Sąd podkreślił, że choć oskarżony twierdził, że Paulina P. chciała popełnić samobójstwo, to dowody w sprawie, m.in. pamiętniki dziewczyny, na to nie wskazują. Taki motyw wskazywał Patryk D., ale Sąd Apelacyjny nie dał temu wiary. Jak przyznał sąd, choć mężczyzna mówił Paulinie, że ją zabije po rozstaniu, to ona nie dawała temu wiary, bo nie wierzyła, że coś może jej zrobić. Przed zabójstwem oboje spotkali się w Warszawie i wówczas Patryk D. przyznał byłej dziewczynie, że po rozstaniu był dla niej miły, bo chciał zdobyć jej zaufanie. “Chciał to zaufanie zdobyć po to, żeby znowu stał się jej bliski. Chciał żeby ona była szczęśliwa, żeby sobie ułożyła życie w Warszawie. Żeby spełniła swoje marzenia i on ją w tym wspierał. Dlatego ją w tym wspierał, żeby potem, jak już będzie szczęśliwa ją zabić. Żeby jej to wszystko odebrać i ukarać ją w ten sposób za te osiem zmarnowanych lat i za to, że ona tak strasznie go zraniła” – mówiła sędzia Miłosz-Kloczkowska i podkreśliła, że choć przyjaciółka pokrzywdzonej mówiła, że Patryk D. może być niebezpieczny, to Paulina nie wierzyła, że mężczyzna mógłby zrobić jej coś złego.