnich miesiącach są coraz bardziej odczuwalne. Jeśli architekt uwzględni w projekcie materiały np. z kolekcji limitowanych, końcówek kolekcji lub te
z „wyższej półki”, może się okazać, że zaplanowanych w projekcie elementów i materiałów nigdzie nie można dostać lub mają zaskakująco wysokie ceny. Dlatego przy akceptacji końcowej wersji wizualizacji żądajmy również pełnej specyfikacji materiałowej. Często można też ustalić z architektem, że otrzymamy w komplecie listę sklepów, w których dostaniemy interesujące nas materiały. Architekt może również dla nas przygotować rysunki techniczne i wskazówki dla wykonawców. Dzięki temu unikniemy sytuacji, że z powodu braków w materiałach projekt będzie trzeba wykonać od nowa i… od nowa za niego zapłacić.

Wysoka cena… odpadów remontowych

Jeśli już szczęśliwie udało nam się przeprowadzić prace wykończeniowe albo wręcz przeciwnie – cały proces się jednak przedłuża, to musimy zwrócić szczególną uwagę na kwestię śmieci powstałych w wyniku remontu. Zarówno zbyt długie składowanie, jak też nieodpowiednia utylizacja, również mogą być przyczyną nieplanowanych wydatków.

Advertisement

Takie rzeczy jak np. gruz budowlany, elementy instalacji elektrycznych czy sanitarnych nie mogą być wyrzucone do zwykłego kosza. Zgodnie z prawem, możemy pozbyć się ich na dwa sposoby: albo samodzielnie zawieźć do tzw. PSZOK-a (punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych) albo też wynająć kontener lub tzw. big bag, czyli dużą przemysłową torbę, a potem zlecić przewiezienie odpadów ekipie, która wykańcza nasze mieszkanie lub jeszcze innej, specjalizującej się w gospodarce odpadami budowlanymi. Bądźmy czujni, jeśli chodzi o wybór firmy, sprawdzajmy opinie, bo niestety zdarzają się nieuczciwi „fachowcy”, którzy zamiast zutylizować śmieci legalnie, podrzucają je np. w lasach. To poważne wykroczenie, które może skończyć się karą nie tylko dla naciągacza, ale i w niektórych sytuacjach i dla „klienta”, który mu to zlecił, a grzywny nie są małe, bo mogą sięgać nawet 5000 zł!  Zdarza się też, że właściciele mieszkań w blokach składują śmieci np. na trawnikach albo też na własnych miejscach parkingowych. I tu uwaga: i jedni, i drudzy łamią prawo! Bo choć mogłoby się wydawać, że w drugiej sytuacji, skoro miejsce parkingowe to teren prywatny, (bo wykupiony przez mieszkańca), to nadal jednak podlega on administracji osiedla/ wspólnocie mieszkaniowej, a więc jest miejscem publicznym. Jeśli składowane przez nas odpady będą zalegać zbyt długo, będą utrudniać ruch albo zagrażać bezpieczeństwu, np. bawiących się w pobliżu dzieci czy przejeżdżających samochodów, możemy zostać ukarani grzywną w wysokości 500 zł, zgodnie z Kodeksem wykroczeń8. Taką samą karą grozi także wyrzucenie pojemnika po farbach czy lakierach do zwykłych koszy komunalnych. Oprócz tego, jeśli np. wyrzucone przez nas odpady remontowe podczas opróżniania komunalnych kontenerów uszkodzą śmieciarkę – co dotyczy np. płytek czy elementów armatury – jej właściciel ma prawo dochodzić od nas kosztów naprawy pojazdu.

– Jeśli zostaniemy ukarani mandatem karnym przez policję lub straż miejską albo też karę nałoży na nas administracja osiedla, to nawet, jeśli wyjściowo jest to niewielka kwota, w dłuższej perspektywie możemy się nabawić poważnych kłopotów finansowych. Jeśli zignorujemy karę, to brak zapłaty w terminie będzie skutkował naliczaniem odsetek, a przeciwko nam może zostać wszczęte formalne postępowanie egzekucyjne. Wtedy zaległość, której nie zapłaciliśmy dobrowolnie, na pewno zostanie ściągnięta przymusowo wraz z odsetkami i wszelkimi powstałymi w toku kosztami postępowania – mówi Patrycja Karolczak, ekspert Intrum.

Wykończenie mieszkania to często proces czasochłonny i wymagający planowania finansów w dłuższej perspektywie. Im jednak więcej z powyższych czynników weźmiemy pod uwagę przed jego rozpoczęciem, tym większa szansa, że po drodze zaskoczą nas koszty, których nie wliczyliśmy w nasz plan.

Continue Reading
Advertisement
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Biznes

W trzy lata 200 nowoczesnych pociągów dla POLREGIO

Published

on

By

art. sponsorowany

POLREGIO podpisało umowy ramowe z czterema producentami taboru na dostawę najnowocześniejszych składów elektrycznych. FPS H. Cegielski, Pesa Bydgoszcz S.A., Newag S.A. i Stadler Polska mają dostarczyć przewoźnikowi – w ciągu trzech lat – 200 komfortowych, funkcjonalnych pociągów z wifi i klimatyzacją. To rekordowe zamówienie dla polskiej kolei regionalnej.

Podczas konferencji w Centrum Prasowym PAP dokonano uroczystego podpisania umów ramowych na nowy tabor dla POLREGIO. Spółka zamierza kupić do 200 nowych, elektrycznych zespołów trakcyjnych (tzw. EZT-ów) za ponad 7 mld zł. Pozyskanie tak dużej liczby pojazdów jest możliwe dzięki stabilnej sytuacji finansowej POLREGIO.

Podpisanie umów będzie kolejnym, potężnym kamieniem milowym w rozwoju pasażerskiego transportu kolejowego w Polsce” – stwierdził Artur Martyniuk, prezes POLREGIO i podkreślił, że „dzisiaj bardzo często jakość i komfort podróży między dużymi miastami są znacznie lepsze niż dla mieszkańców mniejszych miejscowości, ale dostawy nowych pociągów pozwolą to zmienić”.

Advertisement

Polacy mieszkający także poza aglomeracjami zyskają połączenia kolejowe o odpowiednio wysokim standardzie. Do 2026 r. na tory w całej Polsce wyjedzie nawet 200 nowych pociągów dla podróżnych korzystających codziennie z kolei regionalnej” – wyjaśnił prezes Martyniuk.

W 2020 r. sytuacja przewoźnika była trudna – brak umów wieloletnich z województwami, brak notyfikacji pomocy publicznej udzielonej w 2015 r. i spadek liczby pasażerów ze względu na COVID. Dzięki zmianom spółka podpisała umowy wieloletnie z 15 województwami, uzyskała pozytywną decyzję Komisji Europejskiej w sprawie pomocy publicznej i wyszła z definicji przedsiębiorstwa w trudnej sytuacji ekonomicznej.

Mam ogromną satysfakcję, że spółka POLREGIO po latach defensywnych przechodzi do działań ofensywnych. Inwestycje w nowoczesny tabor doskonale wpisują się w strategię rozwoju spółki. Robimy wszystko, aby kolej w Polsce się zmieniała i rozwijała” – stwierdził Waldemar Buda, minister rozwoju i technologii.

Również Paweł Borys, prezes zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju, podkreślał jak mocno PFR wspiera zmiany na polskiej kolei, m.in. w POLREGIO. „W ostatnich latach kilkadziesiąt miliardów złotych zostało przeznaczonych na modernizację infrastruktury kolejowej, blisko dziesięć miliardów trafiło również do przewoźników kolejowych oraz producentów taboru. Chcemy w najbliższych latach kontynuować inwestycje, wspierające naszą kolej” – dodał szef PFR.

Podpisanie przez POLREGIO umów ramowych z czterema producentami (FPS H.Cegielski, Pesa Bydgoszcz S.A., Newag S.A. oraz Stadler Polska) to niezwykle istotny krok w kierunku pozyskania nowych pociągów przez przewoźnika. Przeprowadzono szerokie konsultacje rynkowe, rozstrzygnięto przetargi. Spółka jest w pełni przygotowana do udziału w konkursach, których ogłoszenie planuje Centrum Unijnych Projektów Transportowych.

Advertisement

Możemy zaoferować POLREGIO nowoczesne, bezpieczne, komfortowe i przyjazne środowisku pojazdy, zasilane zarówno z trakcji elektrycznej, jak i ogniw wodorowych czy baterii” – oświadczył Krzysztof Zdziarski, prezes zarządu Pesa S.A., dodając, że firma z Bydgoszczy „konsekwentnie rozwija nową platformę pojazdów pasażerskich Regio160, a te pojazdy spełniają oczekiwania pasażerów, przewoźników i obsługi”.

Marcin Rodek, p.o. prezesa zarządu H. Cegielski – Fabryki Pojazdów Szynowych Sp. z o.o. podkreślał z kolei, że cieszy się ze złożenia najkorzystniejszej oferty w ogłoszonym przetargu. „Jesteśmy przekonani, że za inicjatywą narodowego przewoźnika POLREGIO i zakupu nowych elektrycznych zespołów trakcyjnych renesans kolei w Polsce jeszcze przyspieszy, a zmiana ta pozytywnie wpłynie na pasażerów, jak i na środowisko naturalne” – powiedział prezes Rodek.

Cieszymy się z rozpoczęcia długo zapowiadanego procesu inwestycyjnego POLREGIO. Aktualne potrzeby taborowe są ogromne, a Newag jest w stanie sprostać nawet tym najbardziej wymagającym, co już nie raz udowodniliśmy. Z niecierpliwością czekamy na pierwsze zamówienie, złożone w ramach podpisanej umowy” – przekazał Zbigniew Konieczek, prezes zarządu Newag S.A.

Tomasz Prejs, prezes zarządu Stadler Polska wskazał, że jego firma zamierza produkować pojazdy dla POLREGIO w naszym kraju. „Wyprodukowaliśmy w Siedlcach już 820 nowoczesnych pojazdów, które są eksploatowane w całej Europie i słyną z wysokiej jakości i niezawodności. Posiadamy technologie, referencje i zasoby, aby dostarczyć POLREGIO najlepsze pojazdy, które będą służyły przewoźnikowi i pasażerom przez wiele lat” – powiedział prezes Prejs.

Inwestycje w tabor, które przeprowadza POLREGIO, podsumował Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego. „Wprowadzenie nowych pojazdów poprawi komfort podróżowania, a tym samym więcej osób będzie korzystać z kolei. 87 mln przewiezionych przez POLREGIO pasażerów to rekord i mam nadzieję, że w kolejnych latach będzie on poprawiany” – powiedział prezes Góra.

Advertisement

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Continue Reading

Biznes

LOT: personel pokładowy pilnie poszukiwany

Published

on

By

art. sponsorowany

Polskie Linie Lotnicze LOT rekrutują młodszy personel pokładowy. Aby dołączyć do podniebnej elity, trzeba znać angielski w stopniu komunikatywnym, mieć wykształcenie średnie i umieć pracować w grupie. Liczy się też prezencja i nienaganne maniery. Na zakwalifikowanych kandydatów czeka cały świat lotowskiej siatki połączeń.

Rekrutacja trwa zazwyczaj kilka godzin i obejmuje kilka etapów. Zaczyna się rano rejestracją kandydatów. „Kolejnym etapem jest prezentacja naszej oferty. To ważny moment, ponieważ ludzie często nie są świadomi, na czym polega praca stewardesy czy stewarda. Na temat tego zawodu narosło wiele mitów, które są krzywdzące. Chcemy te mity odczarować, przywrócić temu zawodowi godność i prestiż, bo to bardzo ciekawa profesja” – mówi Sylwia Siuchta, rekruter, LOT Cabin Crew.

Bardzo wielu osobom wydaje się, że praca personelu pokładowego to po prostu kelnerowanie w przestworzach. Tymczasem stewardesy muszą przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo pasażerom, rozwiązując rozmaite problemy jak na przykład nieodpowiednio zachowujący się podróżni.

Advertisement

Dlatego muszą to być osoby opanowane, pogodne i jednocześnie asertywne. „Kandydatów obserwujemy podczas całego dnia rekrutacji. W jaki sposób się zachowują, odnoszą do siebie. Nie tylko w trakcie poszczególnych etapów, ale także podczas oczekiwania na nie” – mówi Paulina Janisiewicz, rekruter, LOT Cabin Crew.

Każdy element jest tutaj ważny. „Patrzymy, czy przez ten cały dzień rekrutacyjny wyglądają nieskazitelnie i prezentują nienaganne maniery. Bo jako personel pokładowy, niezależnie od tego, czy jest to lot dwugodzinny czy dwunastogodzinny, musimy zawsze świetnie wyglądać i prezentować wysoką kulturę osobistą” – dodaje Paulina Janisiewicz.

Poza kompetencjami społecznymi, które są sprawdzane w trakcie pracy w grupach, a także standardowej rozmowy rekrutacyjnej, ważna jest również znajomość języka angielskiego.

Posługujemy się europejską skalą, nasi kandydaci muszą mówić na poziomie B2. Jest to bardzo ważne, bo angielski jest językiem oficjalnym w lotnictwie, wszystkie nasze procedury, egzaminy odbywają się w tym języku” – mówi Sylwia Siuchta.

Warto również pamiętać, że stewardesa nie musi mieć postury modelki. „W samolocie są półki, chodzi o to, żebyśmy byli w stanie do nich sięgnąć. Panie zawsze mogą sobie pomóc wysokimi szpilkami, jeśli ich wzrost jest niższy niż 170 cm” – podkreśla Paulina Janisiewicz.

Advertisement

Kandydaci na stewardessy i stewardów mają szansę sprawdzić się podczas dni rekrutacyjnych, które odbędą się w dniach: 2, 9, 14, 16, 22, 28 lutego 2023 r. w hotelu Renaissance Warsaw Airport, ul. Żwirki i Wigury 1H. Kandydaci na stanowisko stewardesy/stewarda są proszeni o przybycie na godz. 9:00.

Więcej informacji o pracy w charakterze personelu pokładowego można znaleźć na stronie: Personel pokładowy | LOT.com

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Advertisement
Continue Reading
Advertisement