Connect with us

Wiadomości

45 lat temu rozpoczęła się Zima Stulecia

Published

on

fot. PAP

31 grudnia 1978 r. w całej Polsce nastąpiły gwałtowne opady śniegu. Zima Stulecia była katalizatorem w procesie upadku rządów Edwarda Gierka w PRL. System okazał się niewydolny, a skala paraliżu – porażająca – powiedział PAP historyk i ekonomista, wykładowca SGH w Warszawie prof. Andrzej Zawistowski.

“Pojęcie Zimy Stulecia dotyczy przede wszystkim wysokich opadów śniegu, który spadł w ciągu jednej doby. W drugiej połowie XX w. było kilka zim, w których panowały niższe temperatury, niż zimą na przełomie 1978/79. Bardziej mroźne były zimy lat 1962/63, 1982/83 i 1986/87” – powiedział PAP zastępca dyrektora Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, fizyk i klimatolog dr hab. Mirosław Grzegorz Miętus.

 

Pierwsze oznaki załamania pogody nastąpił 27 grudnia tylko w północnych i północno-wschodnich krańcach Polski. 29 grudnia na Podlasiu odnotowano dwudziestopniowe mrozy, gdy w okolicy Wrocławia było około 10 stopni “na plusie”.

Advertisement

 

“Koniec grudnia 1978 r. w Warszawie był praktycznie bezśnieżny. Idąc na sylwestrowe przyjęcie szedłem przez ulice praktycznie wolne do śniegu. Gdy nad ranem wracałem do domu miałem duże trudności z poruszaniem się. Na skutek opadów śniegu i działania wiatru powstały ogromne zaspy. Mając prawie 190 cm wzrostu grzęzłem w śniegu po pas. W niektórych miejscach pokrywa śnieżna mierzyła nawet ponad dwa metry” – przypomniał Miętus.

 

Według meteorologów, opady śniegu rozpoczęły się wieczorem 31 grudnia i trwały przez całą noc sylwestrową. W Warszawie termometry wskazywały minus 21 stopni. Jeszcze mroźniej było na w Suwałkach zanotowano minus 26 st. W całej Polsce trwała śnieżyca oraz śnieżne zadymki. Wiatr wywołany różnicą ciśnień między wyżem znad Skandynawii, a niżem przechodzącym nad południową Polską osiągał ponad 50 km/h.

Advertisement

 

Centralny Zarząd Dróg Publicznych informował o wyłączeniu z ruchu 36 tys. km dróg i to bez dróg lokalnych. Wysokość pokrywy śnieżnej sięgała miejscami trzech metrów “Setki autobusów i samochodów osobowych ugrzęzło w śnieżnych zaspach” – pisali dziennikarze “Życia Warszawy”. Gdy udało się odśnieżyć odcinek drogi, 2 i 3 stycznia oraz w kolejnych dniach zasypały go kolejne opady. Śnieg zasypał rozjazdy szynowe, zwrotnice i inne urządzenia kolejowej infrastruktury. Zamarzły urządzenia stacyjne. Pękały szyny i przewody trakcyjne. Pociągi miały kilkunastogodzinne opóźnienia. Odwołano ok. ośmiuset połączeń pasażerskich. Ministerstwo Komunikacji przyznało priorytet składom towarowym wiozącym węgiel i mazut do elektrociepłowni. Na drogach najważniejszymi pojazdami stały się pługi i ściągnięte z placów budowy spychacze używane do usuwania śniegu.

 

“Zima Stulecia była nie tyle przyczyną, co katalizatorem w procesie upadku rządów Edwarda Gierka w PRL. Budowany od 1945 r. system ekonomiczny i polityczny okazał się niewydolny, choć Gierek zapowiadał budowę +Drugiej Polski+ – nowoczesnego, silnego gospodarczo państwa. Warto zwrócić uwagę, że nie była to jedyna Zima Stulecia w historii PRL, bo niezwykle mroźne i śnieżne były zimy lat 1946/47 i 1962/63. Ale, w przeciwieństwie do Gierka ani Bierut ani Gomułka nie stracili wówczas władzy” – powiedział PAP prof. Zawistowski.

Advertisement

 

“1979 rok czyli rok rozpoczęty Zimą Stulecia był pierwszym w powojennej historii Polski, w którym produkcja przemysłowa była niższa niż rok wcześniej. To nigdy nie wydarzyło się od 1946 r. Atak zimy pokazał, że PRL jest państwem niewydolnym i źle zarządzanym. Władze nie były przygotowane do sytuacji. Panuje pogląd, że założyły, że zima będzie łagodna i dlatego nie zadbano o zapasy węgla kamiennego, dużo więcej niż zwykle wysłano go na eksport, zamiast gromadzić przy elektrowniach. Skala paraliżu była porażająca” – wyjaśnił.

 

“Na front walki z zimą rzucono tysiące żołnierzy i milicjantów, ORMO oraz +siły społeczne+ czyli cywilów. Chodziło nie tylko o ośnieżenie linii kolejowej ale także o ochronę. Zdarzały się przypadki, gdy zatrzymane opadami śniegu transporty węgla były rozkradane przez okoliczną ludność” – przypomniał.

Advertisement

 

Do odśnieżania trafili nie tylko żołnierze WP, milicjanci i ormowcy, lecz również studenci uczelni wojskowych i słuchacze elitarnego Ośrodku Kształcenia Kadr Wywiadu (OKKW). “Droga łącząca Stare Kiejkuty z odległym o kilka kilometrów Szczytnem została całkowicie zasypana, co pozbawiło ośrodek zaopatrzenia w żywność. Dopiero po kilku dniach walki z żywiołem funkcjonariuszom udało się przekopać przez zaspy i uzupełnić zapasy” – napisał historyk z IPN, dr Witold Bagieński w “Leksykonie bezpieki” (t. III).

 

“Wielkie wrażenie zrobiły na mnie ogromne zaspy wzdłuż drogi. Jechało się jak w jakimś kanionie, bo one miały wysokość gdzieś trzech metrów. Bałem się jechać. Zastanawiałem się, czy w ogóle nam się uda dotrzeć. Ale w końcu dojechaliśmy do łódzkiej wytwórni bez większych problemów. Droga była przetarta. Jednak takich wielkich hałd śniegu po dwóch stronach drogi ani wcześniej, ani później nie widziałem” – opowiadał reżyser Filip Bajon autorowi książki “Zima stulecia” (2017), Grzegorzowi Sieczkowskiemu.

Advertisement

 

Inspiracją dla jego filmu “Bal na dworcu w Koluszkach” (1989) była historia kostiumolożki, która w podróż na Sylwestra do Warszawy wybrała się pociągiem, który nie dotarł już do zasypanej śniegiem stolicy. “Noc sylwestrową spędziła na dworcu w Koluszkach. Było bardzo miło i wesoło. Ludzie bawili się dobrze, humor, mimo złych warunków atmosferycznych i w gruncie przykrych okoliczności, ich nie opuszczał. Zresztą każdy coś wiózł na swoją imprezę. Jedni wyciągnęli przysmaki. Inni coś mocniejszego” – wspominał reżyser.

 

Zanim Bajon nakręcił “Bal na dworcu w Koluszkach”, sylwestrowe załamanie aury zainspirowało innego filmowca. Wątek Zimy Stulecia pojawił się bowiem w komedii “Miś” Stanisława Barei. Choć film realizował on na przełomie 1979/80, motywy pękających grzejników, zamarznięta na lodowy sopel herbata jednego z filmowców z ekipy “Ostatniej paróweczki hrabiego Barry Kenta” czy zdanie “jak jest zima, to musi być zimno, pani kierowniczko, tak? Takie jest odwieczne prawo natury” były aluzjami do wydarzeń sprzed kilkunastu miesięcy. Wątek wyjątkowo mroźnej zimy 1978/79 Bareja wkomponował także w fabułę serialu “Alternatywy 4”.

Advertisement

 

“Ci z warszawiaków, którzy wybierali się na sylwestrowe bale, większość drogi przebyli piechotą lub przygodnymi środkami transportu. Po drodze brnąc w zaspach. W dużym stopniu unieruchomione były też pojazdy MZK. Wprawdzie w przedsiębiorstwie panowało pełne pogotowie, ale na miasto wyruszyła tylko część autobusów, a i one utykały w zaspach. Nie kursowały tramwaje – do odmrażania torów użyto miotaczy ognia, lecz w niedzielę udało się uruchomić zaledwie dwie linie. Pasażerowie musieli długo czekać na autobusy, które pojawiały się z rzadka. Niektóre grzęzły zresztą i trzeba je było wypychać z zasp” – informowało “Życie Warszawy” z 2 stycznia.

 

“W wielu miastach nastąpiły przerwy w przesyłaniu ciepła do mieszkań. Wstrzymano też dopływ ciepłej wody. Elektrociepłownie czekają na dodatkowe dostawy węgla i mazutu. Tam, gdzie paliwo dotarło, są kłopoty z wyładunkiem” – podawała Rada Państwa PRL w oficjalnych komunikatach prasowych.

Advertisement

 

Nagminnie pękały rury z wodą, a wewnętrzne ściany w słabo ocieplonych blokach pokrywały się szronem. W wielu mieszkaniach temperatura spadła poniżej 10 stopni. Historycy PRL uważają, że cichą bohaterką zimy 1978/79 była “farelka”. “W dużym, trzypokojowym lokum o powierzchni około pięćdziesięciu metrów kwadratowych były to aż trzy farelki. Jak już wspominaliśmy, produkowały je zakłady Predom-Farel w Kętrzynie. (…) Farelki miały różny kształt i wielkość. Jednym z najbardziej poszukiwanych modeli było tak zwane słoneczko, czyli grzejnik elektryczny przypominający trochę chromowaną lampę. Słoneczko miało opinię dobrze grzejącego. Kto nie miał farelki, grzał się spiralową kuchenką elektryczną. Takie turystyczne kuchenki posiadało wiele gospodarstw domowych. (…) Właściwie nie było domu, który nie posiadałby takiego urządzenia, bo można było je wykorzystać w razie awarii gazu lub ogrzewania. Jeśli nie było w sklepie grzejników, niektórzy kupowali kuchenki elektryczne. Te grzejniki i kuchenki były każdej zimy przyczyną wielu pożarów, które najczęściej zdarzały się nocą, bo niektórzy zostawiali je włączone, by im grzały podczas snu. Te pożary miały najczęściej tragiczny wymiar dla tych, którzy się w ten sposób ogrzewali” – pisał Sieczkowski w “Zimie Stulecia”.

 

“Tej zimy społeczeństwo mówiło +Nam nie trzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery+ i dzielnie znosiło kaprysy aury, pomagając sobie przy różnych okazjach. Słynne jest zdjęcie pasażerów wypychających autobus ze śniegu. Wykonano je koło Hotelu Bristol, w centrum Warszawy, nieopodal siedziby najwyższych władz PRL. Oficjalnie media pokazywały +bohaterstwo+ żołnierzy i milicjantów, którzy walczyli z zimą, jednak nie informowano o najmniej 14 śmiertelnych ofiarach, które zamarzły. Ofiar mogło być znacznie więcej, bo do 2 stycznia tylko w Bydgoszczy zamarzło pięć osób. Milczano o tysiącach odmrożeń rąk i nóg” – przypomniał Zawistowski.

Advertisement

 

Niskie temperatury panowały do 8 stycznia, a opady śniegu trwały do końca lutego.

 

Według danych z Zespołu Historii Drogownictwa GDDKiA “pod koniec stycznia 1979 r. nieprzejezdnych nadal pozostawało 27 932 km dróg, w tym 103 km dróg pierwszej kolejności zimowego utrzymania”, a “niektóre drogi trzeciej kolejności odśnieżania były przejezdne dopiero 16 marca”. (PAP)

Advertisement

Continue Reading
Advertisement
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wiadomości

Strzelanie Zielonoświątkowe Bractwa Kurkowego w Wysokiej

Published

on

By

15 czerwca br. to dzień w którym na Strzelnicy Walochówka przeprowadzone zostało Strzelanie o Godność Króla Zielonoświątkowego Bractwa Kurkowego w Wysokiej A.D. 2024.

Strzelanie Zielonoświątkowe jest najważniejszym że strzelań brackich, gdyż Król Zielonoświątkowy nosi również przez cały rok tytuł Króla Bractwa Kurkowego w Wysokiej.

W rywalizacji do tarczy ufundowanej przez Brata Artura Kłysza zwyciężył Brat Prezes Jan Mrotek wyprzedzając Nikolę Sieniawską i Brata Rafała Waśkowiaka Drugą Tarczę Honorową ufundował Brat Mariusz Nowak. Przypadła ona w udziale gościowi z Bractwa Kurkowego w Margoninie Bratu Dariuszowi Błażejakowi, który wyprzedził swojego Tatę – Brata Ryszarda i Nikolę Sieniawską.

Najważniejsza z tarcz i tytuł Króla Bractwa Kurkowego w Wysokiej A.D. 2024 trafił do rąk Brata Rafała Waśkowiaka. Pierwszym Rycerzem został Brat Andrzej Ozimina a Drugim Rycerzem Brat Roman Sadzak.

Advertisement

Na zakończenie turnieju strzelano jak zwykle do Kura. Zwyciężył Brat Dariusz Błażejak z Margonina przed Bratem Ryszardem Błażejakiem również z Bractwa Kurkowego w Margoninie i Bratem Franciszkiem Miedzińskim

Continue Reading

Wiadomości

63 proc. Polaków chciałoby pracować cztery dni w tygodniu

Published

on

By

fot. PAP

63 proc. Polaków chciałoby pracować cztery dni w tygodniu, ale tylko 24 proc. zgodziłoby się na obniżenie swojego wynagrodzenia – wynika z badania Panelu Badawczego Ariadna. W zamian za zachowanie pełnej wysokości pensji 73 proc. badanych wolałaby pracować po 10 godzin dziennie.

Jak wynika z badania Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna, 63 proc. Polaków chciałoby pracować cztery dni w tygodniu, ale jednocześnie 50 proc. uważa, że w Polsce powinien zostać wprowadzony 4-dniowy tydzień pracy.

 

Największymi zwolennikami pomysłu skrócenia czasu pracy tygodniowo do 4 dni są osoby młode, bo taką zmianę popiera 61 proc. osób między 18. a 34. rokiem życia, ale 37 proc. osób powyżej 55. roku życia. Ponadto zmianę tygodnia pracy na 4-dniowy popiera 60 proc. osób pracujących na etacie – napisano w opisie wyników. W raporcie zaznaczono, że stopień poparcia 4-dniowego czasu pracy nie zależy od wykształcenia ani od płci.

Advertisement

 

Z kolei chęć pracy cztery dni w tygodniu również wyrażają głównie ludzie młodzi. Jak zaznaczono, o jeden dzień krócej niż obecnie chciałoby pracować 74 proc. osób w wieku 18-34 lata. Dodano, że w tym przypadku znaczenie ma wykształcenie ankietowanych. Osoby z wyższym wykształceniem zdecydowanie częściej chciałyby pracować 4 dni w tygodniu niż osoby z podstawowym i zawodowym wykształceniem – zauważono.

 

“O skróceniu tygodnia pracy mówi się ostatnio dużo w Polsce i w innych krajach. Rozważane są bardzo różne opcje, zarówno jeśli chodzi o liczbę godzin, które osoba miałaby przepracować w ciągu tych 4 dni, ale też wysokość wynagrodzenia. Bierze się także pod uwagę pozostawienie 5-dniowego tygodnia pracy, ale z redukcją liczby godzin pracy w ciągu dnia do np. 6” – powiedziała cytowana w raporcie prof. Dominika Maison.

 

Advertisement

Z badania wynika, że 76 proc. ankietowanych wolałoby pracować po 10 godzin dziennie (przez cztery dni w tygodniu) z zachowaniem 100 proc. dotychczasowego wynagrodzenia, gdyby 4-dniowy tydzień pracy został w Polsce wprowadzony. Z kolei 24 proc. pytanych wolałoby pracować 8 godzin dziennie w zamian za 80 proc. dotychczasowej pensji.

 

“Jak pokazało przeprowadzone badanie, priorytetem dla większość Polaków jest zachowanie dotychczasowej pensji, nawet kosztem cięższej pracy każdego dnia. Widać jednak pewne różnice między pokoleniami” – dodała Maison.

Wyjaśniła, że Millenialsi i starsze pokolenia preferują zachowanie dotychczasowego wynagrodzenia kosztem wydłużenia czasu pracy każdego dnia nawet do 10 godzin, ale pokolenie Z woli pracować mniej, nawet w zamian za obniżone wynagrodzenie.

 

Advertisement

W ramach badania zapytano też Polaków, w jaki sposób chcieliby wykorzystać dodatkowy dzień wolny w tygodniu. Najwięcej, bo 35 proc. osób odpowiedziało, że wykorzystałoby dodatkowy dzień na spędzanie czasu z dziećmi i rodziną. Z kolei 31 proc. ankietowanych wybrałoby wyjazdy i zwiedzanie. 15 proc. ankietowanych zadeklarowało z kolei, że przy 4-dniowym tygodniu pracy, podczas dni wolnych będzie prawdopodobnie dorabiać. Dla porównania, w obecnie 7 proc. Polaków przeznacza czas wolny na dodatkową pracę zarobkową – dodano w raporcie.

 

Badanie zostało przeprowadzone na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna metodą CAWI na ogólnopolskiej losowo-kwotowej próbie 11 tys. 138 osób w wieku od 18 lat wzwyż. (PAP)

Advertisement
Continue Reading

Advertisement
Advertisement