Opracowano drugą wersję trenażera czołgowego nazwanego MPG-69, który był przeznaczony do nauki jazdy czołgiem T-54/T-55. Od pierwszej wersji różnił się tym, że wykorzystano do napędu dwusuwowy, trzycylindrowy silnik S-31 chłodzony cieczą o mocy 40 KM z samochodu Syrena. Zamiast pojedynczego rzędu kół z gąsienicami o zewnętrznych grzebieniach zastosowano podwójne koła i szersze gąsienice z pojedynczym centralnie umieszczonym grzebieniem, co przy masie 1200 kg dawało mały nacisk jednostkowy 0,08 kg/cm² na grunt, umożliwiając jazdę w każdym terenie. Maksymalna prędkość wynosiła 35 km/h. Do budowy trenażera użyto różnych części spotykanych w krajowym „cywilnym” przemyśle motoryzacyjnym, i tak sprzęgła pochodziły z samochodu ciężarowego FSC LUBLIN 51, taśmy hamulcowe od STARa 660, koła od maszyn rolniczych produkowanych w Słupsku, łańcuch i koła zębate od motocykla JUNAK, zaadoptowano również elementy z Mikrusa i Warszawy. Gąsienice były wykonane z gumowych zbrojonych pasów używanych przy taśmociągach kopalnianych, grzebienie spełniały dwie funkcje, z jednej strony zabezpieczały gąsienice przed spadaniem, z drugiej zaciśnięcie ich pomiędzy oponami koła napędowego wprawiało gąsienice w ruch. Na tej samej zasadzie pasek klinowy napędza alternator w samochodach. Kabinę kierowcy wyposażono w oryginalne urządzenia z czołgu T-54: podnoszone siedzenie kierowcy, kulisę zmiany biegów, pedały sprzęgła i hamulca, dźwignie kierowania, tablicę przyrządów kontrolno – pomiarowych.
Na pojazd można było nałożyć lekkie brezentowe nadwozie wyposażone w peryskopy kierowcy i właz o wymiarach identycznych jak w prawdziwym czołgu. Takie rozwiązanie pozwalało na stopniowanie poziomu trudności w prowadzeniu czołgu.
Na początku kursu kierowca jeździł bez nadwozia, następnie po jego zamontowaniu, jak w prawdziwym czołgu z otwartym włazem i głową wystawioną ponad kadłub.
Trenażer pozwalał również oswoić przyszłego mechanika – kierowcę czołgu z najtrudniejszymi etapami, czyli prowadzeniem wozu w terenie przy zamkniętym włazie, obserwując drogę tylko przez peryskopy znacznie ograniczające widoczność oraz w nocy przy użyciu montowanego w miejsce peryskopów kierowcy noktowizora czołgowego TWN-1. W prawdziwym czołgu młody kursant obserwując trasę przez peryskopy, czy noktowizor może łatwo stracić orientację w terenie. W takiej sytuacji instruktor nie miał możliwości zatrzymania ponad 30 tonowego czołgu, co mogło wiązać się z poważnymi konsekwencjami. W MPG-69 instruktor siedział obok kierowcy, jego stanowisko było wyposażone w dodatkowy pedał hamulca oraz wyłącznik zapłonu, co umożliwiało mu szybką reakcję w momencie zagrożenia. Takich możliwości nie było w prawdziwym czołgu. Trzecia wersja to trenażer do nauki jazdy bojowym wozem piechoty (BWP), który został opracowany na bazie podwozia wersji II. Pozostał on jednak w fazie prototypu oraz 2 pojazdów serii próbnej i nie został wdrożony do produkcji, ze względu na wadliwy system sterowania przekładniami bocznymi, których mechaniczne systemy cięgien i linek nie wytrzymywały obciążeń z wolantu systemu kierowania zaadoptowanego z kabiny BWP. W szkolnych warsztatach wyprodukowano eksperymentalną serię 5 pojazdów w kooperacji z Wojskowymi Zakładami Remontowymi w Radomiu, które produkowały kompletne zespoły mechanizmów skrętu i ich sterowania. Pojazdy poddano różnym próbom terenowym. Płk Węglarz próbował opatentować swój wynalazek, ale w przypadku pojazdu gąsienicowego został to już dawno zrobione. Opatentowanie trenażera czołgowego nie wchodziło w rachubę, ponieważ wojsko nie chciało płacić wynalazcy za jego późniejsze użytkowanie. Ostatecznie trenażer czołgowy został uznany za projekt racjonalizatorski. Po pomyślnie zakończonych próbach wyprodukowanych w Pile pojazdów, podjęto decyzję o seryjnej produkcji MPG-69. Niestety pilska szkoła nie dysponowała odpowiednim zapleczem technicznym, dlatego produkcję rozpoczęto w jednostce wojskowej w Braniewie. Posiadała ona rozbudowane warsztaty, nazywane w tamtych czasach po rozpoczęciu produkcji MPG-69 „fabryką małych czołgów”.