Connect with us

Kultura

65 lat temu czytelnicy “Świata Młodych” poznali Romka i A’Tomka – a w dalszym ciągu Tytusa

Published

on

fot. PAP

65 lat temu, 22 października 1957 r., w numerze 85 (624) “Świata Młodych” ukazał się pierwszy odcinek “Romka i A’Tomka”. Brakowało małpki, był jednak napis “Ciąg dalszy nastąpi”. Tytus pojawił się w kolejnym odcinku. Od 3 tygodni kulę ziemską okrążał sowiecki Sputnik 1.

Wydarzenia miały ścisły związek. “Konsternacja w redakcji. Trzeba coś pisać na temat sputnika i kosmosu, a nie ma co” – napisał Henryk Jerzy Chmielewski w książce “Żywot człeka zmałpionego”, który rok wcześniej narysował 10 odcinków historyjki obrazkowej z tekstami w dymkach “wzorem amerykańskich komiksów”. Rzecz się działa w kosmosie bowiem – jak wyjaśnił Chmielewski – temat kosmiczny był “najłatwiejszy do fantazjowania, każdy chwyt dozwolony, można popuścić wodze wyobraźni, nikt nie może zweryfikować prawdziwości wydarzeń”.

 

-Leżało to +dzieło+ w redakcji, niby się podobało, ale nikt nie miał odwagi wydrukować. Redaktor naczelny wolał nie ryzykować utraty posady, puszczając w piśmie komiks – wspominał przyszły Papcio Chmiel.

 

Advertisement

Redaktorem naczelnym “Świata Młodych” był wówczas – od roku 1956 – dwudziestosześcioletni Janusz Domagalik, późniejszy pisarz dla młodzieży, autor “Pięciu przygód detektywa Konopki”.

 

-A tu proszę leży gotowa historyjka obrazkowa (słowa +komiks+ nie należy używać), wymarzona na podbudowanie wydarzenia. Kolegium redakcyjne w wielkim strachu decyduje: Puszczamy! – opisywał Chmielewski.

 

We wtorek 22 października 1957 r. pierwszy odcinek “Romka i A’Tomka” ukazał się w przeszło ćwierćmilionowym nakładzie gazety harcerskiej “Świat Młodych”. Ponad 250 tys. razy powtórzony napis “Ciąg dalszy nastąpi” wciąż pozostawał tylko – wzbudzającą zarówno nadzieję, jak i obawy – obietnicą.

Advertisement

 

Powodem obaw była spodziewana reakcja Wydziału Prasy Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, która rządziła wówczas wszystkim.

 

“Dzwoni kierownik, towarzysz Godlberg: – Mojemu synowi bardzo się podoba. To nawet pożyteczne. Można kontynuować” – wspominał Chmielewski moment, w którym faktycznie stał się – nie mając zupełnie świadomości tego faktu – Papciem Chmielem. Ciąg dalszy mógł nastąpić.

Advertisement

 

Przygody trójki bohaterów systematycznie ukazywały się na łamach “Świata Młodych” do lat 80. Popularność komiksu przerosła oczekiwania – czytelnicy stale domagali się informacji o Tytusie. W styczniu 1971 r., w numerze 2000 “Świata Młodych”, cała gazeta została zredagowana przez Tytusa de ZOO. W roku 1973, w związku z 25-leciem “Świata Młodych”, Chmielewski przedstawił charakterystykę Tytusa: waga średniośmieszna, wzrost 90 cm albo 130 (w zależności od tego, czy stał na nogach, czy na rękach).

 

W 1966 r. – 9 lat po prasowym debiucie – “Tytus, Romek i A’Tomek” ukazali się w formie zeszytowej. Był to efekt odważnej decyzji ówczesnego dyrektora Wydawnictwa Harcerskiego Janusza Maruszewskiego. Odważnej – bo jak skomentował Chmielewski w rozdziale zatytułowanym “Aż 1000 lat musieli czekać Polacy na ukazanie się pierwszej księgi przygód Tytusa, Romka i A’Tomka 966-1966” – “Kto wie, czy po wydrukowaniu komiksu wydawnictwo nie zostanie poddane czystce z elementów antysocjalistycznych, prozachodnich, a dyrektor nie pójdzie +na grzybki+…”.

Advertisement

 

Pierwsza, “harcerska”, księga sprzedała się w łącznym nakładzie 660 tys. egzemplarzy. Podobnie było z następnymi tomami.

 

Czas oczekiwania na następne zeszyty był zdecydowanie krótszy, co nie znaczy, że nie było problemów. 6 lutego 1969 r. Chmielewski napisał do Wydawnictwa Harcerskiego list z propozycjami przygód, jakie miały wypełnić Księgę V. “Chłopcy wannolotem lądują w Ameryce. Muzeum Forda chce odkupić pojazd do zbiorów. W Hollywood w Universal Studios zatrudniają się jako kaskaderzy. Na filmowej makiecie żaglowca płyną przez ocean. Wzięci za piratów więzieni są na Hawajach. Wybuch wulkanu. Siłą podmuchu lądują w Mongolii, gdzie spotykają polskich archeologów poszukujących kości dinozaurów itd” – opisywał, zainspirowany chyba nieco przedwojennymi “Przygodami Koziołka Matołka” Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza.

Advertisement

 

“Wszystko to jest b. śmieszne ale nie takie w treści, jakie być miało” – odpisało Wydawnictwo Harcerskie, domagając się, by pokazać “trochę świata […] dowcipnie, ale głównie przez pryzmat spraw społecznych”.

 

“Nasza trójka musi gdzieś +poskromić+ małego +kowboja rasistę+ prześladującego czarnego chłopca w Ameryce, spotkać się z Kubą (wyspą p. Castro) jako problemem A. Łacińskiej itp. id. W drodze niechby zwiedli fortelem NRF-owski okręt szpiegowski na Bałtyku” – przedstawił sugestie “Dyr. Wyd”.

Advertisement

 

W wywiadzie pt. “Komiks pedagogiczny” (Tygodnik Studencki “itd”, 31 marca 1985) Papcio Chmiel podkreślał, że jednym z wymogów była kontrola paszportowa na granicy. Młodzież musiała mieć świadomość, że z Peerelu nie da się wyjechać bez zezwolenia władz. A podróż obowiązkowo musiała się zakończyć w pionierskim obozie Artek na – wówczas sowieckim – Krymie. “U nas ciężko być Disneyem” – ocenił.

 

“Papcio Chmiel skarżył się w wywiadach i w swoich książkach, że jego pierwszych pięć książeczek było mocno regulowanych na różnych poziomach. Dostał listę tematów, które miał uwzględnić. Widać również geniusz w tym, że tematy zrealizował, ale nikt by nie wpadł na to, że można byłoby to zrobić w ten sposób” – przypomniał filozof, socjolog, kulturoznawca prof. UMK Krzysztof Abriszewski podczas konferencji naukowej “Z Tytusem przez wszechzbytki. Konteksty, tropy i motywy w twórczości komiksowej Henryka J. Chmielewskiego”, która odbyła się w styczniu 2022 r. na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. “Przy interpretowaniu tych komiksów łatwo osunąć się w mitologię, że zła komuna narzucała im treści. Oczywiście działała cenzura, pewnie dochodziło do innych form nacisku, ale wszystkie Tytusy są przede wszystkim promodernizacyjne. Widać w nich pozytywnie oceniany postęp. Pojawia się profesor T’Alent, jego laboratorium, nauka, doświadczenia, elementy dydaktyczne” – ocenił.

Advertisement

 

“Autor rozpoczął od wręcz nachalnej propagandy adresowanej do starszych dzieci i młodzieży w latach 60., zgodnej ze scenariuszem totalitarnym wprowadzonym przez ekipę Gomułki” – przypomniał medioznawca dr Krzysztof Grzegorzewski w artykule “Obraz wartości PRL w komiksie Henryka Jerzego Chmielewskiego +Tytus, Romek i A’Tomek+ (analiza ksiąg z lat 1966–1987)” (ACTA UNIVERSITATIS LODZIENSIS FOLIA LITTERARIA POLONICA 3(41) 2017). “W pierwszych zeszytach znajdziemy więc apoteozę wszystkich wartości wzorowego harcerza i młodego obywatela PRL, który poprawia i naprawia rzeczywistość, propaguje dobre wzorce, walczy z przesądami, dobrze się uczy w szkole, pracuje społecznie. Są elementy ewidentnej krytyki czy potępienia amerykańskiego kapitalizmu, z drugiej strony zaś pochwalny, wręcz entuzjastyczny obraz Ludowego Wojska Polskiego” – napisał.

 

-Dopiero na przełomie lat 70. i 80. następuje przełom w przekazie perswazyjnym komiksu. Natężenie treści propagandowych maleje niemal do zera, autor zaczyna również rezygnować z dydaktyczno-wychowawczej funkcji przekazu (choć odbywa się to stopniowo i z różną wyrazistością). W ostatnich księgach następuje wręcz odrzucenie podstawowych założeń ustrojowych PRL jako państwa totalitarnego. Nie można było tego wyrazić wprost, więc pokazano podziemne państwo zmilitaryzowanych krasnali oraz próby stworzenia przez Tytusa dyktatury na Neumie, opartej na wzorze sowieckim (autor nie stronił już od aluzji w pełni zrozumiałych) – ocenił dr Grzegorzewski.

 

Advertisement

W ciągu ponad 40 lat ukazało się 31 “ksiąg” przygód “Tytusa, Romka i A’Tomka” oraz 8 ksiąg zbiorczych zatytułowanych “Złota księga przygód” – wydrukowano m.in. także albumy zawierające przedruki ze “Świata Młodych” i innych gazet.

 

21 grudnia 1985 r. w stołecznym Teatrze Rozmaitości odbyła się premiera sztuki “Tytus, Romek i A’Tomek” według tekstu Andrzeja Bianusza w reżyserii Lidii Korsakówny i Kazimierza Brusikiewicza. Tytusa zagrał Jerzy Kramarczyk. “Gdyby nie był tak młody, zaryzykowałabym twierdzenie, że to jego życiowa rola… Bledną przy niej inne i usuwa się na drugi plan krzykliwa scenografia Lecha Zahorskiego” – napisała Barbara Osterloff w miesięczniku “Teatr”.

 

Advertisement

W kolejnych latach inscenizacja trafiła na deski Teatru Jaracza w Łodzi (1986) i Teatru Nowego w Zabrzu (1987).

 

W 2002 r. powstał pełnometrażowy film animowany “Tytus, Romek i A’Tomek wśród złodziei marzeń” a w 2005 – gra komputerowa. W 2009 r. Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczki z bohaterami komiksu.

 

Advertisement

12 października 2014 r. w warszawskim Teatrze Kamienica miało premierę przedstawienie “Tytus, Romek i A’Tomek, czyli jak zostać artystą” według scenariusza i w reżyserii Katarzyny Taracińskiej-Badury. W Tytusa wcielił się Rafał Szałajko, który – jak ocenił recenzent “Gazety Stołecznej” Witold Mrozek – “z wyzwaniem zagrania małpy radzi sobie, podskakując i porykując wesoło”.

 

“Chmielewski jest jednym z pionierów, który uwolnił moce wyobraźni” – podkreślił inny uczestnik toruńskiej konferencji prof. Marek Jeziński, socjolog, medioznawca i politolog. “Atrakcyjność komiksów z Tytusem, to niezwykłe przygody oraz nieprzewidywalność samego głównego bohatera, a to spowodowało zainteresowanie młodych” – zwrócił uwagę, cytowany w artykule Romana Laudańskiego pt. “Tytus Romek i a’Tomek pod profesorską lupą, czyli komiksowi bohaterowie w uniwersyteckim świecie” (“Gazeta Pomorska”, 4 lutego 2022r.).

 

Advertisement

“Moim zdaniem seria przygód Tytusa, Romka i a ‘Tomka wyróżnia się nawet wśród zagranicznych komiksów tym, że można ją interpretować na różnych poziomach – powiedział inny uczestnik Konferencji prof. UMK, filozof i politolog Marcin Lisiecki. “Ten komiks jest również dydaktyczno-wychowawczy. Bohaterowie są harcerzami, uczestniczą w zbiórkach, zbierają makulaturę, biorą udział w harcerskich akcjach. Ba, nawet odbywają ćwiczenia wojskowe! Te komiksy miały pełnić rolę edukacyjną, pouczającą, ale dzięki Tytusowi nie zawsze się to udaje. Tytus jest pokładem instynktów drzemiących w każdym z nas. Rozładowywał napięcia i relacje społeczne związane z nakazami i zakazami. Dzięki Tytusowi można było zapomnieć o świecie, wyłamać się z szarzyzny, przeżyć przygodę” – wyjaśnił. “Papcio Chmiel przedstawia proste opowiastki o edukacyjnym charakterze. Tak, dopasowane do obowiązującego systemu w PRL-u, ale jest w nich element niepokory, niepokoju, trochę anarchizmu. Ponadto zostały ciekawie narysowane. Wyróżnikiem Chmielewskiego jest ruch. Tam się wszystko rusza” – dodał Lisiecki.

 

“Jest także sztuka: muzyka, plastyka, ale przede wszystkim komiksy +lecą+ na fali humoru. Najatrakcyjniejszym nośnikiem treści jest humor! Wszystko jest zabawne: przygody, wymyślanki językowe, a dookoła nich dzieją się różne hece, które nie oznaczają wcale obśmiewania nowoczesności – szkoły, wiedzy naukowej, czy postępu technicznego” – dodał Krzysztof Abriszewski.

 

Advertisement

“Jedno jest pewne – ten komiks w bardzo ciekawy sposób, jak w soczewce, pokazuje propagandę +wartości PRL+ i ewolucję tej propagandy aż do ostatnich lat, słusznie określanych przez [Hannę] Świdę-Ziembę jako +agonia systemu+” – podsumował dr Krzysztof Grzegorzewski.(PAP)

 

Autor: Paweł Tomczyk

Advertisement
Continue Reading
Advertisement
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kultura

W wieku 77 lat zmarł Jerzy Stuhr

Published

on

By

fot. PAP

W wieku 77 lat zmarł aktor filmy i teatralny, polonista, profesor sztuk teatralnych Jerzy Stuhr – potwierdziła PAP Barbara Kwiatkowska z Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Stuhr zmagał się z ciężką chorobą.

Krzysztof Kieślowski mawiał o nim, że stanowi “wyjątkowy w Polsce przypadek aktora, który sprawdza się we wszystkich gałęziach sztuki, które uprawia – i w filmie, i w telewizji, i w teatrze”. “Myślę, że decydują o tym dwa elementy. Pierwszy stanowi technika, wspaniała technika, opanowana do perfekcji we wszystkich właściwie szczegółach. Druga rzecz, niemniej istotna, przydatna zwłaszcza dla kina, to jego znajomość rzeczywistości. A ponad tymi dwiema umiejętnościami góruje inteligencja” – opowiadał w 1981 roku, w programie telewizyjnym “Twarze teatru”. Reżyser “Trzech kolorów” był jedną z najważniejszych postaci w zawodowym życiu Jerzego Stuhra. Aktor wystąpił w kilku jego filmach, m.in. w “Spokoju” (1976), “Amatorze” (1979), “Dekalogu: Dziesięć” (1988) i “Białym” (1993).

 

Sam Stuhr przyznał kiedyś: “Od najmłodszych lat szukałem sposobu na udowodnienie, że jestem coś wart, że potrafię zrobić coś, czego nie umieją inni. Mama uczyła mnie recytacji, dużo mi czytała, a gdy tylko sam opanowałem tę sztukę, wymagała ode mnie, żebym czytał na głos. Była moim pierwszym słuchaczem i widzem. Teraz myślę, że miało to duży wpływ na mój późniejszy wybór zawodu“.

Advertisement

 

Jerzy Stuhr urodził się 18 kwietnia 1947 r. w Krakowie. Siedem lat później, jako uczeń pierwszej klasy szkoły podstawowej, recytował na szkolnej akademii “Murzynka Bambo” i właśnie wtedy – jak sam mówił – “stał się cud”. “Stałem pod portretem Bieruta i Rokossowskiego, a moi koledzy siedzieli cicho i mnie słuchali, a gdy skończyłem, to wszyscy, także nauczyciele, którzy smagali mnie linijką po łapach, zaczęli mi bić brawo. Zrozumiałem wtedy, jeszcze intuicyjnie, że to, co wyróżnia mnie w grupie, to umiejętność recytacji” – wspominał swoje początki.

 

W 1970 r. ukończył polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 1972 r. krakowską PWST, której po latach został rektorem. Po studiach został zatrudniony w Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Już wcześniej, w 1971 r., pojawił się jako aktor filmowy w “Milionie za Laurę” Hieronima Przybyła i w “Trzeciej części nocy” Andrzeja Żuławskiego.

Advertisement

 

W 1977 r. stworzył pierwszą ze swoich najsłynniejszych filmowych kreacji. W “Wodzireju” Feliksa Falka wcielił się w postać Lutka Danielaka. Lutek – parweniusz, przebojowy dorobkiewicz, który bezwzględnie dąży do osiągnięcia życiowego sukcesu, a dla kariery gotów jest poświęcić wszystko, nawet najbliższych przyjaciół – “stał się symbolem moralnej degrengolady epoki +małej stabilizacji+” – pisał na łamach “Polityki” Janusz Wróblewski.

 

Człowieka dwuznacznego moralnie – pozbawionego skrupułów adwokata – Stuhr zagrał następnie w dramacie “Bez znieczulenia” w reżyserii Andrzeja Wajdy (1978).

Advertisement

 

W 1979 r. wykreował rolę Filipa Mosza w “Amatorze” Kieślowskiego. Zagrał zatrudnionego w zakładzie przemysłowym zaopatrzeniowca, dla którego momentem przełomowym w życiu staje się kupno amatorskiej kamery filmowej. Końcowa scena “Amatora”, kiedy opuszczony przez bliskich Mosz kieruje obiektyw kamery na siebie samego, należy do najsłynniejszych w historii polskiego kina; jest też często określana jako “manifest programowy” Kieślowskiego.

 

Talent komediowy Stuhra można było podziwiać m.in. w filmach Juliusza Machulskiego “Kingsajz” (1987, Stuhr w roli nadszyszkownika Kilkujadka), “Kiler” (1997, w roli komisarza Ryby) i “Seksmisja” (1984), w której, jako Maks, wygłaszał pamiętne kwestie: “Ciemność, widzę ciemność! Ciemność widzę!”, “Sfiksowałyście, boście chłopa dawno nie miały! Chłopa wam trzeba!”. W 2008 r., podczas gali rozdania Złotych Kaczek, przyznawanych przez czytelników magazynu “Film”, “Seksmisję” uhonorowano nagrodą dla najlepszej polskiej komedii stulecia.

Advertisement

 

Do znanych ról Stuhra należą także kreacje w filmach: “Szansa” Feliksa Falka (1979), “Pociąg do Hollywood” Radosława Piwowarskiego (1987), “Obywatel Piszczyk” Andrzeja Kotkowskiego (1988), “Persona non grata” Krzysztofa Zanussiego (2005) oraz “Kajman” włoskiego reżysera Nanniego Morettiego (2006).

 

W 2011 r. Jerzego Stuhra ponownie można było zobaczyć w filmie Morettiego – w komediodramacie “Habemus papam – mamy papieża”. Obraz, który walczył o Złotą Palmę na festiwalu w Cannes jest opowieścią o pogrążonym w depresji papieżu, cierpiącym z powodu samotności. Stuhr wystąpił w roli rzecznika papieża, zaś samego zwierzchnika Kościoła zagrał Michel Piccoli. Rok wcześniej premierę miał film Jacka Koprowicza “Mistyfikacja”, w którym Stuhr wcielał się w postać wybitnego dramaturga i malarza Stanisława Ignacego Witkiewicza.

Advertisement

 

Karierę filmowego reżysera Stuhr rozpoczął w 1994 roku, “Spisem cudzołożnic”, zrealizowanym na podstawie powieści Jerzego Pilcha. “Nigdy nie dano mi szansy zagrania inteligenta, którym się czułem. Chciałem opowiedzieć (…) o bohaterze swojego pokolenia, przekazać to wszystko, czym się zaraziłem w filmach Kieślowskiego w latach siedemdziesiątych. (…) Tak się cudownie złożyło, że Witold Adamek podsunął mi powieść Jerzego Pilcha” – tłumaczył wówczas Stuhr w wywiadzie dla “Życia Warszawy”.

 

W dorobku reżyserskim Stuhr miał również nakręcone w oparciu o własne scenariusze filmy: “Historie miłosne” (1997), które na festiwalu w Wenecji zdobyły prestiżową nagrodę krytyków FIPRESCI, nominowany w Wenecji do Złotego Lwa “Tydzień z życia mężczyzny” (1999), “Pogoda na jutro” (2003) i “Korowód” (2007), a także uhonorowany Nagrodą Specjalną Jury na festiwalu w Karlowych Warach obraz “Duże zwierzę (2000), wyreżyserowny przez Stuhra według scenariusza Kieślowskiego.

Advertisement

 

Jako artysta teatralny przez wiele lat – od 1972 roku – był związany ze Starym Teatrem im. Modrzejewskiej w Krakowie. Na jego deskach grał w spektaklach reżyserowanych m.in. przez Andrzeja Wajdę, Konrada Swinarskiego, Jerzego Jarockiego, Jerzego Grzegorzewskiego. Na scenie tej samodzielnie reżyserował przedstawienia. W dorobku Stuhr miał też m.in. wieloletnią, zapoczątkowaną w latach osiemdziesiątych współpracę z teatrami włoskimi.

 

W 2018 r. artysta został uhonorowany Polską Nagrodą Filmową Orły za osiągnięcia życia. Reżyser Janusz Majewski, mówiąc wówczas o aktorstwie Stuhra, podkreślił, że zawsze jest w nim prawda. “Każda postać grana przez niego dostaje porcję autentyzmu, jakiejś szczerości. Mimo że każda jego rola jest inna, że do każdej są inne wymagania, to Stuhr we wszystkich kreacjach wciąż pozostaje sobą, zawsze go gdzieś pod spodem, pod tekstem roli, pod prezentowanymi wydarzeniami widać, zawsze gdzieś pod tym wszystkim Stuhr daje się rozpoznać” – ocenił.

Advertisement

 

Jerzy Stuhr przez wiele lat pracował jako pedagog. W 1994 r. uzyskał tytuł profesora w dziedzinie sztuk teatralnych. W latach 1990-1996 oraz 2002-2008 był rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Od 1998 r. był również członkiem Europejskiej Akademii Filmowej.

 

W 2020 r. aktor przeszedł udar mózgu. Wcześniej, w 2011 r. wykryto u niego nowotwór krtani. Obserwując świat ze szpitalnego łóżka, zaczął pisać dziennik, który później ukazał się pod tytułem “Tak sobie myślę”. “Coraz odważniej mówię, że kończę z zawodem. Że on mnie męczy, że rodzaj aktorstwa, który zawsze uprawiałem, wymaga ogromnej kondycji psychofizycznej, której coraz bardziej mi brak, a inaczej uprawiać go nie potrafię. (…) W ogóle tak sobie myślę, że teatr jest dla ludzi młodych. Jakoś im się bardziej wierzy, kiedy starają się nam przedstawiać fikcyjny świat, tę iluzję rzeczywistości” – pisał.

Advertisement

 

Stuhr w dzienniku wspomniał także role, które najwięcej dały mu w sensie rozwoju aktorskiego. Paradoksalnie, nie były to wcale kreacje znane i chwalone przez krytyków. Ważniejsze okazały się role trudne, takie, z którymi aktor musiał się zmagać, jak jego “Hamlet”. “Zawsze uważałem, że skoro obdarzony jestem pewnymi zdolnościami, które innym nie są dane, to moim obowiązkiem jest ludziom służyć pod każdą postacią i w każdej formie, od beztroskiego śmiechu, po wzruszenie i przerażenie. Oto cała moja misja! A aktorstwo to nic innego, jak umiejętność zapamiętywania w sobie pewnych stanów nerwowych i odtwarzania ich na zawołanie” – dodał w innym miejscu.

 

W lutym br. artysta powrócił jednak na teatralne deski. W warszawskim Teatrze Polonia wyreżyserował spektakl “Geniusz” wg sztuki Tadeusza Słobodzianka, w którym zagrał rosyjskiego reżysera i pedagoga – uważanego za ojca nowoczesnego teatru – Konstantina Stanisławskiego. Pytany przez PAP, dlaczego podjął się wystawienia tego dramatu, Stuhr odpowiedział: “bo to jest dramat o Stanisławskim, czyli moje życie”. “To przedstawienie traktuję jako mały hołd składany całemu mojemu zawodowemu życiu” – podkreślił.

Advertisement

 

Zmarł w wieku 77 lat. (PAP)

Advertisement
Continue Reading

Kultura

Monochromatyczna Piła

Published

on

By

fot. Janusz Lenart

W środę, 3 lipca Galeria Labirynt w Pilskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej zaprasza o godz. 18:00 na wernisaż fotograficznej wystawy Janusza Lenarta pt. “Monochromatyczna Piła”.

Autor jest członkiem Pilskiej Grupy Pasjonatów Fotografii “Kadr”. Jego prace były prezentowane na kilku wystawach właśnie tej grupy. Miał też już jedną własną wystawę.
Zapraszamy do obejrzenia Piły, która w wielu przypadkach istnieje już jedynie na zdjęciach Janusza…

Continue Reading

Advertisement
Advertisement