"Bezpieczne konto" to pułapka. Mieszkanka powiatu złotowskiego straciła ponad 22 tysiące złotych

Telefon zadzwonił jak każdy inny. Po drugiej stronie odezwał się mężczyzna, który przedstawił się jako pracownik banku, i od razu przeszedł do rzeczy: oszczędności kobiety są zagrożone, bo ktoś włamał się na jej rachunek. Tak zaczęła się historia 51-letniej mieszkanki powiatu złotowskiego, która w ostatnich dniach padła ofiarą oszustów i straciła ponad 22 tysiące złotych.

Telefon komórkowy z ostrzeżeniem o oszustwie bankowymTelefon komórkowy z ostrzeżeniem o oszustwie bankowym
Źródło zdjęć: © Twoje7dni | AI • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Krzysztof Dęga

Dwa głosy, jedna historia

Scenariusz był przemyślany. Same słowa "konsultanta" mogły jeszcze budzić wątpliwości, dlatego oszuści dołożyli drugą rolę. W rozmowie pojawił się mężczyzna podający się za policjanta zajmującego się cyberprzestępczością i potwierdził wersję o włamaniu. Bank mówi jedno, policja to samo. Taka zgodność działa na wyobraźnię, bo trudno podejrzewać, że dwie instytucje jednocześnie kłamią.

To klasyczna metoda manipulacji: najpierw strach o własne pieniądze, potem "pomocna dłoń" od osób, które rzekomo wiedzą, co robić. Wyjściem miało być przelanie oszczędności na "bezpieczne konto".

Przelew, który miał ratować oszczędności

Kobieta zrobiła to, o co ją poproszono, i przekazała ponad 22 tysiące złotych na wskazany rachunek. Potem usłyszała od fałszywego pracownika banku, że wszystko przebiegło prawidłowo i że ma teraz czekać na kuriera z nową kartą.

Kurier oczywiście nie przyjechał. Pieniądze trafiły do przestępców.

Policja zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. W tej sprawie sprawcy nie użyli żadnego specjalistycznego oprogramowania. Wystarczyła rozmowa, wiarygodny scenariusz i presja. Doprowadzili pokrzywdzoną do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem samą manipulacją.

Zasada, którą warto zapamiętać

Złotowscy policjanci przypominają rzecz podstawową, o której łatwo zapomnieć w stresie:

"Pamiętajmy, że pracownicy banku i policjanci nigdy nie proszą o podanie kodów do płatności internetowych."
— st. asp. Damian Pachuc, Komenda Powiatowa Policji w Złotowie

Czego bank na pewno nie zrobi

Policja wylicza kilka zasad, których warto trzymać się bezwzględnie:

  • Pracownik banku nigdy nie prosi o poufne dane, takie jak liczba posiadanych kont, numery dokumentów, numery kart czy kody do zatwierdzania transakcji internetowych.
  • Nie prosi też o dane logowania do systemu bankowego.
  • Do swojego konta loguj się tylko przez samodzielnie wpisany adres strony banku. Linki przesłane przez osoby trzecie mogą prowadzić na fałszywe strony stworzone po to, by wyłudzać dane.
  • Bank nie namawia do instalowania aplikacji "do szybkiej obsługi klienta". Jedyne aplikacje, które promuje, to te służące do obsługi rachunków i kart.

Zwolnij, zanim zrobisz przelew

Oszuści grają na czas. Im mniej chwil na namysł, tym większa szansa, że ofiara zrobi to, czego od niej chcą. Dlatego najlepszą obroną jest zatrzymanie rozmowy. Policja radzi, by nie podejmować decyzji pod presją czasu i w razie wątpliwości kontaktować się z numerem alarmowym 112 lub bezpośrednio z placówką banku. Tam można sprawdzić, czy historia opowiedziana przez "konsultanta" ma jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości.

Warto też porozmawiać o tym w domu, szczególnie z rodzicami i dziadkami. Jedna rozmowa przy kawie może uchronić przed stratą, której nie da się już cofnąć.

Wybrane dla Ciebie