Dziergają wolontariusze z całej Polski. Organizujemy warsztaty, bo zależy nam na tym, aby ośmiorniczki były bezpieczne. To jest nasz priorytet. Ośmiorniczki muszą spełniać wymogi i wytyczne. Muszą być wykonane z odpowiednich materiałów, które posiadają certyfikaty. Ośmiorniczki od wolontariuszy przechodzą do rąk koordynatorów, którzy również są szkoleni w kierunku szydełkowania. Oni kontrolują ośmiorniczki. Sprawdzają, czy mieszczą się w naszych normach. Jeśli nie, instruują wolontariuszy i starają się pomóc im poprawić błędy. Dopiero po przejściu naszej kontroli ośmiorniczki lądują w szpitalu. Zanoszą je oczywiście koordynatorzy, każdy szpital ma przypisaną w tym celu jedną osobę. W szpitalu są również tworzone procedury wewnętrzne, ośmiorniczki są sterylizowane lub prane w min 60 stopniach i dopiero potem wydawane są rodzicom. Głównie mamom, które jeszcze je przytulają, żeby przeszły ich zapachem i żeby skolonizowały na sobie te dobre bakterie odpornościowe. Ostatecznie wkładamy do inkubatorów cząstkę mamy. Dodatkowo macki ośmiorniczek imitują pępowinę co wpływa również na to, że dzieci czują się bezpieczniej i są spokojniejsze. Nie bawią się już kabelkami aparatury, tylko mackami.
Czy napotykasz jakieś trudności? Podobno w sieci aż roi się od samozwańczych twórców ośmiorniczek, niekoniecznie mających cokolwiek wspólnego z Twoim przedsięwzięciem.
Tak. To jest nasza największa zmora i walka z wiatrakami. Zdaję sobie sprawę, że ośmiorniczki istniały zanim pojawiła się akcja. Jednak obserwuję wzmożoną produkcję takowych i zwiększoną ilość ogłoszeń na znanych portalach sprzedażowych. Chciałabym wykorzystać to pytanie i przestrzec rodziców, którym obiło się coś o uszy o akcji, słyszeli o ośmiorniczkach, ale nie mają pojęcia jak je zdobyć. Na naszej stronie www.fundacjamalychserc.pl można pobrać wniosek, który uprawnia do otrzymania ośmiorniczki. Ważne jest to, że nasze ośmiorniczki są bezpłatne, posiadają pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka i są bezpieczne. Wykonujemy je z certyfikowanych materiałów. Te ośmiorniczki, które są dostępne na portalach sprzedażowych nie mają takiej gwarancji. Często są wykonywane z wełny, która drapie i uczula, mają zbyt duże dziury i wypełnienie z waty. Nie możemy oczywiście nikomu zabronić sprzedaży takich maskotek, bo wystarczy zmienić jeden rządek w schemacie, dodać jedną mackę i nie mamy już praw autorskich. Rękodzielnicy o tym wiedzą i niektórzy niestety potrafią to wykorzystać. Schematów w Internecie również jest mnóstwo, więc każdy może sobie zrobić swoją ośmiorniczkę i nie mamy nic przeciwko temu. Jednak bardzo boli nas to, że przy sprzedaży wykorzystywana jest nasza misja. W opisie przedmiotu często są podawane pozytywne aspekty i kojący wpływ na noworodki, a sama aukcja opisywana jest jako „ośmiorniczka dla wcześniaka”, a w 99% te ośmiorniczki nie spełniają restrykcyjnych wymogów i mogą nawet zaszkodzić zamiast pomóc.
Ile osób aktualnie zrzesza Twoja organizacja?